Sodium Coco Sulfate w kosmetykach – czy jest bezpieczny?

Czym jest Sodium Coco Sulfate i dlaczego producenci dodają go do kosmetyków? Jaka jest różnica pomiędzy SLS a SCS?

SCS

fot. Fotolia

Czym jest Sodium Coco Sulfate?

Sodium Coco Sulfate (SCS), podobnie jak Sodium Lauryl Sulfate (SLS), jest środkiem powierzchniowo czynnym, zapewniającym właściwości myjąco-pieniące. Oba detergenty różnią się od siebie zawartością atomów węgla – SCS jest łagodniejszą wersją SLS.

– Tak zwane SLS-y, w tym Sodium Coco Sulfate, należą do grupy środków powierzchniowo czynnych. W wyniku kontaktu ze skórą powodują usunięcie z jej powierzchni brudu i zanieczyszczeń. Niestety mogą prowadzić również do naruszenia bariery lipidowej naskórka i w konsekwencji przesuszenia skóry – mówi dr n. med. Karolina Kopeć-Pyciarz, specjalista dermatolog, DermaMed Instytut we Wrocławiu.

Jak bardzo SLS czy SCS nam szkodzą?

Naskórek pozbawiony płaszcza lipidowego jest pozbawiony bariery ochronnej:

– Staje się bardziej wrażliwy na wnikanie czynników infekcyjnych, drażniących i alergenów. Jeżeli używamy kosmetyków zawierających SLS-y i obserwujemy suchość skóry, warto przywracać prawidłowe funkcjonowanie bariery naskórkowej, poprzez stosowanie specjalnych balsamów z grupy emolientów – mówi dr Karolina Kopeć-Pyciarz.

Emolienty to kosmetyki mające skład zbliżony do bariery naskórkowej. Znajduje się w nich odpowiedni procent ceramidów (zapewniają nieprzepuszczalną powłokę dla wody i decydują o elastyczności skóry), mocznika (nawilża skórę i pomaga w gojeniu) i kwasów tłuszczowych (zapobiegają wysuszeniu skóry i wyrównują koloryt).

Komu szkodzą kosmetyki z SCS?

Dr Karolina Kopeć-Pyciarz zwraca jednak uwagę, że nie każdy będzie źle reagował na Sodium Coco Sulfate w kosmetykach:  

– Takich produktów jest bardzo dużo, dlatego gdyby powodowały częste problemy, najpewniej zostałby wycofane z rynku. Poza tym w kosmetykach nie występują jako czysty roztwór i mają zwykle krótki kontakt ze skórą. Składnik ten może jednak zaszkodzić osobom, które mają skórę wrażliwą – mówi dermatolog.

Dlatego kosmetyki z zawartością SCS ostrożnie powinni stosować pacjenci z trądzikiem różowatym, a także osoby w trakcie terapii przeciwtrądzikowej. Nie są to również środki dla osób z częstymi skórnymi odczynami alergicznymi, chorych na atopowe zapalenie skóry i osób ze skórą nadwrażliwą.

– Niestety pacjentów z nadwrażliwością jest coraz więcej. Przychodzą do gabinetu i mówią, że kremy i preparaty myjące wywołują u nich pieczenie, podrażnienie i poczucie dyskomfortu. Warto wówczas poszukać zamienników, choć trzeba pamiętać, że jeżeli ktoś źle reaguje na Sodium Lauryl Sulfate, to nie powinien również używać łagodniejszego Sodium Coco Sulfate. Należy także zwrócić uwagę na obecność w kosmetyku innych substancji potencjalnie drażniących jak: alkohol i składniki perfumujące. Nie zawsze jedynym winowajcą są SLS-y – mówi ekspert DermaMed Instytut.

Zobacz też: Wcierki na skórę głowy

Czytaj etykiety

Przed zakupem każdego preparatu do pielęgnacji i higieny skóry należy przeczytać jego skład. Nie można wierzyć reklamom. Jak sprawdzać czy dany kosmetyk ma Sodium Coco Sulfate? Według zasad kolejność składników wymienianych na etykiecie jest zależna od ich stężenia w danym kosmetyku. Gdy surowiec znajduje się na początku listy, oznacza to, że jest go w danym preparacie najwięcej:

– Producent nie ma jednak obowiązku wskazywania procentowej ilości danego składnika. Często tłumaczy się, że jest to receptura własna, chroniona przez firmę. Dlatego w razie wątpliwości zawsze warto skonsultować się z dermatologiem lub kosmetologiem. Warto również rozwiać częste wątpliwości co do potencjalnego działania rakotwórczego SLS-ów - ich bezpieczeństwo nigdy nie budziło wątpliwości Komisji Europejskiej i nie znajdują się one na żadnej liście substancji o potwierdzonym działaniu kancerogennym.

Zobacz też: Jak odróżnić włosy odrastające od połamanych?

Źródło: artykuł napisany dla Zdrowie.wieszjak przez specjalistów DermaMed Instytut we Wrocławiu.

Dla kogo jest Barber Shop?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)