Jak to jest pracować w święta?

praca fot. Fotolia
Oni nie mają tradycyjnej Wigilii. W święta muszą pracować. Nie mają wyjścia.
praca fot. Fotolia
Nie spędzają Świąt w domu, nie zajadają się karpikiem i czerwonym barszczem, nie oglądają "Kevina samego w domu". Zamiast tego pracują. Czasem z własnego wyboru, czasem z przymusu. Niektórzy w pracy organizują sobie małe firmowe wigilie, inni odliczają do końca zmiany. Z całą pewnością większość tęskni za rodziną, prawdziwie świąteczną magią, domowym ciepłem, choinkowymi lampkami i dźwiękami kolęd. A ty, wyobrażasz sobie święta z dala od domu i najbliższych? Zobacz, jak to jest.
 

Poznaj kalendarz dni wolnych od pracy na 2017 rok!

 

W policji pracuję od 5 lat. Pamiętam początki, tuż po szkole w Szczytnie. Wiadomo, że takiego "młodego kota" to traktuje się gorzej niż innych. Przecież aspirant nie będzie pracował w Wigilię. Zamiast tego wysyła się młodziaka tuż po szkoleniu. Ja w Święta pracowałem 3 razy. Dwa razy w Boże Narodzenie i raz w Wielkanoc. Najgorzej było w Wigilię. Jak powiedziałem żonie (a byliśmy niecały rok po ślubie), że mam służbę, to widziałem rozczarowanie w jej oczach. Zamiast kolacji wigilijnej, zjedliśmy uroczyste śniadanie, a potem Ewka poszła do swoich rodziców. Gdy taka sytuacja pojawiła się po raz drugi, żona powiedziała, że wolałaby, żebym był urzędnikiem. A co do samej służby w Wigilię? Hmmm ... normalnie, jak co dzień. Zatrzymywaliśmy ludzi. Normalna kontrola jak zwykle. Ludzie życzyli nam wesołych świat. Inni ze współczuciem pytali, kiedy koniec zmiany. Ale cóż – praca jak praca.
- Adrian, 31 lat, obecnie starszy aspirant w Kielcach

 

Pracować w Wigilię? To jedna wielka masakra. Pracuję w warszawskim centrum handlowym w sklepie odzieżowym i jeśli mam przyjść w ten dzień do pracy to już się we mnie wszystko gotuje. Zawsze zastanawia mnie to, że ludzie nie spędzają tego dnia razem z rodziną na wspólnym przygotowywaniu Wieczerzy i tego całego świątecznego klimatu. Dla ludzi najważniejsze są zakupy i nie liczą się z tym, że ktoś (np. pracownik sklepu) chciałby jak najszybciej uciec stamtąd i spędzać ten czas z najbliższymi. Klienci często się dziwią czemu tak krótko dana galeria otwarta. Nie raz słyszałam pytania typu: "Tylko do 14? Jak to?" Najlepiej jak by centrum handlowe były otwarte 24/h. Przykre to jest, że większość z nas nie czuje tego klimatu... Praca w Wigilię dla mnie to żadna przyjemność, bo człowiek zamiast z uśmiechem na twarzy to siada styrany i nie myśli o niczym innym jak tylko o odpoczynku. To dlatego jestem przeciwna pracy w Wigilię.
- Monika, pracownik sklepu odzieżowego, 23 lata

Sprawdź, kiedy zaplanować urlop w 2017 roku! 

Pracuję w święta z własnego wyboru – sam o to proszę, za co roku. Jeśli pracuje się jako konduktor, czyli w zawodzie, gdzie każda kartka w kalendarzu jest dniem pracującym, firmy często przyjmują zasadę: Jedne święta pracujesz, kolejne wolne. Ja wolę pracować w Boże Narodzenie, za którym niezbyt przepadam, aby potem mieć wolnego Sylwestra i wyjechać gdzieś razem z przyjaciółmi i spędzić ten czas we własnym gronie. Muszę przyznać, że pasażerowie czują klimat świąt nawet tam, gdzie go nie ma. W pociągu także. W zeszłą wigilię jadąc do Terespola. Dwie starsze panie urządziły nam, drużynie konduktorskiej prawdziwą ucztę! Był sernik, były pierożki (choć już trochę zimne) paszteciki, makowiec. Nawet opłatkiem się z nami podzieliły. A wszystko skwitowały zdaniem "Bo panowie tutaj tacy samotni w te święta". Było nam bardzo miło, choć nie do końca czuliśmy się samotni. Ludzie myślą, że dla nas to jest ogromna kara jechać w Polskę w Boże Narodzenie. A nie zawsze tak jest. Z drugiej strony, co muszę przyznać, Boże Narodzenie to czas, gdy spotyka się niemalże cała rodzina przy jednym stole. Świąt jako takich mi nie szkoda, trochę żal mi, tylko że nie mogę zobaczyć się wtedy z każdym, ale staram się to nadrobić zaraz po świętach. Dla chcącego – nic trudnego!
- Bartosz, konduktor PKP Intercity, 23 lata

 

Z wykształcenia i zawodu jestem pielęgniarką. Już 20 lat. I muszę przyznać, że lubię swoją pracę, mimo wszystko. Pracowałam w święta już chyba 6 razy. Na początku nie było problemu. Brałam zmianę do 18, potem szybko pędziłam do rodziców. Jedliśmy kolację o 19. Czułam się świetnie, bo wiedziałam, że pomogłam wielu ludziom i to w Święta. Raz miałam też zmianę wieczorną i też nie robiło mi to dużej różnicy, bo przecież z rodziną mogłam spędzić resztę Świąt. Ale sytuacja zmieniła się po ślubie, gdy sama urodziłam dziecko. Gdy dostałam pierwszą zmianę w święta, a mój synek miał 2 lata, popłakałam się, czytając listę ze zmianami. Pobiegłam od razu do przełożonej, błagałam, prosiłam, ale się nie udało. Tę zmianę wspominam bardzo źle. Pożegnanie z mężem i małym jeszcze Maćkiem było okropne. Praca też mi się nie kleiła. Jeśli dobrze pamiętam, to nie byłam też zbyt miła dla pacjentów. Oczywiście z koleżankami urządziłyśmy sobie małą pielęgniarską wigilię. Były kolędy i rybka, ale to absolutnie nie to samo, co święta w domu. Potem już nie brałam zmian w samą Wigilię. Już zawczasu ustalałam sobie wolne i wybierałam pracę w Wielkanoc lub drugi dzień świąt. Praca w święta to tragedia, bo magia Bożego Narodzenia jest nie do zastąpienia. Szczególnie gdy są dzieci.
- Kasia, 50 lat, pielęgniarka

 
Tagi: praca

Redakcja poleca

REKLAMA