Co ja mam teraz zrobic:'(.

-
napisał/a: - 2007-07-04 11:23
Chciałabym poprosić o rade...Moja historia pewnie standardowa.Byłam z chlopakiem prawie 2 lata układalo sie róznie w zwiąku z tym ze ja na studiach w innym miescie on pracował ale bylo wszysko wporzadku,byłam zakochana szczęśliwai pasowała mi talka sytuacja często pisał dzwnil.Nawet zamieszkaliśmy razem tzn ja zamieszkałam w kawalerce on miał sie za jakis czas wprowadzic myśleliśmy poważnie o życiu we dwoje.Ale on nie mogł znalesc tej pracy a mieszkał cały czas w domu z rozicami(nie lubili mnie strasznie),ja czułam sie samotna zaniedbana i jakos tak wszystko od tego zaczeło sie sypac.Miałam jeszcze problem bo on był zagorzałym przeciwnikiem palenia a ja pale miałam rzucic ale tak nie było okazji jak mowi każdy palacz.No ale on się w koncu dowiedział zrobił mi straszna awanture powiedział mi że mnie nie kocha że mnie jestem warta tego żeby dla mnie wszystko zostawic itp.Na drugi dzien przeprosil a ja dałam sie przekonać ze to tylko były słowa pozniej to już było coraz gorzej coraz rzadziej piasał,przestał szukać pracy przestał się mną interesować nawet była taka sytuacja że znowu powtorzył mi te wszestkie słowa jak wrocił pijany ale zbagatelizowałam to.Wszystko się sypało zabrał rzeczy z mieszkania i coraz bardziej oddalalismy sie od siebie ale wciąż go kocham. Zostawił mnie 2 tygodnie temu powiedział ze on mnie tylko lubi że to przyzwyczajenie itd.Było mi strasznie cięzko na dodatek sesja.Próbowałam się z nim pogodzić ale on nie chciał powiedział że to nie realne że nie możemy być razem że chiałaby sie ze mną spotykać, uprawiać seks przyjaznić sie ale nie chce być ze mna na poważnie.Odmowiłam powiedziałam że możemy sie spotykac rozmawiać ale nic wiecej.Jak w miarę zaczełam radzić sobie z tym problemem to on zadzwonił do mnie powiedział żę kocha mnie że tęskni ale nie chce być już ze mną chociaż wciąż do mnie coś czuje i moje poczucie stabilnośći legło w gruzach znów stałam sie zagubiona i nie wiedziałam co robić.Umówiłam się z nim na spotkanie a on w ostatniej chwili odwołał i powiedział żę już nie chce rozmawiać ze to koniec.ZGłupiałam już do reszty...jestem samotna zagubiona i wogle nie potreafie sie pozbierać nie wiem co robic nie moge spac jeść bo cały czs myśle o nim ,kocham go.Chciałabym go odzyskać ale nie wiem jak tyle razy prosiłam probowałam to wzystko naprawicale on tylko nie nie i nie.Może ktoś mi pomóc doradzić jak go odzyskać,albo jak o nim zapomniec...
napisał/a: pauletta1 2007-07-04 11:57
czasami może lepiej wziąść głeboki oddech i udawać silną babkę, puść sobie piosenkę destiny's child - survivor ;-P i poczuj się że przetrwasz wszystko, owszem będą wieczory kiedy wylejesz tonę łez ale może górę powinna wziąść ambicja, Gdy on zobaczy że nie odpisujesz mu na smsy, jesteś dla Niego obojętna, nie bedziesz sama nic pisala i zaczniesz wychodzić na rozne spotkania z przyjaciolmi może wtedy zrozumie, daj mu trochę czasu, niech pobędzie zupelnie sam ze sobą i swoimi myslami, stare przyslowie się sprawdza" Dopiero brak drugiej osoby ukazuje Nam jak bardzo ją kochaliśmy" ale do tego potrzebna jest silna wola, nie odpisywanie na nic! Kochasz go ale czy to przypadkiem nie jest toksyczny związek ?Wiem że jest Ci cięzko życze Ci żebyś byla szczesliwa i jesli gwarancją tego szczescia jest bycie z nim, to posluchaj mojej rady, może brak okazywania mu zainteresowania go otrzeźwi.
P.S naprawde puśc sobie tę piosenkę i poczuj że niepotrzebny Ci żaden facet Buziak !!!

