„Już nie cierpi, nie czuje bólu”. Umarła 4-letnia Jessika, której walkę z rakiem jej tata pokazywał w sieci

Nie żyje dziewczynka, której walkę z rakiem śledził cały świat.

Katarzyna Krajewska / tydzień temu
fot. www.facebook.com/Afightagainstneuroblastoma

Dziecko cierpi, a rodzic nie może nic zrobić. Taka bezsilność jest najgorsza. Nikt nie chciałby się dowiedzieć, jak to jest i nikt nie chciałby żyć w świadomości, że jego chore dziecko niedługo umrze. Nie ma chyba większego bólu dla rodzica. Niestety mama i tata małej Jessiki byli na niego skazani. W niedzielę 20 listopada wszystko się zmieniło. Dziewczynka odeszła.

Jej tata napisał na portalu społecznościowym:

Czym są markery nowotworowe? [video]

Czuję zarówno smutek, jaki i ulgę, informując Was, że dziś o 7. nad ranem Jessika odnalazła wreszcie spokój. Już nie cierpi, nie czuje bólu, który ograniczał jej ciało. Teraz mojej księżniczce urosły skrzydła anioła i jest ze swoimi przyjaciółmi i bliskimi. Z góry będzie patrzyła na swojego młodszego brata i na nas, aż do dnia, w którym wszyscy razem znów się spotkamy.

Powiedziałem jej, jak bardzo ją kocham. Powiedziałem także, że będzie dla niej lepiej, jak zamknie oczy i pójdzie spać, pocałowałem ją w czoło i usta. To wyglądało tak, jakby właśnie tego potrzebowała, by odnaleźć pocieszenie. To była córeczka tatusia od samego początku do samego końca.

Zobacz też niezwykły świat dziecka z autyzmem zaklęty w zdjęciach!


Źródło: Facebook

4-letnia dziewczynka o imieniu Jessica chorowała na nowotwór. To był nerwiak zarodkowy – jeden z najczęściej występujących u dzieci nowotworów współczulnego układu nerwowego. Jego przyczyną są zaburzenia, które powstają już w okresie zarodkowym, gdy kształtuje się układ nerwowy.


Fot.: www.facebook.com/Afightagainstneuroblastoma/

Ten guz może rozwinąć się wszędzie, bo elementy układu współczulnego znajdują się praktycznie na całym ciele. Objawia się bardzo różnie. Wszystko zależy od tego, gdzie będzie się znajdował. Dziecko może wymiotować, nie mieć apetytu, mieć bóle brzucha, obniżenie napięcia mięśniowego, opadniętą powiekę, duszność, kaszel i inne.


Fot. www.facebook.com/Afightagainstneuroblastoma/

U Jessiki rak był zdiagnozowany za późno, bo już w czwartym stadium. Lekarze dawali jej tylko kilka miesięcy życia. Rodzice nie chcieli tracić czasu na bezsensowne leczenie, dlatego je przerwali. Marzyli, by te ostatnie chwile spędzić z córeczką jak najintensywniej i cieszyć się z nią tym czasem, który im został. Cieszyli się sobą do niedzieli 20 listopada.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy byli częścią tej podróży. A także prosić o to, żeby uszanować prywatność naszą i naszej rodziny po stracie naszej pięknej księżniczki - napisał na portalu społecznościowym jej tata.

Poznaj historię Stasia, który przyjął chemię, gdy miał zaledwie 14 dni. Możesz mu pomóc, jeśli chcesz.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)