POLECAMY

Jej „Dziewczyna na miesiąc” rozbudza wyobraźnię bardziej niż Grey i Anastasia. Skąd autorka czerpała inspiracje? Pytamy osobiście Audrey Carlan!

Audrey Carlan jest uzależniona od czytania. Mieszka razem z mężem i dwoma synami, w których zakochuje się codziennie od nowa. Spod jej pióra wychodzą szalone i pełne namiętności historie miłosne. I tym razem kusi - z wdziękiem i frywolnością - niezwykle seksowną i pikantną historią. Jej „Dziewczyna na miesiąc” rozbudza wyobraźnię i pobudza zmysły.

/ 9 miesięcy temu
Jej „Dziewczyna na miesiąc” rozbudza wyobraźnię bardziej niż Grey i Anastasia. Skąd autorka czerpała inspiracje? Pytamy osobiście Audrey Carlan! fot. archiwum Audrey Carlan

Z autorką nowej bestsellerowej serii New York Times’a rozmawiam nie tylko o sile erotycznych fantazji, ale także o życiu zwyczajnej mamy z California Valley.

Katarzyna Domańska: Załóżmy, że jestem fanką „Pięćdziesięciu twarzy Grey’a”, czy to wystarczy by sięgnąć po „Dziewczynę na miesiąc”?

Audrey Carlan: Staram się nie porównywać niczego, co napisałam z tą książką, mimo iż absolutnie uwielbiam serię Grey’a i czuję bliskość z ich autorką. Doskonale rozumiem drogę, jaką przeszła: od zapracowanej mamy i pracownika korporacji do mamy piszącej po nocach książki, wciąż zapracowanej, ale pracującej na własny rachunek. Powiem tak: jeśli spodobała ci się erotyka w Grey’u, to polubisz gorącą atmosferę „Dziewczyny na miesiąc”. Ostatecznie wszystkie są opowieściami o miłości napisanymi z kobiecej perspektywy. Poza tym nie łączy tych książek nic więcej.

Zbankrutowała, rozwiodła się, przez lata mieszkała w Korei. Małgorzata Kalicińska o miłości, życiowych zakrętach i zaletach polskiej wsi

Co robiłaś zanim zostałaś pisarką?

Pracowałam jako foundraiser dla organizacji charytatywnej. Zajmowałam się pozyskiwaniem funduszy oraz kilkoma ciekawymi projektami.

Dlaczego zdecydowałaś się pisać erotyczne historie?

To wyda się może śmieszne, ale inspiracja przyszła właśnie podczas wspomnianej już lektury „Pięćdziesięciu twarzy Grey’a”. To była moja pierwsza erotyczna książka i kiedy ją czytałam doznałam pewnego rodzaju olśnienia.

I?

I zaczęłam pisać. Po prostu. Zawsze lubiłam i umiałam pisać. Zaczęłam więc pisać, w trakcie pisania doskonaliłam warsztat pisarski i wszystko zaczęło się powoli układać. Znalazłam swój styl i nabrałam pewności, że to jest sposób, w jaki chcę pisać. Wiesz, jak to jest, czujesz, że albo jesteś opowiadaczem historii, albo dziennikarzem, ja poczułam się opowiadaczem historii.

Czy kiedykolwiek poznałaś kogoś takiego jak Mia?

Myślisz, że jej historia mogłaby się wydarzyć naprawdę? Mia to postać złożona z różnych charakterów i życiorysów. Myślę, że wiele z nas może się przeglądać w jej historii jak w lustrze. Ja, ty, nasi znajomi także. Mia nie ma pierwowzoru, nie bazowałam na jednej charakterystycznej postaci, ale na wielu różnych. Dlatego Mia jest i pozostanie po prostu sobą.

Maria Sadowska: „Wisłocka była prekursorką tego, o co walczymy – o swoje prawa. Dostęp do środków antykoncepcyjnych czy aborcji.

„Prawdziwa miłość nie istnieje, choć przez wiele lat byłam przekonana, że tak” – tak się zaczyna Twoja powieść. Czy wierzysz w miłość?

