"Motyle w brzuchu" - dlaczego miłość objawia się właśnie w ten sposób?/ fot. Shutterstock

„Bo to się zwykle tak zaczyna…”, czyli jaki jest mechanizm zakochania?

Czy pamiętasz moment, kiedy pierwszy raz poczułeś tak zwane „motylki w brzuchu"? Zakochanie się to niezwykłe doświadczenie, którego większość z nas doświadczy przynajmniej kilka razy w życiu. Jak to się dzieje, że się zakochujemy? Jaki jest mechanizm zakochania? Czytaj dalej.
/ 28.09.2016 15:07
"Motyle w brzuchu" - dlaczego miłość objawia się właśnie w ten sposób?/ fot. Shutterstock

Problemy z koncentracją, rozkojarzenie, „bujanie w obłokach”, problemy ze snem, brak apetytu, to tylko niektóre z oznak zakochania. Pojawia się niezależne od naszej woli, poza naszą kontrolą. W głowie pojawiają się myśli jedynie o tej osobie. W tym całym zawirowaniu trudno podjąć jakąkolwiek racjonalną decyzję. Pojawia się silna potrzeba zbliżenia, przytulania do tej osoby. Już sama obecność jest pewnym zaspokojeniem. Nagle czuje się przypływ energii, pozytywnych emocji. Tworzy się silna więź emocjonalna podczas której snujemy plany na przyszłość z wybraną osobą. I tu zaczyna się podróż pełna przygód i zmian w życiu.

Intymność

Miłość jak opisuje psycholog J. Sternberg składa się z trzech składników. Każdy z nich wnosi ogromny wkład do życia zakochanych. Już na samym początku pojawia się intymność, czyli wszystkie możliwe pozytywne emocje. Chęć dzielenia się z partnerem przeżyciami tymi duchownymi jak i materialnymi, wzajemne wsparcie, dbanie o dobro i bezpieczeństwo. Początkowo może przebiegać to trochę niezręcznie, gdyż partnerzy dopiero się poznają a w tym całym zauroczeniu zrobią wszystko żeby tylko ta druga osoba poczuła się najlepiej. W kryzysowych sytuacjach pojawiają się próby pocieszania, ale jeszcze do końca nie wiadomo jak to robić. To w tym momencie chłopak mówi dziewczynie: „ Kupię Tobie co tylko zechcesz”.

Polecamy: Kiedy kształtuje się potrzeba miłości?

Namiętność

Kolejnym składnikiem miłości jest namiętność. Głównym elementem jest pobudzenie fizjologiczne. Pojawia się silna potrzeba połączenia z partnerem, serca zaczyna szybciej bić, ma miejsce nieodparta potrzeba dotyku, całowania, kontaktów seksualnych. Można powiedzieć, że ten okres miłości pozbawiony jest logicznego myślenia. Zachowania osób można porównać do uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Bez kontaktu z osoba nie da się normalnie funkcjonować. Jest to okres bardzo dynamiczny, z dużą siłą pojawia się jak i zanika. Jeśli spadnie do minimum wtedy pojawia się obniżony nastrój, nawet depresja. Na ratunek przychodzi tu trzeci składnik miłości, czyli zaangażowanie.

Zaangażowanie

Struktura kierująca się rozsądkiem. W tym momencie zapadają decyzje o dalszym istnieniu związku i pielęgnowaniu. Jeśli jest to udany związek, wszystko wskazuje na dalsze przetrwanie. Natomiast, gdy rozsadek podpowiada zakończyć, to nie ma żadnej siły która to zmieni.

Polecamy: Po co nam wstyd?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/24.08.2010 08:58
myślę, że można powiedzieć że przeżywamy to różnie wydaje mi się ejdnak, że jest jakiś wspólny pierwiastek tego stanu, który każdy poczuł kiedyś może się po prostu jeszcze nigdy na prawdę nie zakochałaś? a może powinnam napisać zauroczyłaś? bo miłość a zakochanie to zupełnie co innego ja odczuwałam tzw "motylki w bruzhcu" uczucie jest zgodne z nazwą - robiło mi się słabo, błogo i tak jakby ktoś mnie łaskotał od wewnątrz ;-)
/23.08.2010 23:25
Chodzi chyba o pewien stan emocjonalny. Uczucie tego, że nie panujemy nad własnym ciałem - na przykład drżenie rąk, głosu, nieumiejętność wypowiedzenia swoich myśli. Zdarza się to w różnych sytuacjach. Jak na przykład gdy do kawiarni, w której akurat popijamy kawę, wchodzi celebryta. Albo gdy w większym gronie opowiadamy o tym, co nas pasjonuje. Nie wiem, czy właśnie o to chodzi, ale te "symptomy" występują w różnych sytuacjach. Tak myślę, bo mi zdarzyło się to zarówno w chwilach przebywania z osobą, w której zaczynałem się zakochiwać, jak również w wyżej wymienionych sytuacjach ;-) Pozdrawiam
/23.08.2010 09:10
Może to głupie co napiszę, ale nie wiem o co chodzi z tymi motylkami w brzuchu ;) Nigdy nie czułam wyżej opisanych symptomów, wydają mi się zresztą trochę naciągane.. Czy nie jest tak, że każdy przeżywa to jednak inaczej?