Kto powinien płacić na randce?

Współczesny mężczyzna musi zmagać się z wieloma trudnymi kwestiami. Jak choćby z tym, czy to on ma płacić na każdej randce?
/ 22.02.2016 14:43

Współczesny mężczyzna musi zmagać się z wieloma trudnymi kwestiami. Jak choćby z tym, czy to on ma płacić na każdej randce?

Nie tak dawno, odpowiedź na to pytanie była prosta - płaci facet. Ale dzisiaj już nie jest to takie oczywiste. Zmieniające się przekonania i normy społeczne trochę zmąciły wierzenia o tym, kto powinien płacić na randkach. W dzisiejszych czasach, gdy kelner podaje rachunek, panowie muszą uważnie rozważyć różne opcje. Każda decyzja jaką podejmą ma wpływ nie tylko na wczesną fazę znajomości, ale także mogą zaważyć o wyglądzie całego związku. Potrzebujemy więc kilku porad w tej dręczącej kwestii.

Na początku wspólnego randkowania, to facet powinien być stroną dominującą, jeżeli chodzi o pokrywanie kosztów. Kobieta musi wiedzieć, że mamy gest, musi się poczuć trochę rozpieszczana. Więc jeżeli chcemy wywrzeć dobre wrażenie, to my powinniśmy sięgać po portfel.

W szczególności jeżeli chodzi o pierwszą randkę, jest sprawą honorową, abyśmy to my za randkę zapłacili. Nawet jeżeli kobieta upierałaby się, że chce pokryć część lub całość kosztów, nie możemy jej na to pozwolić. W całej pierwszej fazie spotykania, to my powinniśmy proponować, że wyjście jest na nasz koszt, nawet w sytuacjach gdy to ona zainicjowała spotkanie. Jednak jeżeli kobieta ma klasę, na pewno zaproponuje, że skoro to ona nas zaprosiła, to ona zapłaci. Musimy jej wtedy na to pozwolić, w takiej sytuacji kobieta wysyła do nas ważne sygnały. Pokazuje, że nas szanuje oraz, że chce być traktowana na równi. W sytuacji natomiast, gdy kobieta w ciągu tego pierwszego okresu, nigdy nie zaproponuje zapłaty za rachunek, może to oznaczać, że nigdy tego nie będzie robić.

Gdy randkowanie powoli zaczyna przeradzać się w związek, koszty powinny zacząć być dzielone. Nie ma w tym momencie wielkiej różnicy, jak będą dzielone. Możemy nadał płacić częściej, szczególnie jeżeli to my zapraszamy. Kobieta jednak od czasu do czasu też powinna sięgać do portfela. Nie możemy jednak powiedzieć jej wprost, że to ona ma dzisiaj płacić, ale np. gdy kelner podaje rachunek, a my płaciliśmy przykładowo za 3 ostatnie randki, poczekajmy trochę, aby to ona zaproponowała go pokryć.

Możemy też czasem dać jej subtelny sygnał, że to ona powinna dzisiaj zapłacić, albo zażartować, że to jej kolej. Kobieta musi wiedzieć że chcemy, aby i ona uczestniczyła w tym aspekcie związku, gdyż jest to zdrowy i uczciwy objaw. Jeżeli natomiast kobieta cały czas będzie się wzbraniać od płacenia, jest to dla nas ważny sygnał, że jeszcze raz powinniśmy przemyśleć, czy chcemy dalej tą znajomość ciągnąć.

Mimo tego, że nie istnieją żadne wyznaczone zasady, na temat tego kto ma płacić, ważne jest by przy tworzeniu silnego i zdrowego związku mężczyźni to rozumieli. Płacenie za wszystko i wszędzie, w pewnym momencie zbliżania się do siebie, jest bardzo złym objawem.
 

K. Dolata

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/17.04.2019 22:05
Podczas robienia doktoratu umówiłam się z informatykiem (zarabiał rząd wielkości więcej, lekko licząc). Wybrał najdroższą restaurację, ale powiedział, że zaprasza, więc no... nie protestowałam. Uznałam, że zamówię coś raczej taniego, a usłyszałam, aby wziąć danie X i wino Y, bo jest genialne (dobra, chyba płaci, skoro proponuje coś takiego). Musiałam udawać, że nie działa mi karta, a raczej nie musiałam, miałam debetową i 100 na koncie... Łaskawie zapłacił, powiedział, że na następnej będę mogła się zrewanżować. Następnej nie było. Facet cały czas gadał o swoim nowiutkim Mercedesie, tym, że potem będzie Jaguar, a wiedział, że robię doktorat i mieszkam z rodzicami (ze względów finansowych). Porażka... Serio, nawet gdy zapraszam KOLEŻANKI, to za nie płacę, to oczywiste.
/26.08.2017 10:48
Kobiety nigdy nie chcą płacić. Cały ciężar finansowania przerzucają na faceta. Niby płaci ten kto zaprasza. Tylko, że kobiety nigdy nie zapraszają. Chcą być adorowane i brać to co facet da. Tak to i ja bym chciał.
/23.01.2017 01:13
ja byłam na trzech randkach, wybieram się na czwartą ale mam mieszane odczucia...na pierwszej randce facet zapłacił za drinka a za kolejny ja płaciłam stojąc przy barze, a on koło mnie patrzył jak płacę...druga randka obiad, każdy płacił za siebie, tylko cole do obiadu opłacił On i z dumą mi to zakomunikował,że cole postawi...trzecia randka była taka sama ale udałam że zapomniałam portfela, przeraża mnie to, to początki znajomości...a facet prowadzi biznes, dziwne jest też to że wybiera najdroższe restauracje, a mnie już najzwyczajniej nie stać na opłacanie rachunków na pół. Wydaje mi się, że mu nie zależy na mnie tak jak powinno albo takich randek ma na pęczki i już go najzwyczajniej nie stać
POKAŻ KOMENTARZE (5)