Jak mądrze chwalić dzieci?

Jak mądrze chwalić dzieci?

Chwalić, czy nie chwalić? Oto jest pytanie... Bo się rozpuści, bo poprzewraca się dzieciakowi w głowie, bo przecież tyle jeszcze musi się nauczyć… A jednak odpowiedź brzmi: chwalić. Bo przed nim całe, pełne wyzwań życie, przez które musi przejść optymistycznie nastawiony!
/ 24.08.2010 14:10
Jak mądrze chwalić dzieci?

Pochwały to potężny budulec poczucia własnej wartości

Brak wiary w siebie i swoje możliwości według wielu psychoterapeutów prowadzą prostą drogą ku depresji. Jak więc chwalić w sposób budujący? Po pierwsze, bez przesady. Co wcale nie znaczy: rzadko! Chwalmy dzieci tak często, jak tylko się da, ale za konkretne czyny lub słowa. Unikajmy uogólnień („Na pewno ze wszystkim sobie poradzisz”) i etykiet („Jesteś takim słodkim chłopcem”). Opinie często powtarzane przez znaczące dla dziecka osoby „wdrukowują się” w jego umysł jako przekonania na własny temat, a w dorosłym życiu sterują jego decyzjami. I tak ktoś, kto „zawsze ze wszystkim sobie poradzi”, może płacić wysoką cenę ciągłego podwyższania sobie poprzeczki, a co za tym idzie – lęku przed porażką, zmęczenia i smutku.

Pochwały mało konkretne, choćby najmilsze, mniej uczą i szybko są zapominane. Dlatego zamiast powiedzieć: „Jaki piękny rysunek”, powiedzmy małemu artyście, co tak naprawdę nam się w jego pracy podoba. Może to, że użył wielu kolorów? Może sposób ujęcia tematu? A może fakt, że wytrwale pokolorował całe drzewo?

Polecamy: Jak skutecznie chwalić dziecko?

Liczy się szczerość

Jak mało radości przynoszą nieszczere komplementy, wiemy wszyscy. W przypadku dzieci mają jeszcze większe znaczenie, bo utrudniają im budowanie poczucia własnej wartości. Dziecko bezbłędnie wyczuwa najmniejszą niespójność i czuje się zagubione, bo nie wie, co myśleć na swój temat, szczególnie jeśli mylące komunikaty przychodzą od najważniejszych osób w jego życiu czyli rodziców.

Satysfakcja

Nie sprawdza się również pieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu, czyli łączenie pochwał z wyrażaniem dezaprobaty: „Świetne to wypracowanie. Szkoda tylko, że rzadko się tak przykładasz” oraz słynne „ale”: „Poradziłaś sobie z zadaniem, ale jeszcze nie spakowałaś tornistra”. Niestety, radość i motywacja znikają jak kamfora…

Gdy już jasno określimy, jakie czyny lub słowa dziecka chcemy pochwalić, warto dodać jeszcze jeden krok. Nazwijmy uczucia, jakie się w nas pojawiły dzięki jego działaniom oraz nasze potrzeby, jakie zostały dzięki nim spełnione. Satysfakcja dziecka będzie ogromna. Poczucie, że mogę wzbogacać życie innych, zwłaszcza tych, którzy wiele dla mnie znaczą, jest dla dziecka (jak również dla dorosłego) źródłem wielkiej radości i motywacji. A więc spróbujmy: „Posprzątałaś rano naczynia ze stołu. Cieszy mnie współpraca w naszym domu"...

Przeczytaj również: 10 kroków ku temu, by stać się lepszym rodzicem.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/05.09.2010 17:04
Moja mama zawsze skąpiła mi pochwał. Gdy dostawałem czwórkę z plusem, pytała, dlaczego to nie piątkę. Gdy dostałam się na studia z drugą lokatą, to pytała, dlaczego nie z pierwszą. A gdy z moją dziewczyną wpadliśmy, to ojciec powiedział: "do czego się nie dotkniesz, to wszystko spie...sz". moją córkę staram się inaczej wychowywać, ale nie zawsze mi się udaje.