POLECAMY

Jaki wpływ na naszą kondycję psychiczną mają celebryci?

Podziwiając sławnych ludzi bardzo poprawiamy swoją kondycję psychiczną. Kiedy znajdziemy jakąś cechę wspólną z danym celebrytą nasza samoocena wzrasta. Oglądając ich twarze regularnie zmniejsza się w nas również poczucie samotności. Czy w takim razie nasz podziw jest do końca bezinteresowny?
Jaki wpływ na naszą kondycję psychiczną mają celebryci? fot. fot. Fotolia

Jak zmieniło się postrzeganie przez nas ludzi od czasu rozwoju fotografii, filmu i telewizji?

Wraz z wynalezieniem fotografii, filmu i telewizji sprawa się skomplikowała. Dawniej praktycznie wszystkie rozpoznawane przez nas twarze należały do członków grupy, do której odczuwaliśmy przynależność. Jak pisze David Giles, szacuje się, że przeciętny człowiek w średniowieczu w ciągu całego swojego życia widział na oczy zaledwie 100 osób. „Jeśli cię nie zabił, prawdopodobnie był twoim przyjacielem” – mówi Satoshi Kanazawa z London School of Economics. Dziś „nasz mózg po prostu nie zdaje sobie sprawy, że jest oszukiwany przez telewizję i filmy”. Widząc wizerunki sławnych osób, rozpoznajemy je jako członków własnej grupy – potencjalnych przyjaciół lub partnerów.

Gwiazda przyjacielem?

W artykule czasopisma „Psychiatry” z 1956 roku Donald Horton i R. Richard Wohl sformułowali na tę okoliczność termin „paraspołeczna interakcja” (w skrócie: PSI). Według nich, telewizja daje widzom iluzję relacji twarzą w twarz, która nasila się dodatkowo, kiedy oglądamy danych osobników regularnie, włączając ich do rutyny dnia codziennego. Poznajemy daną postać tak samo jak naszych przyjaciół – poprzez obserwację i interpretację wyglądu, gestykulacji, głosu, sposobu mówienia czy zachowywania się w określonych sytuacjach. Podobnie jak w „prawdziwej” znajomości: im dłużej kogoś znamy, a tym samym jesteśmy w stanie przewidywać jego zachowania, tym bardziej go lubimy.

„Ludzie oglądający dużo telewizji odczuwają większą satysfakcję ze swoich relacji, tak jak gdyby mieli więcej przyjaciół i częściej udzielali się towarzysko” – twierdzi Kanazawa.

Bezpieczna „paraspołeczna interakcja” może się stać sposobem radzenia sobie z nieśmiałością czy samotnością lub spełnieniem pewnych pragnień, których nie możemy zrealizować w inny sposób.

Czy otaczający nas celebryci zmniejszają poczucie naszej samotności?

Z badań przeprowadzonych przez Jacki Fitzpatrick z Uniwersytetu Technicznego w Teksasie wynika, że osoby mniej zaangażowane w romantyczne związki są bardziej zaangażowane w te „paraspołeczne”. „[...] to jasne, że wielu z nas – samotni ludzie w szczególności – odczuwa tęsknotę przynależności do jakiegoś popularnego tłumu” – komentuje Jake Halpern.

Czym jest „wygrzewanie się w odbitej chwale”?

„Wygrzewanie się w odbitej chwale” (basking in relfected glory, w skrócie: BIRG) to zjawisko opisywane m.in. przez Roberta Cialdiniego, obecnie profesora psychologii na Uniwersytecie Stanu Arizona. W latach 70., pracując na innej uczelni, pewnego dnia spostrzegł, że praktycznie każdy na terenie kampusu nosi koszulkę OSU Windbreakers, szkolnej drużyny futbolowej, która, jak się okazało, właśnie zajęła pierwsze miejsce w krajowej lidze.

Zaciekawiony Cialdini przeprowadził badanie polegające na monitorowaniu ubioru studentów różnych uniwersytetów w zależności od sukcesów i porażek ich szkolnych zespołów. Rezultat: gdy drużyna przegrała, kibicujący jej studenci dystansowali się od jej porażki, a gdy zwyciężyła, traktowali wygraną jak własną. Cialdini zauważył też korelację pomiędzy BIRG a samooceną: ci z niską lub tymczasowo zaniżoną byli bardziej skłonni do „wygrzewania się”.

Ustalenia Cialdiniego nie są zaskakujące – pisze Halpern. – [...] ludzie, którzy czują się źle z samymi sobą – i nawet wielu, którzy tak się nie czują – chcieliby poprawić swoją samoocenę poprzez kojarzenie siebie ze sławnymi, cieszącymi się powodzeniem ludźmi.

Zobacz także: Optymizm i pesymizm – wyniki testu

Jak zmienia się nasza samoocena w obliczu cudzej sławy?

Zaskakujące może być jednak to, jak bardzo błahy związek z popularną osobą wystarczy, aby miała ona na nas znaczący wpływ. W jednym z eksperymentów Cialdini rozdał badanym krótki życiorys Grigorija Rasputina, przyjaciela rodziny cara Mikołaja II, portretujący go wyraźnie jako zakłamanego łotra i manipulatora. W niektórych tekstach Cialdini zmienił datę narodzin tego Rosjanina na odpowiadającą dacie narodzin respondenta. Rezultat był taki, że osoby, które współdzieliły dzień i miesiąc narodzin z Rasputinem, nad wyraz często oceniały jego sylwetkę pozytywnie, opisując go jako silnego przywódcę posiadającego wiele kompensujących cech.

Zobacz także: Wysoka samoocena czy to już narcyzm?

Efekt ten Cialdini nazywa „boostingiem” – kiedy łączy nas coś z kimś sławnym, podbudowując reputację tej osoby, automatycznie podbudowujemy również naszą samoocenę.

Fragment pochodzi z książki „CeWEBryci – sława w sieci” Michała Janczewskiego (wydawnictwo Impuls, 2011). Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)