Związek partnerski a... brak szacunku

napisał/a: koala19811 2008-02-20 00:04
Ostatnimi czasy zaobserwowałam zjawisko, jakim jest brak szacunku dp partnera, szczególnie w długoletnim związku i szczerze mówiąc, jestem tym zaniepokojona. NIe rozumiem, jak dwoje kochających się na codzień ludzi, może w chwili kłótni/awantury obrzucać się przeróżnymi obelgami, po czym po wszystkim udawać, ze nic się nie stalo.

Mam znajomych którzy są ze sobą już 10 lat. Nie mają dzieci, ale mieszkają razem i żyją jak rodzina. Bardzo się kochają (tak twierdzą) i osoby które stoją zboku również patrząc na nich mowią, ze widać jak bardzo są ze sobą szczęsliwi. Po czym przychodzi moment kłótni/ awantury i zaczynją obrzucać się takimi wyzwiskami i przekleństwami (od debili i kretynek zaczynając a na fiu**** i dziw**** kończąc -nie raz byłam świadkiem), że wydawać by się mogło, że sie nienawidzą!!

Ja jestem z moim partnerem dwa lata, od roku mieszkamy razem i jak każda para, od czasu do czasu się kłócimy. Jednakże nigdy nie używamy w stosunku do siebie tak ponizających dla czlowieka, brzydkich, wręcz uwłaczających człowiekowi słów!

Z czego to wynika? Czy po wielu latach bycia razem pękają jakies bariery, hamulce? Nie rozumiem...
napisał/a: sorrow 2008-02-20 00:13
Nie wiem... to chyba kwestia wychowania i temperamentu. Jak spojrzysz na wiele filmów, które nam serwują w TV, to właśnie tak się tam wszyscy kłócą. A dziw człowieka bierze, że za chwilę baraszkują w łóżku. No ale to tylko bajki... a tu w życiu też się zdarza. Dla mnie też nie do pomyślenia, ale każdy jest inny... może tak się da żyć ze sobą?
napisał/a: Wariat 2008-02-20 07:47
NO taki maja sposob na wyladowanie emocji. Co w tym zlego, jedni sie zamykaja w pokojach sami itp inni krzycza. O ile nie dochodzi do rekoczynow to jeszcze w normie jest. A czy to brak szacunku - napewno nie. Bo obie storny odbijaja paleczke, wiedza na ile sobie moga pozwolic.
napisał/a: Melania 2008-02-20 14:01
Dla mnie jest to jednak niezbyt zrozumiałe, jak mogę zezwać od najgorszych osobę, którą kocham i z którą pragne być (a więc w domyśle ją szanuję). Potem dochodzi do takich beznadziejnych sytuacji, że gdy ktoś zezwie wulgarnie naszą drugą połówkę w klubie lub na ulicy, damy mu w dziób, jednocześnie sobie w czterech ścianach pozwalając na to samo. Bo co nam niby wolno bo z nią jesteśmy? Troche nie fer..

[ Dodano: 2008-02-20, 14:05 ]
Co nie oznacza oczywiście że nie znam realiów. Ja i On jesteśmy razem już 6 lat, więc niejedna burza za nami, ale do takiego obniżenia poziomu nigdy (na szczęście) nie dopuściliśmy.
napisał/a: Itzal 2008-02-20 14:07
Wedlug mnie w związku, w ktorym oboje sie szanują, nie ma miejsca na takie "słóweczka". Albo jest szacunek, albo wyzwiska. jakby mnie ktos wyzywal, bo mu tak pasi, w zyciu bym nie uwierzyla, ze mnie kocha i mu zalezy....
-
napisał/a: - 2008-02-20 17:42
Obawiam się, ze w moim zwiazku moga pojawic sie wyzwiska za kilka lat...moj chlopak ma takie zadatki
-
napisał/a: - 2008-02-20 19:02
ja tez nie rozumiem takiego wyzywania drugiej osoby, tym bardziej ze sama mnie to spotkalo ze strony mojego chlopaka po czym powiedzial ze nie chce juz byc ze mna (za dwa dni konczylibysmy 19 miesiecy)
napisał/a: Melania 2008-02-20 19:23
Fionka napisal(a):Obawiam się, ze w moim zwiazku moga pojawic sie wyzwiska za kilka lat...moj chlopak ma takie zadatki


Co to znaczy Fiolko?
-
napisał/a: - 2008-02-20 20:43
co to oznacza... moj chlopak ma taki temperament ale ja nie mam zamiaru tego tolerowac...jak sie zdenerwuje to trudno mu zapanowac nad doba....i szczerze mowiac to przeraza mnie to!!! JAk na razie nie ma wyzwisk a jak sie pojawia to...ja sobie nie wyobrazam miec takiej rodzint gdzie bedziemy sie wyzywac.

