POLECAMY

Od kwietnia 2017 ciężarne będą miały lepiej? Rząd planuje zmiany!

Rząd chce, żeby przyszłym mamom było łatwiej zarówno podczas ciąży jak i porodu. Czy ciężarne faktycznie zyskają na zmianach?

Katarzyna Krajewska / 10 miesięcy temu
Od kwietnia 2017 ciężarne będą miały lepiej? Rząd planuje zmiany! fot. Fotolia

Rząd chce, żeby kobieta w ciąży nie musiała się martwić o kolejki do lekarza i poród, dlatego od 1 kwietnia 2017 planuje zmiany w całej Polsce. Przyszłym mamom ma być łatwiej, ale czy faktycznie tak będzie? Co się zmieni? Które mamy będą mogły wziąć udział w nowym programie? Jak na zmianach zyskają szpitale?

Poznaj swoje prawa na porodówce!

Na co będzie mogła liczyć przyszła mama?

Kobieta ma być objęta nowym programem od momentu zajścia w ciążę do końca połogu, czyli do czasu, kiedy dziecko skończy 6 tygodni. Oznacza to, że otrzyma wysokiej jakości opiekę, która będzie faktycznie dostępna dla każdej ciężarnej. Przyszła mama będzie mogła przystąpić do nowego programu w dowolnym momencie ciąży.

Rząd nie chce, żeby przyszła mama była pozostawiona sama sobie, żeby się martwiła o to, kto zajmie się nią w szpitalu i do kogo będzie mogła się zgłosić w razie problemów w trakcie ciąży lub w okresie połogu. Każda ciężarna będzie miała stały zespół (lekarza ginekologa, położną i lekarzy ze szpitala), który będzie się nią zajmował od początku do końca.

W tym momencie ciążę prowadzi jeden lekarz, a gdy kobieta trafia do szpitala zajmuje się nią kilku lekarzy – w zależności od tego, kto ma w danym dniu dyżur. Wiele ciężarnych czuje się lekceważonych, traktowanych jak kolejny anonimowy pacjent. Poza tym często musi zbyt długo czekać na możliwość wykonania ważnego dla niej i dla dziecka badania. Już niedługo tego nie będzie.

Jak planowane zmiany wpłyną na szpitale?

Placówki, które wezmą udział w programie, będą musiały zadbać o to, żeby zawsze znalazł się bliski termin wizyty u lekarza albo na badanie dla przyszłej mamy, która będzie chciała z takiej usługi skorzystać. Jeśli ciężarne będą niezadowolone, źle ocenią placówkę w ankiecie, nie otrzyma ona kolejnego bonusu finansowego od NFZ.

W pierwszej fazie – do końca czerwca 2017 roku – program ma objąć tylko ciąże bez powikłań. Dopiero w kolejnej fazie będą nim objęte wszystkie ciężarne.

Rząd chce również ograniczyć liczbę cesarek. Z tego również szpitale będą rozliczane. Im mniej cesarskich cięć, tym większa pula pieniędzy dla placówki. Co to oznacza dla potencjalnej ciężarnej? Że przez całą ciążę będzie w stresie. Jeśli zaczną się komplikacje, a lekarz będzie chciał zaoszczędzić, zacznie zmuszać ją do porodu naturalnego, faszerować ją chemią, żeby wywołać skurcze i ryzykować zdrowiem oraz życiem dziecka. Takich przypadków do tej pory było mnóstwo, a co będzie, gdy cesarskich cięć będzie jeszcze mniej?

Poznaj historie kobiet, które przeszły na porodówce piekło!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (10)
/2 miesiące temu
Kiedy przed porodem całkiem zielona chodziłam do szkoły rodzenia to jakieś 1/3 wszystkich zajęć była poświęcona porodowi naturalnemu- pozycje, łagodzenie skurczów, różne ćwiczenia itp. O cc było zaledwie kilka zdań. Byłam święcie przekonana, że urodzę sn, a tu właśnie wyszło inaczej.. Pamiętam jaka byłam zdezorientowana i nie wiedziałam o co chodzi i co się dzieje z moim ciałem. Naprawdę, teraz jest tyle cesarek, że powinni więcej uświadamiać i edukować na ten temat a nie na siłe "promować" poród naturalny, bo może wyjść całkiem inaczej niż byśmy się spodziewały.
/4 miesiące temu
Dobrze że nie będzie dużo cesarek, ale w zamian powinny być promowane porody naturalne czyli bez medycznej interwencji. Szkoda, że większość rodzących jest na tyle głupia, że dla nich poród to albo cesarka albo interwencje medyczne. Pomyślcie choć trochę, że 80-90 procent zdrowych kobiet mogłoby rodzić w pełni naturalnie bez żadnych interwencji medycznych. Żadnego sztucznego przyśpieszania porodu czy nacinania krocza.
/7 miesięcy temu
No to wymyślili projekt. Szpitale i tak liczą każdy grosz, to jeszcze będą zarabiać na "wyciskaniu" dzieci. Średniowiecze! Owszem jest spory odsetek cesarek w ciąży ale należy sobie odpowiedzieć dlaczego. Bo kobiety się boją!
POKAŻ KOMENTARZE (7)