W poszukiwaniu harmonii - rozmowa z Violą Śpiechowicz

Fascynuje mnie zderzacz cząsteczek - choć trudno mi będzie udowodnić bezpośredni związek między cząsteczkami z których składa się nasza rzeczywistość, a tym, co projektuję. Te nowe odkrycia fizyki molekularnej czy astrofizyki mogą potrząsnąć nie tylko moim światem. To silny bodziec twórczy.
/ 04.02.2010 07:59
Coraz częściej można znaleźć informacje o modowych projektach zainspirowanych designem, architekturą czy sztuką. Issey Miyake zafascynował się możliwościami sterowanych numerycznie obrabiarek, Jean Nouvel współpracował z Salvatore Fergamo, Louis Vuitton zaprosił do współpracy słynną Zahę Hadid. Czy dla Ciebie te dziedziny są źródłem inspiracji?

Fascynuje mnie zderzacz cząsteczek - choć trudno mi będzie udowodnić bezpośredni związek między cząsteczkami, z których składa się nasza rzeczywistość, a tym, co projektuję. Te nowe odkrycia fizyki molekularnej czy astrofizyki mogą potrząsnąć nie tylko moim światem. To silny bodziec twórczy. Z drugiej strony, żeby coś wymyślić niepotrzebne jest trzęsienie ziemi - wystarczy trochę muzyki, fajna pogoda albo rozmowa - choćby z listonoszem.

W poszukiwaniu harmonii - rozmowa z Violą Śpiechowicz

A jakie przedmioty budzą w Tobie emocje – oczywiście te pozytywne, inspirujące?

Rzeczy harmonijne i nowatorskie, te które niosą jakąś idee. Ważne jest zaskakujące zestawienie form, materiałów. Coś szczególnego, a jednocześnie oczywistego, gdy wszystkie elementy tego przedmiotu czy budynku tworzą doskonałą całość. Takim przedmiotem jest na przykład słynne krzesło Zig-zag Rietvelda – bardzo prosta forma, a jednocześnie trudna technologicznie (1932 r.), została wówczas przekroczona pewna granica, dokonano kroku naprzód. Przełomowe wydarzenia rozgrywają się na polu nauki i techniki, a sztuka czerpie z nowych osiągnięć cywilizacyjnych – rozwój technologii, pojawianie się nowych materiałów i niemal nieograniczone możliwości tworzenia dowolnych form niezależnie od ich rozmiarów w powiązaniu z rewolucją w multimediach oraz technikach cyfrowych dają naprawdę olbrzymie możliwości.

Jak narodził się pomysł, by zaprojektowane przez Ciebie ubrania znalazły się w sklepie AlmiDécor - firmy kojarzonej z wyposażeniem wnętrz?

Żaden rodzaj projektowania nie może istnieć w oderwaniu od świata, a ubranie jest szczególnie mocno „wtopione” w rzeczywistość. Jeśli strój i wnętrze harmonizują ze sobą, siła oddziaływania jest nieporównywalnie większa. Efekt ten można wzmocnić światłem, zapachem – to magia jaką znamy z najlepszych sesji zdjęciowych, pokazów mody, z ekspozycji w dobrych sklepach.
Podoba mi się staranność z jaką dobierana i prezentowana jest bogata i zróżnicowana stylistycznie oferta AlmiDécor. Już wcześniej miałam okazję zobaczyć swoje projekty ubrań we wnętrzach AlmiDécor – podczas specjalnej prezentacji. Wrażenie było bardzo dobre i to chyba był impuls, który doprowadził do pomysłu takiej współpracy.

Jaka jest kolekcja strojów które będą mogli kupić klienci AlmiDécor?

Bardzo zróżnicowana. Są w niej zarówno rzeczy wieczorowe, jak i casual. Zależało mi na tym, aby te stroje były wygodne, takie w których czujemy się dobrze i swobodnie. Można je nosić w domu, bez przebierania się przyjąć gości, wyjść na imprezę albo – jeżeli zajdzie taka potrzeba – „uratować świat”. W mojej interpretacji, kobieta nie jest ubrana tylko po to, żeby dobrze wyglądać, ale ma jakieś zadanie do spełnienia, o coś walczy, ma misję.

To, o czym mówisz bardzo kojarzy mi się z tendencjami panującymi obecnie w wyposażaniu wnętrz. Ludzie coraz częściej poszukują w domu swobody, przytulności, relaksu. Ma być „cosy & comfy” – miękko, wygodnie, nastrojowo. Stąd wnętrza pełne dużych sof, puszyste dywany, mnóstwo cudownych w dotyku tekstylnych akcesoriów: poduszek, pledów, narzut, zasłon, przytłumione oświetlenie. Do tego dochodzi spokojna, stonowana kolorystyka i szlachetne, naturalne materiały: drewno, skóra, len, bawełna, jedwab. Bezpretensjonalnie, a jednocześnie szykownie, z klasą.

Z ubraniami jest dokładnie tak samo. Po pracy chcemy odetchnąć, wyzwolić się z „munduru”. Wiele moich klientek odczuwa taką potrzebę. Coraz bardziej cenimy rzeczy, które dają nam poczucie wolności. Stąd pomysł na takie ubrania i szukanie nowego wymiaru elegancji w wygodnych strojach z nieoczywistą funkcją. Lubię stawiać sobie takie wyzwania, mierzyć się z nowymi zadaniami.

Rozmawiała Wanda Modzelewska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)