evita i juan peron fot. ONS.pl

Święta Madonna Argentyny była uwielbiana. Początki nie były kolorowe - jako nieślubne dziecko doświadczała wielu upokorzeń

Wyrastała w biedzie i beznadziei, a marzyła o sławie i wielkim świecie. Na zawsze zapamiętała epizod z pogrzebu ojca, kiedy nie pozwolono jej zbliżyć się do jego trumny, bo była nieślubnym dzieckiem. Zapewne to upokorzenie sprawiło, że w 1946 roku, gdy była już osobą wpływową, doprowadziła do równouprawnienia nieślubnych dzieci.
/ 01.06.2021 13:53
evita i juan peron fot. ONS.pl

Nazywano ją świętą Madonną, która umie troszczyć się o swój lud. Kochała rodaków, ale jeszcze bardziej starszego o 24 lata męża. Bez Evity Juan nie zostałby prezydentem, a przynajmniej nie po raz drugi…

Miłość Evity i Juana Perónów to jedna z najciekawszych, najbardziej fascynujących historii, jakie zdarzyły się w świecie wielkiej polityki.

Dzieliło ich wiele, w tym pochodzenie i wiek. Ona była Kopciuszkiem z ludu

On – zawodowym politykiem wysokiej rangi, późniejszym dyktatorem Argentyny. Połączyła ich namiętność i wspólne poglądy. Swoje uczucie wykorzystali dla politycznych zysków. Niektórzy do dziś zastanawiają się, czy rzeczywiście była to miłość, czy tylko zyskowny interes… Spotkali się w czasie idealnym dla swoich karier: ona przysporzyła mu głosów wyborczych, a on wprowadził ja na salony.

Ich wspólne losy były tak niezwykłe, że posłużyły za kanwę wielu filmów. Eva Duarte urodziła się w 1919 roku jako nieślubna córka Juanity Ibarguren. Wyrastała w biedzie i beznadziei, a marzyła o sławie i wielkim świecie. Na zawsze zapamiętała epizod z pogrzebu ojca, kiedy nie pozwolono jej zbliżyć się do jego trumny, bo była nieślubnym dzieckiem. Zapewne to upokorzenie sprawiło, że w 1946 roku, gdy była już osobą wpływową, doprowadziła do równouprawnienia nieślubnych dzieci. Równocześnie tworzyła ośrodki dla samotnych matek i propagowała zawieranie małżeństw przez pary żyjące w konkubinacie.

Zresztą wiele doświadczeń z jej życia osobistego wpłynęło na późniejsze zachowania i działalność polityczno-społeczną. Na razie jednak, jako piętnastolatce, udaje się Evie wyrwać do Buenos Aires. Tam klepie biedę, bezskutecznie szukając pracy w filmie. Wreszcie zahacza się w rozgłośni radiowej, gdzie jej prowincjonalny wygląd i akcent jest mniej istotny niż w filmie.

Ambitna, pnie się w górę, awansuje, staje się popularną dziennikarką. Bierze lekcje dykcji i wymowy

Możliwe, że właśnie dzięki nim za kilka lat jej przemówienia będą porywać tłumy, a wznoszone przez nią hasła uwiodą całą Argentynę. W tym samym czasie Juan Perón pełnił już funkcję wiceprezydenta Argentyny, a oprócz tego ministra wojny i pracy. Wysoki, przystojny, czarujący – mógł mieć każdą i często z tego korzystał, zmieniając kochanki jak rękawiczki. Evita już wtedy nie spuszczała z oka przystojnego pułkownika, śledząc jego poczynania. Aż wreszcie nadarzyła się okazja spotkania. Stało się to w 1944 roku na imprezie charytatywnej na rzecz ofiar trzęsienia ziemi w San Juan.

Perón był tam ze swoją ówczesną partnerką. Niezrażona tym Eva natychmiast zajęła jej miejsce z wdziękiem pięknej blondynki. Peróna zachwyciło jej zachowanie. Był pod wrażeniem czaru, jaki roztaczała wokół, jej gracji i stylu. Istotnie, Eva była pięknością o ogromnych oczach, uwodzicielskim spojrzeniu i ślicznych blond puklach. A przy tym doskonale znała swoje atuty. Wiedziała, że Peron – znawca kobiet – nie minie jej obojętnie. Poza tym była już popularna, prowadziła w radiu audycje dla ludu.

Po tamtym spotkaniu nieraz zapraszała go do studia, przeprowadzała z nim wywiady, angażowała się po jego stronie i nie ukrywała swojej nim fascynacji. Szybko więc zostali kochankami, ale nie afiszowali się z tym. Gdy w 1945 roku Peróna internowano, zakochana Eva (zwana przez wielbicieli zdrobniale Evitą) walczyła jak lwica o jego uwolnienie. Dzięki jej płomiennym apelom tłumy robotników wyległy na ulice, domagając się powrotu Perona. Zwolniono go, a po roku został prezydentem Argentyny.