Oczywiście! Wierzę w miłość, prawdziwą miłość. Jestem z moim mężem odkąd skończyłam osiemnaście lat, byliśmy parą przez lat dwadzieścia, a nasze małżeństwo trwa już czternaście lat. Dziś jestem w moim mężu zakochana bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. A nasze codzienne życie jest pełne miłości, tych drobnych elementów, które są dowodem na nasze wciąż gorące uczucie, szacunek, zaufanie i troskę. Z kolei Mia miała złe doświadczenia w relacjach z mężczyznami, dlatego jej wiara w miłość prawdziwą i przede wszystkim możliwą, osłabła. Przeszła długą drogę, podobną do tej, którą przechodzą współczesne kobiety, które dziś umawiają się na randki.

Czy jest jakiś szczegół w książce, który odnosi się do Twojego życia?

Nie ukrywam, że jest wiele takich szczegółów. Myślę, że większość autorów przenosi część osobistych doświadczeń do świata swoich powieści.

„Jestem jak jajko na miękko. Twarda na zewnątrz, a w środku mięciutka”. Rozmowa z Martą Gessler

Podasz przykład?

Mam kumpla, który jeździ na motocyklach. Moja bohaterka Mia także. Ja zakładam świąteczne skarpety do moich zimowych butów UGG. Mia również tak robi. Nadaję bohaterom imiona moich przyjaciół i fanów. Miejsca, w których bywałam znajdują się na kartach mojej powieści. Na przykład w maju Mia jedzie na Hawaje. Mogłam bardzo dobrze opisać jej wycieczkę, bo sama tam byłam i miałam podobne przygody. No, może poza seksem z superseksownym wytatuowanym surferem.

Czy masz ulubioną scenę z książki?

Lubię sezon Luty. W Lutym Mia dostrzega swoje piękno. Zaczyna rozumieć potrzebę kochania samej siebie. Wszystkie kobiety powinny się tego nauczyć.

Na zdjęciu - autorka książki. (Fot. archiwum - Audrey Carlan)

Jak zmieniło się Twoje życie odkąd napisałaś pierwszą powieść? W końcu jesteś bestsellerową autorką.

Nie zmieniło się tak bardzo. Poza podróżami zagranicznymi, które odbywam, by promować książki czy wystąpieniami publicznymi, wszystko inne pozostało bez zmian. Jeżdżę tym samym samochodem, mieszkam w tym samym domu i sama podwożę dzieci do szkoły. Co wieczór przyrządzam obiad dla swojej rodziny. Zmywam, sprzątam również sama. Mam tych samych przyjaciół. Rany, ale nuda!

Cóż, niektóre z nas mogłyby takiej nudy tylko pozazdrościć. Rozumiem, że w tej nudzie znajdziesz czas na pisanie kolejnych romansów?

Oczywiście! Po „Dziewczynie na miesiąc” napisałam kolejne pięć powieści, a teraz pracuję nad następną książką. Skończyłam przygotowywać dwa spin-off’y dla serii Trinity i teraz wystartowałam z nową serią Lotus House.

Podzielisz się z nami Twoimi marzeniami?

Chciałabym permanentnie gościć na liście USA Today oraz na liście New York Times’a. Ale ponieważ tam się już kiedyś znalazłam, to teraz chciałabym, by moje książki zawitały do sklepów, jak to się dzieje z książkami np. Nory Roberts i Jamesa Pattersona.

To mam dla Ciebie dobrą wiadomość. W Polce Twoją książkę można kupić nie tylko w księgarni ale również w sieci sklepów spożywczych.

Ale news, super! Bardzo się cieszę. A wracając do marzeń - marzy mi się jeszcze, by jedna z moich powieści została kiedyś sfilmowana.

Trzymam kciuki!

Trzymaj kciuki. Jest tyle rzeczy, które mogą się wydarzyć. I pamiętaj, czytając „Dziewczynę na miesiąc”, żeby zawsze ufać przeznaczeniu.

Wywiady z inspirującymi ludźmi, niezwykłymi kobietami i polskimi gwiazdami na Polki.pl!





 

Nowa książka Audrey Carlan już do kupienia! Zaglądajcie do Empiku!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)