[ Dodano: 2008-02-20, 23:51 ]
Wiecie ja sie panicznie boje tego,ze po slubie moj partner zacznie mnie wyzywac albo zacznie czyms rzucac - dla mnie takie zachowanie jest wariackie i takich ludzi sie leczy
napisał/a: anetka33a 2011-01-05 15:13
Mieszkalismy razem 2 lata, bylo wspaniale, urzadzilismy mieszkanie, wspolnie robilismy wszystko oboje nie pracowalismy wiec bylismy ze soba non stop mamy pieniadze wiec specjalnie nie garnelismy sie do pracy, w koncu zaczelo mi przeszkadzac ze on caly czas siedzi przy kompie, nie chce nigdzie wyjsc do kina czy na wycieczke, pierscionek zareczynowy mial mi dawno kupic ale zawsze jak przyszlo co do czego to mowil, ze przeciez go wyzywalam to jak on ma mi sie oswiadczyc, nazwalam go porokrotnie glupim hu... i bardzo tego zaluje mowilam to w zlosci, jestem wybuchowa do tego bralam hormony zeby zajsc w ciaze, on pare razy nie wytrzymal i sie na mnie rzucil z rekami nie pobil ale poobijal. Zerwalam z nim wyprowadzilam sie, zabralam wszystkie rzeczy, on dzwonil rozmawialismy, chcialam mu na swieta zrobic niespodzianke wiedzialam ze nie bedzie go w domu i chcialam mu ubrac choinke, zobaczylam ze juz pisze z innymi na gg, i sie zapisal na portale randkowe, z niespodzianki wyszedl koszmar, poklucilismy sie strasznie, on caly czas twierdzi ze mnie kocha ze ja sama postanowilam odejsc, i ze musze zrozumiec swoje bledy ale on caly czas pisze z innymi, mowil ze to dlatego ze czuje sie samotny i z inni gada. Nie ma kolegow ktorym moglby sie zwierzyc zawsze wolal pogadac z dziewczynami juz tak ma. Nie wiem co robic czy odpuscic sobie, przeciez staralismy sie o dziecko... ja mam problemy z zajsciem w ciaze, moze to tez powod tych awantur. Napisalam mu smsa ze tesknie i kocham i zaluje tego a on mi odpisal wiem mi tez jest ciezko, czy to oznacza juz koniec nie sadze zeby on sie zaczal jakos starac w koncu to ja go zostawilam.
napisał/a: niceone 2011-01-05 16:49
koala1981 popieram zdanie sorrowa - wychowanie i temperament. Napisalas ze chodzi o pary z dlugim stazem, wiec mozna wnioskowac ze znaja sie na tyle dlugo iz wiedza na co moga sobie pozwolic, wiedza ze dla nich to dobry sposob zeby rozladowac napiecia podczas klotni i zdaja sobie sprawe iz drugie nie poczuje sie urazone takimi epitetami wypowiedzianymi w gniewie. Ot taka wzajemnie akceptowalna metoda na prowadzenie klotni. Skoro nie prowadzi to do wiekszych problemow i na tych klotniach sie konczy to ok, jedni nie pozwalaja sobie na takie slowa a inni nie widza w tym nic zlego - bo to klotnia i tyle. Maja takie swoje zasady w zwiazku i nie sadze zeby to oznaczalo ze sie nie szanuja. Brak szacunku mozna komus okazywac nawet slodzac i z usmiechem na ustach - a dla nich to najwidoczniej zwykle slowa ktore stosuja w dopuszczonych dla siebie sytuacjach.

To troche jak przemoc fizyczna, wiadomo ze w zwiazku nie powinna wystepowac w ogole z żadnej strony - ale zdarzalo mi sie widywac na forach (nie tylko tym) tematy gdzie pani pisala ze facet wywinal jej jakis ciezki numer i ponioslo ja i on dostal liscia na twarz. I nie pamietam zebym znajdowal tam inne wpisy niz "nalezalo mu sie"
napisał/a: ~gość 2011-01-05 17:21
anetka33a napisal(a):Zerwalam z nim wyprowadzilam sie, zabralam wszystkie rzeczy,
zerwałas z nim = rozstałas się wiec dlacego dziwisz się ze zaczął szukac kogos nowego? nie byl juz z Tobą, widocznie malo mu na Tobie zalezalo jesli zaczal to robic tak szybko, Wasze staranie sie o dziecko tez raczej niewiele dla niego znaczylo

ciesz sie ze nie zaszlas w ciaze z kims kto
anetka33a napisal(a): pare razy nie wytrzymal i sie na mnie rzucil z rekami nie pobil ale poobijal.


poza tym dziecko bez slubu? odpowiadał Ci taki stan rzeczy?

koala1981 napisal(a):Z czego to wynika? Czy po wielu latach bycia razem pękają jakies bariery, hamulce? Nie rozumiem...
nie wiem czy tu chodzi o wiek, niektorzy chyba po rpostu nie potrafia sobie inaczej radzic z emocjami, dobrze ze do rekoczynow nie dochodzi