Niedowartościowanie zabija związki!

Miłość czasem kończy się sama - jak piękna, szalona wiosna, która wyschła z lipcowymi upałami. Częściej jednak, sami nawet nie wiedząc kiedy, ukręcamy powoli uczuciu głowę...
/ 10.06.2016 18:18

Miłość czasem kończy się sama - jak piękna, szalona wiosna, która wyschła z lipcowymi upałami. Częściej jednak, sami nawet nie wiedząc kiedy, ukręcamy powoli uczuciu głowę…

Zabijają nas kompleksy, niepokoje, obawy, niedowiarstwo. O wiele częściej niż faktyczna niewierność, nadwaga czy ładna sąsiadka. Bo z naszych ciemnych uczuć rodzą się zachowania, słowa i atmosfera, w której nikomu nie chce się kochać, nosić kwiaty i całować po stopach. Zatroskane, zbyt empatyczne i wrażliwe kobiety czynią z siebie ofiary, które w końcu trzeba rzucić w kąt, aby nie zwariować. Bo to co pociąga mężczyzn najbardziej na świecie, to radosne, pewne siebie, świadome swojej wartości partnerki, którym daleko do desperacji czy chorego przywiązania.

Zobacz więc czy nie dolewasz przypadkiem codziennie trucizny na waszego wazonu…

 

On zasługuje na lepszą

„Przecież jest taki przystojny, wysportowany, zamożny, inteligentny… a ja taka niepozorna bidulka.”

Wydaje nam się cudem, że partner wybrał akurat nas a nie młodszą, bardziej biuściastą, szczuplejszą, wyższą… Każdy swój kompleks - od cellulitisu po pryszcz na nosie - widzimy jako dodatkowy kamyk, który może wykoleić nasz pociąg. Wstydzimy się więc swojego ciała, zwieszamy nos na kwintę w towarzystwie pozornie atrakcyjniejszych kobiet, wciąż komentujemy swoje niedostatki mając mu za złe każdy pozytywny komentarz na temat innych ciał.

Otrząśnij się! On zakochał się w Tobie, takiej a nie innej, choć tyle kobiet dokoła. Miłość to więcej niż suma twoich plusów i minusów - to wrażenie jakie na nim wywierasz i to, że sprawiasz, że czuje się tak a nie inaczej. Zapomnij więc o samokrytyce - staraj się być taka jaką cię brał; nie próbuj mu wmówić, że zasługuje na lepszą, bo kiedyś ci uwierzy!

 

Na pewno chętnie by mnie zdradził

„Gdyby miał okazję, na pewno by się przespał z inną.”

Czyli kolejny efekt naszego niedowartościowania - przeświadczenie, że mężczyźnie na pewno czegoś z nami brakuje i że nieustannie kuszą go inne ciała, lepszy seks. I choć owszem, panowie lubią oglądać, a nawet fantazjować o innych kobietach (podniecający efekt nowości), to np. z ostatniej wielkiej ankiety portalu AskMen.com wynika, że 72% panów uważa własną zdradę za mało prawdopodobną - ze względu na wartości moralne bądź zbyt wielkie uczucie do partnerki. My tymczasem wolimy wierzyć hollywoodzkim filmom i tabloidom, które przekonują nas, że każdy facet to pies, a jego własna żona czy dziewczyna to dla niego najmniej seksualny obiekt świata.

Otrząśnij się! Badania pokazują, że mężczyźni zdradzają najczęściej, gdy czują się niekochani, nierozumiani, ignorowani w domu. Swoimi atakami zazdrości i podejrzeniami możesz najwyżej zachęcić go do poszukania lepszej kochanki, bo z jędzą w sypialni zdrada staje się o niebo łatwiejsza. O ile twój partner nigdy cię jeszcze nie zdradził, zasługuje na mandat zaufania, nawet podczas niesławnych podróży służbowych. Tobie będzie lepiej na duszy, seks będzie lepszy, a facet na pewno doceni raczej wróbla w garści…

 

Nie wiem co jest w jego głowie

„On na pewno nie mówi mi wszystkiego, myśli co innego niż mówi, ukrywa przede mną swoje prawdziwe marzenia, opinie, fantazje…”

Szaleństwo bez końca, które dla faceta zamienia się w męczącą psychoanalizę i wmawianie absurdów, które nigdy nie przyszły mu do głowy. My tymczasem trwamy przy swoim - nie wierzymy w komplementy, nie chcemy przyjąć do wiadomości, że niektóre zdania znaczą ni mniej ni więcej niż dosłowne znaczenie, pragniemy wydrążyć z jego mózgu każdą małą myśl w obawie, że może to być coś zagrażającego związku lub naszej pozycji.

