Jak ważna jest dla mężczyzny samoocena?

Jak ważna jest dla mężczyzny samoocena?
Z kim jest mężczyzna przez pierwsze pięć lat życia, w najważniejszym okresie rozwoju? Tak, z matką. Skąd czerpie informacje, na podstawie których kształtuje się jego samoocena podczas tych pierwszych lat? Tak… od kobiety. Czy to więc od niej zależy męska samoocena?
/ 09.02.2011 11:39
Jak ważna jest dla mężczyzny samoocena?

Świat kobiet

Dłoń, która popycha kołyskę, ukształtowała jego świat bardziej niż jakikolwiek inny czynnik. Kobiety na wiele sposobów trzymają lejce, pozostając na uboczu. Ogier ciągnie wózek, ale kobieta utrzymuje go na właściwej drodze, pociągając za lejce. Cały czas zachęca go: „Świetnie sobie radzisz, kochanie!”. W większości przypadków można to nazwać zgraniem lub pracą zespołową.

Zobacz też: Kim jest "Werbalny Bokser"?

Ja a matka

Kobieta również dokonuje samooceny na podstawie informacji czerpanych od matki, ale ona się z nią identyfikuje; mężczyzna nie może tego zrobić. Podczas gdy kobieta staje się swoją matką w pewien sposób, mężczyzna chce, by matka uznała go za ideał, aby była z niego dumna. Jest oddzielną indywidualnością, ale połączoną z matką.

Samoocena niczym kukiełka

Wracamy do „trzymania się”. Gdy mężczyzna spotyka kobietę, z którą chce dzielić życie, zostawia swą samoocenę (szmacianą kukiełkę) na jej kolanach — nie całą samoocenę, ale tę część, za którą odpowiedzialna jest kobieta. Robi to nieświadomie. Później to, co będzie o nim myślała ta kobieta, stanie się bardzo ważne.

Na początku trwania związku on może próbować naprawiać wszystko to, z czego ona nie jest zadowolona. Jeśli jej się w nim coś nie podoba, on stara się tym zająć. Ona może myśleć, że to dlatego, iż on ją kocha, i pośrednio może to być prawda. Jednak przede wszystkim on podejmuje się dokonywania zmian, ponieważ jego samoocena „spoczywa” na jej kolanach, a jeśli wbije się szpilkę w szmacianą lalkę, to naprawdę boli.

W większości przypadków kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się w myślach i sercu mężczyzny. Nie patrzy na to w ten sposób. Nie wie, że to ona ma największy wpływ na jego samoocenę (szmacianą kukiełkę). Aby jeszcze bardziej skomplikować sprawę, kobiety prawie nigdy nie poślubiają mężczyzn za to, kim oni są. Poślubiają ich dla ich… potencjału.

Bądź lepszy!

Gdy kobieta spotyka mężczyznę, zostaje on obiektem jej prac doskonalących. Ona chce, by on stał się lepszym człowiekiem. Zatem podsuwa mu pomysły wprowadzenia poprawek (on ocenia tego typu sugestie jako skutek jej „niezadowolenia”). Ona nie zdaje sobie sprawy, że ma tak duży wpływ na jego samoocenę, zatem gdy wstaje, jego samoocena (kukiełka, którą trzyma na kolanach) spada na ziemię.

Mężczyzna jest „naprawiaczem” problemów, a kobieta jest „poprawiaczką” ludzi. Jego samoocena (szmaciana kukiełka), na którą ona ma największy wpływ, gwałtownie spada wraz ze wzrostem jej „niezadowolenia” (w jego oczach). Kobieta przypadkowo następuje na kukiełkę, a samoocena jęczy z bólu. Przez lata on może rzeczywiście zmienić się na lepsze, według jej zaleceń, ale reaguje coraz wolniej. Potem, pewnego dnia, ona nieumyślnie depcze kukiełkę wysokim obcasem i jest to tak bolesne, że mężczyzna przejmuje z powrotem kontrolę nad swoją samooceną. Przestaje się „trzymać” kobiety i jest to dzień, w którym ona traci znaczną część swojego wpływu na niego.

On stara się zmusić, by nie zwracać uwagi na to, co ona myśli. Kobieta z kolei odbiera to jako emocjonalne oddalenie się i boi się, że on już jej nie kocha. A wszystko to z powodu usiłowań, by uczynić go lepszym, i nieświadomości istnienia szmacianej kukiełki, na zajmowanie się którą kobieta nigdy nie wyraziła zgody.

Zobacz też: Skąd się biorą nieporozumienia pomiędzy kobietami i mężczyznami?

Fragment pochodzi z książki „Wstrętne kobiety. Jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu” autorstwa Jey’a Cartera (Wydawnictwo Helion, 2007). Publikacja za zgodą wydawcy.

Redakcja poleca

REKLAMA