[ Dodano: 2007-07-04, 12:04 ]
http://booz.wrzuta.pl/audio/7Nqwdheg80/destiny_s_child_-_survivor_album_version - 0to link ;)

[ Dodano: 2007-07-04, 12:07 ]
http://popolsku.org/d/destiny_schild/survivor,,13667.php - To link tlumaczacy po polsu tekst tej piosenki ;) - nie Ty jedna musisz przetrwać takie sprawy ale czasem trzeba ;)
napisał/a: ~gość 2007-07-04 12:17
pauletta, normalnie wspaniała jesteś Ja też jestem za tym aby teraz go kompletnie zlekceważyć,niech pobędzie sam ze swoimi myślami i wspomnieniami
-
napisał/a: - 2007-07-04 14:03
dzieki dziewczyny:).Wiem ze tak powinnam zrobic ale to takie trudne strasznie szczegolnie wieczorem strasznie sie mecz zeby nie napisac do niego strasznie mi brakuje tego kontaktu...pozatym mam problemy z zasypianiem i mysle tylko o nim a potem calymi dniami jestem nie przytomna... ;(.Ale staram sie wziasc w garsc czasami sie udaje i mam fantastyczny humor czasmi nie....Ale dzieki za rady :*.A tra piosenka rzeczywiscie jest dobra ;D czesto jej slucham...
napisał/a: ~gość 2007-07-04 15:08
hanka_21, oj,ja wiem jak to wieczorami jest... Podczas moich dwóch kryzysów (ostatni tydzień temu ) to wieczory były tragiczne,zawsze wieczorami gadamy sobie długo a tu cisza... Ból niesamowity ... ( no i rano też zawsze aż żałowałam że się w ogóle obudziłam...Ale myślę że w Twoim przypadku CZAS może najwięcej zdziałać Nie załamuj się,wychodź gdzieś,nie siedź w domu, mi bardzo pomaga słuchanie muzyki,mam nawet taki zestaw który chyba powinnam skasować bo jeszcze bardziej mnie "dobija",ale właśnie to daje mi jakąś ulgę... Nie wiem jak to działa.Może że tekst tych piosenek jest tak jak by o mnie..
3MAJ SIE!!!:*

ps.sorki że tak zanudzam,nie wiem co sie ze mną dzieje,chyba jakiś taki dzień...
napisał/a: pauletta1 2007-07-04 17:01
Nikt nie mówił że będzie łatwo, hanka_21, obiecaj mi że pierwsza nie napiszesz, to zdaje się jest jedyny sposób żeby obudzić tego czlowieka, t w końcu on zawinił i to on powinien teraz zostać sam z myślami, my z Gosiek21, wiemy co mówimy, sprawdzone, przetestowane, 100% powodzenie ! Nic nie działa tak na faceta jak olewanie, w końcu ponoć lubią " zdobywać "
Obiecaj że posluchasz ;>
-
napisał/a: - 2007-07-04 18:18
\No obiecuje dziewczyny nie napisze nie zadzwonie macie racje ze czas to najlepsze lekarstwo...a jeżeli sie nie obudzi i nie bedzie chciał do mnie wrocic to trudno z upływem czasu możę zapomne.Byłam dzisiaj na zakupach i u kosmetyczki i odrazulepiej sie czuje :*.Także dzieki za rady :).Buziaki i pozdrowionka :*

[ Dodano: 2007-07-04, 20:47 ]
Wieczor i znowu dół znowu tesknota i wszysko wraca dla nieszczesliwie zakochanych polecam brandy-have youe ver akurat eby sie zdolować ...

[ Dodano: 2007-07-05, 19:42 ]
chciałabym wiedziec co o tym myslicie rozmawiałam dzis z moim eks bo zrobiłam mu przelew za mieszkanie i całkowicie sie z nim rozliczyłam a on zadzwoni do mnie i sie go pytam czy jeszcze cosmu mam oddac czy cos jeszcze mam jego itd..No to on do mnie moi że dziubka.A ja mu na to że z byłym i nic z tego.A on sie rozesmiał i mówi do mnie że musi konczyc(gdzies jechał samochodem) iże odezwie się kiedys...Normalnie juz go chyba porąbało całkiem on myśli że ja całe zycie bede na niego czekac aż on łaskawie zmini zdanie .Doradżcie coś zebym jak zadzwoni była w stnie sie z nim spotkac (przecież mamy niby dobry kontakt) ale potrrafiła mu odmówić...Zdaje sobie sprawe ze zaden pocałunek czy seks nic nie zmieni tylko pogroszy moją sytuacje bo znowu to wszystko wróci do mnie a ja już w miare sobie radze(rz gorzejraz lepiej ale zawsze )Co zrobić?
napisał/a: Kinia 2007-07-05 23:27
W ogóle jeśli jeszcze raz zadzwoni to nawet z nim nie gadaj, jakiś frajer w ogóle
napisał/a: gravity1 2007-07-08 14:03
bo miłość to....

To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",
nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
zrywanych na skarpie,
Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to
"ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
według swoich marzeń.

Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż
tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
jeśli ona przez moment się wzbrania
To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
innym to, co przyrzekła tobie.

Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
wyrównania drogi.

To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
powiedziano i jeszcze więcej,
Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
to pozwolić się kochać, być przejrzystym
wobec tej MIŁOŚĆI, która zawszę w porę.

To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
kochać tego, którego ty w sposób wolny
decydujesz się kochać!

Michael Quist


Tylko tyle, a aż tyle
Rób co Ci mówi serce