Otrząśnij się! Faceci są prostsi w konstrukcji logicznej i najczęściej naprawdę mówią, to co myślą, a myślą dziesięć raz mniej niż my - zwłaszcza na tematy uczuciowe. Między ich wierszami rzadko kryje się coś więcej, zaś komfort posiadania własnego psychologicznego spokoju, do którego żadna kobieta nie wchodzi z butami, to dla nich zwykle więcej niż wolny wieczór na mecz Ligi Mistrzów. Daj mu być człowiekiem z własną strefą intymności a na pewno znacznie chętniej się sam na ciebie otworzy.

 

Nie może być wiecznie dobrze

„Jesteśmy ze sobą już 3 lata, 5 lat… Kryzys musi być za rogiem, bo przecież gorące uczucie nie może trwać wiecznie.”

Czasem już od pierwszego dnia nowego związku obawiamy się końca - że mu się znudzę, że jego pożądanie zgaśnie, że zakocha się w innej, że przestaniemy się rozumieć i chcieć spędzać ze sobą czas. W oczekiwaniu na ten moment węszymy kryzys na każdym kroku wpadając w histerie, płacze, depresje… No i wtedy on naprawdę ma ochotę się „odkochać”. Wmawianie mu, że to już koniec, że już cię nie kocha, że uczucie wyschło… to samospełniające się proroctwo.

Otrząśnij się! Na świecie są tysiące związków, które rozpadają się po dwóch tygodniach i takich, które płoną żądzą i miłością po 30 latach małżeństwa. Bo póki z twojej strony jest ogień i uczucie, to macie przynajmniej 50% szans na trwanie w tym błogostanie długie lata. Mężczyźni zaś przywiązują się jeszcze chętniej i mocniej niż my, więc szanse są naprawdę duże… o ile nie zepsujesz atmosfery swoim pesymizmem. I jeszcze jedno - każdy związek ma swoje naturalne fluktuacje - dwa tygodnie bez seksu czy kwiatów nie oznaczają, że to już koniec miłości!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/24.09.2017 10:31
Witam ☺ Nie jest latwo mowic o swoich uczUciach ale czytajac ten w/w artykuł to wszystko co jest opisane, jakie problemy potrafią sie w zeiazku urodzic.. Tak! To jest cala prawda! To wszystko kazde z nich jest to samo co w moim niby udanym zwiazku ktory trwa juz 13lat a 12 w malzenstwie naas dotknęło, to ja wprowadzam taką wlasnie sytuacje to są moje mysli😟. Czytajac to uswiadomilam sobie jak bardzo niszcze to co jest dla mnie najwazniejsze! Ale co ja mam zrobic? .. To jest jakas paranoja. Mamy dwoje dzieci nie chce zeby tak bylo dalej, ale boje sie ze moze byc juz za póżno 😟 proszę jesli ktos z Was ma podobną sytuacje w domu(nie tylko w malzenstwie) to opiszcie jak sobie z tym poradziliscie. Dzięki,
/08.12.2011 18:15
To co napisaliscie to czysta prawda... Ale prawda w tym że nie trzeba podłamywać sie w związku z braku kwiatów czy tez podobnych przyczyn. Jestem w takiej sytuacji powodów było wiele, kwestja jej nastroju ale największy że nie rozmaiwamy ze soba.. . Jak rozmawiać ze soba gdy wyrażajac swoje zdanie slyszałem "nie mó mi co mam robic" lub " to twój zasrany obowiązek" . Nie mieszkamy razem już od 1,5 miesiąca, bo wyprowadziła sie do teściowej, choc ja nadal staram sie uratować związek bo szkoda mi synka aby on nie cierpieał :( . Odwiedzam raz czasami 2 razy na tydzień kwesia jaka mam możliwośc w pracy by wziąść sobie wolny dzien. To i tak nie jest docenione.... Jesli czyta to jakiś psycholog to prosze o kontakt bo ja czasami mam już dość i nie chce sie już żyć... a wiem że mam dla kogo życ chociazby dla syna....
/30.11.2011 07:52
TYPOWE POLACTWO TAK SIĘ ZACHOWUJE . MOJE DOŚWIADCZENIA I TAK SĄ BOGATSZE , NIE PODSKOCZYCIE REDEKTOSTWO . DO USŁUG .