Eva i Juan wzięli ślub 21 października 1945 roku. Ona została jego drugą żoną

Pierwsza umarła na raka szyjki macicy. Na raka szyjki macicy umrze też Evita, gdy będzie miała 33 lata. Tymczasem ma lat 26, a Perón 50. Stanowią piękną parę słynną i podziwianą nie tylko w kraju. Evita nareszcie była na szczycie. Żyła w przepychu, miała swój styl nawiązujący do hollywoodzkich gwiazd. Wkrótce okrzyknięto ją jedną z najlepiej ubranych kobiet świata. Na zakupy latała do Paryża. Kochała biżuterię, zwłaszcza diamenty. Na krytykę opozycji, że jest rozrzutna, odpowiadała:

– Stroję się dla mojego ludu. Oni przecież wiedzą, że pochodzę z biedy, że jestem jedną z nich i że nigdy ich nie opuszczę. Dopóki ich reprezentuję, będą robiła to godnie.

Dodajmy, że swoją okazałą kolekcję biżuterii przekazała w testamencie ludowi Argentyny.

Gdziekolwiek się pojawiała, witały ją tłumy. Ludzie ją kochali

Zwłaszcza ci najubożsi, którzy widzieli w niej opiekunkę i rzeczniczkę swoich spraw. A ona broniła interesów słabych i pokrzywdzonych jak nikt inny. Upominała się o godność dla odrzuconych i starych; dawała im nadzieję, niosła pocieszenie. Wielką popularność zawdzięczała energii i ekspresji swoich buntowniczych wystąpień. Używała słów jasnych, prostych, zrozumiałych, a zarazem ostrych. Z pasją oddawała się działalności społecznej.

Identyfikowała się z ludem, a przez swoje pochodzenie była wiarygodna

Legendą stały się wypady tej pary do najbiedniejszych dzielnic i fabryk. Bez zapowiedzi pukali do mieszkań zwyczajnych ludzi, którzy odkrywali z niedowierzaniem, że oto goszczą samego prezydenta i ubóstwianą Evitę. Mówi się, że Perón zarządzał państwem, a Evita duszą narodu. To przez działania Evity zdefiniowane zostało określenie „królowa ludzkich serc”, nadane wiele lat później angielskiej księżnej Dianie.

Evita była tak pochłonięta misją, że nie zwracała uwagi na swój coraz gorszy stan zdrowia. Toczył ją rak. Nie oszczędzała się, nie leczyła, a przy tym żyła szybko i działała bez wytchnienia. Lekceważyła zalecenia lekarzy. Mawiała:

– Nie mam czasu na pielęgnowanie siebie, jest jeszcze tyle do zrobienia.

Kiedy po usilnych namowach rodziny przyjaciół i ukochanego męża zdecydowała się w końcu na leczenie, było już za późno. Nie pomogli nawet najlepsi specjaliści z najlepszych klinik świata. Swoje ostatnie urodziny Evita spędziła w łóżku. Ale wzięła jeszcze udział w zaprzysiężeniu męża na drugą kadencję prezydencką. Bo on nie wyobrażał sobie tej uroczystości bez niej u swego boku, a ona nie chciała sprawić mu przykrości. Równowagę utrzymywała nadludzkim wysiłkiem i z pomocą specjalnie skonstruowanego stelaża, zamaskowanego pod okryciem.

Po uroczystości Perón musiał ją znieść do samochodu. Nie zdołała już przejść ani kroku

Wyczerpana chorobą ważyła zaledwie 40 kilogramów, żyła na morfinie. Nie pomogły modlitwy ludu w kościołach całego kraju, nocne czuwania przed ołtarzami. „Królowa ich serc” zmarła 26 lipca 1952 roku. Ponad trzy miliony osób uczestniczyło w jej pogrzebie. Ludzie czekali w ulewnym deszczu więcej niż 15 godzin, żeby tylko zbliżyć się do trumny. W tłumie stratowano 16 osób, a blisko 4000 rannych przewieziono do szpitali.

Zapanował chaos i histeria. Niektórzy usiłowali popełniać samobójstwa, kobiety rwały sobie włosy z głów, wiele z nich siłą odciągano od trumny. W Argentynie zabrakło kwiatów. Samolot pełen chryzantem przysłał cesarz Japonii, wielbiciel Evity. Uważana za świętą za życia, Eva po śmierci stała się przedmiotem kultu. W Argentynie jej portrety widnieją do dziś obok wizerunków Matki Bożej.

Nazywana jest Świętą Madonną Argentyny lub Świętą Evitą i pokazywana z aureolą nad głową. Są tacy, którzy się do niej modlą. Wielu uważa ją za najważniejszą kobietę w historii tego kraju. Perón z pewnością też tak myślał. Bez niej nie osiągnąłby takiej pozycji. Ale miał również rację, mówiąc i takie słowa:

– Gdy ją poznałem, była dziewczyną o skąpym wykształceniu, choć pracowitą i pełną szlachetnych uczuć. Zadałem sobie wiele trudu, żeby doszła na szczyt. Należy na nią patrzeć jak na moje dzieło. wszech czasów.

Czytaj także:
Jako nastolatka Charlize Theron przeżyła głód i biedę
Wydaje się, że ma wszystko. Wszystko... poza miłością. Smutne życie J. Lo
On sam nie nadąża za wszystkimi swoimi podbojami. Historia Micka Jaggera