Zdrada

Żyjesz w związku z ukochanym mężczyzną przez lata. Jesteście zgranym, zgodnym, kochającym się małżeństwem. Nic nie wskazuje na to, że mogłoby być inaczej. Uważasz, że problem niewierności ciebie nie dotyczy. Myślisz „zdrada – nie, nie u nas”. Przecież ufasz swojemu partnerowi. Nie dostrzegasz niczego niepokojącego.
/ 13.10.2006 09:30

Żyjesz w związku z ukochanym mężczyzną przez lata. Jesteście zgranym, zgodnym, kochającym się małżeństwem. Nic nie wskazuje na to, że mogłoby być inaczej. Uważasz, że problem niewierności ciebie nie dotyczy. Myślisz „zdrada – nie, nie u nas”. Przecież ufasz swojemu partnerowi. Nie dostrzegasz niczego niepokojącego.

Co skłania nas zatem do zdrady? Czy zdrada to zwykły kaprys, ciekawość, poszukiwanie nowych doświadczeń?
Zapewne chęć przeżycia czegoś nowego, ekscytującego skłania wiele osób do takiego czynu. Zdrada kusi niczym zakazany owoc. Kusi niebywałym pragnieniem zrobienia tego, co zabronione. Ale nie tylko. Niektórzy poprzez zdradę chcą odnaleźć coś, co w ich związku dawno zaginęło. Pewną namiętność, fascynację. Bo przecież związek dwojga ludzi z biegiem czasu zmienia się, wiec być może poszukują tego samego na nowo. Każda zdrada ma inną przyczynę.

Czasem zdrada ma sens, czasem zupełnie odwrotnie. Ale na pewno bardzo boli. Dla osoby zdradzonej, zdrada jest okropnym przeżyciem. W jednej chwili burzy się cały świat. Jej świat. Świat spokojny, bezpieczny. Osoba, która do tej pory była najważniejszą częścią jej życia nagle okazuje się zupełni kimś innym. Człowiekiem obcym a nawet wrogiem.

Potem zaczynają się pytania: dlaczego? Jedni obwiniają partnera, inni zastanawiają się: co jest ze mną nie tak? Jeszcze inni kierują wściekłość tylko na trzecią osobę tej całej historii.

Należy jednak pamiętać, że zdrada nie jest końcem świata. Nie musi także oznaczać końca miłości. Warto popracować nad związkiem, walczyć o niego. Przecież nie tak rzadko zdarza się, że życie partnerów może być nawet lepsze niż sprzed zdrady. Może to być kryzys budujący, ale pod jednym bardzo istotnym warunkiem, że to się już więcej nie powtórzy.

SAM