"Utalentowana" fragm. 6

Kiedy wychodziła z łazienki, ręce i plecy pokryte miała gęsią skórką. Tuż za drzwiami wisiała wielka tablica z ogłoszeniami studentów. Rumi stanęła przed nią i czytając informacje o współlokatorach, członkach kapeli muzycznych i poradach psychologicznych, wkładała rękę do kieszeni, zanurzała palec w kminku i oblizywała go lewą stroną języka.



6.

Teraz, po ćwiczeniach rozciągających i medytacji, siedziała już w sali konferencyjnej nad rozłożonymi przed sobą kartkami i w otępieniu słuchała słabego, usypiającego tykania swojego zegarka. Maheś został, żeby jej pilnować, i zasiadłszy przy stole po drugiej stronie sali, pod białą tablicą, poprawiał prace swoich studentów. Rumi nie mogła się skupić. Przede wszystkim było jej przeraźliwie zimno. Maheś twierdził, że jeżeli Rumi ma się porządnie skoncentrować, temperatura musi być niższa niż trzydzieści sześć i sześć. W imię koncentracji siedziała więc teraz w samym podkoszulku i drżała na całym ciele.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?
— Idę do łazienki — powiedziała w pewnym momencie.
Maheś skinął głową.
— Powinnaś iść przed egzaminem, a potem już tylko wtedy, kiedy naprawdę musisz — oświadczył.
Kiedy wychodziła z łazienki, ręce i plecy pokryte miała gęsią skórką. Tuż za drzwiami wisiała wielka tablica z ogłoszeniami studentów. Rumi stanęła przed nią i czytając informacje o współlokatorach, członkach kapeli muzycznych i poradach psychologicznych, wkładała rękę do kieszeni, zanurzała palec w kminku i oblizywała go lewą stroną języka. Lewą, bo na prawej miała już od ciągłego przeżuwania ziarenek mnóstwo szczypiących ranek. To pewnie dlatego, że jestem praworęczna, pomyślała; ostatnio próbowała dla równowagi nauczyć się gryzienia lewą stroną.
Naprzeciwko szatni była kabina z aparatem telefonicznym na monety. Niewiele myśląc, Rumi weszła tam i podniosła słuchawkę.
Nie miała przy sobie żadnych pieniędzy. Zanim zdążyła się zorientować, już wykręcała 112.
— Nagłe wypadki — usłyszała i głos z automatu zaczął recytować numer telefonu, z którego dzwoniła — zero... cztery... cztery... jeden — a następnie jakaś kobieta zapytała rzeczowym tonem: — O jakie służby chodzi?
Rumi upuściła słuchawkę i odwiesiła ją na miejsce. Nie wyszła jednak z kabiny; wciąż stała w środku i jadła kminek. Za oknem, na tle atłasowo czarnego nieba, wisiał przekrzywiony sierp księżyca. Rumi wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę. Nagle zorientowała się, że Maheś stoi tuż obok.
— Co się dzieje, Rumika? — zapytał.
— Nic, tato — odparła. Stojąc pod brązowym plastikowym daszkiem, w cichej enklawie kabiny, była zupełnie zrezygnowana.
— Wyszłaś z sali egzaminacyjnej ponad pięć minut temu. Wiesz, że na egzaminie nie wolno ci tego zrobić. Skinęła głową.
— Co robiłaś?
Oczami wyobraźni zobaczyła dolinę prawdy. Mogła wybierać: albo tam wejdzie i ujrzy niebo, jasne i czyste, albo zostanie w bagnie chaosu i kłamstw, w którym żyła teraz na co dzień.
— Dzwoniłam.
— Co? Do kogo? Masz jakieś pieniądze?
— Na numer alarmowy.
— Słucham?
— Dzwoniłam na sto dwanaście.
Spojrzał na nią tak, jakby była upośledzona umysłowo.
— Dlaczego to zrobiłaś? — zapytał i w ataku złości pochylił głowę, aż brodę przecięła mu głęboka bruzda, tworząc dodatkowy podbródek.
— Ja tylko... chciałam z kimś porozmawiać — wykrztusiła i zaczęła sobie wyobrażać sznur, którego mogłaby się uchwycić, żeby utrzymać równowagę; rozmowa stawała się coraz bardziej nieprzyjemna.
Nienawidziła go. A nienawiść to nie jest szlachetne uczucie.
— Czułam się samotna — powiedziała, a jej głos odbił się echem po pustym korytarzu. A więc zrobiła to. Powiedziała prawdę, nie bacząc na następstwa. Na pewno spotka ją za to nagroda. To był poważny krok ku oświeceniu.
— Jesteś bardzo niemądra — powiedział i ruszył z powrotem do sali. Rumi odczekała chwilę i ruszyła za nim, a serce waliło jej jak młotem.

Fragment książki Nikity Lalwani "Utalentowana" w przekładzie Olgi Masoń (Wydawnictwo Literackie 2008; premiera: 21 lutego).

Czytaj także: 1. fragm. "Utalentowanej", 2. fragm. "Utalentowanej", 3. fragm. "Utalentowanej", 4. fragm. "Utalentowanej", 5. fragm. "Utalentowanej".
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)