Z życia wzięte fot. Fotolia

Fantazje erotyczne: Seksowna pielęgniarka na Walentynki

Spędzając walentynki w domu nie spodziewał się, że spotka go taka niespodzianka - erotyczna terapia Karoliny postawiła go... na nogi
/ 08.06.2017 13:11
Z życia wzięte fot. Fotolia

Standardowa pora roku jak na jego chorobę. Zawsze luty zwiastował gorsze samopoczucie i obowiązkowy tydzień zwolnienia L4. Tym razem złapało go dość poważnie i to w przeddzień walentynek. Gorączka, straszny katar, kaszel. Klasyczny obraz człowieka chorego na grypę. Jedyny kontakt ze światem to Internet i komórka. Telewizja służyła mu jedynie do oglądania Seriali na „Comedy Central” lub motoryzacyjnych programów na Discovery. Kot jak to on - podobało mu się ciepło jego pana i nieustannie gdzieś wylegiwał się w jego sąsiedztwie korzystając z darmowego grzejnika i głaskania.

Chorobę potęgował fakt, że święto zakochanych to nie jest jego oficjalne święto mimo posiadania bliskiej mu osoby, nie byli parą. O godzinie 19 w walentynki rozległ się domofon. Wstał z łóżka by otworzyć. Głos w słuchawce domofonu zaskoczył go bardzo. Wybranka jego serca odwiedza go w chorobie i to właśnie w walentynki. Standardowo zostawił drzwi wejściowe do domu otwarte. Wiedziała ze ma po prostu wejść jak do siebie, a on powrócił do łózka.

Po minucie otworzyły się drzwi zwiastujące wejście śliczniej kobiety do domu. Od pierwszego momentu odrobinę był zdziwiony stukaniem obcasów o panele. Niezbyt często ubierała obcasy. Szybko jednak wytłumaczył sobie owy dźwięk przewrażliwieniem z powodu choroby. Nie wiedział ze za chwile do rzekomych omamów słuchowych dorzuci wzrokowe. Do pokoju powolnym krokiem weszła Karolina. Stukot obcasów okazał się prawdziwy.

Krwistoczerwone buty na cienkiej, wysokiej szpilce zatrzymały się przy drzwiach. Tuz nad nimi rysowały się czarne kabaretki skutecznie podkreślające kształt jej zgrabnych nóg. Wiódł wzrokiem do góry. Od uda widok jej ciała przysłonił płaszczyk koloru malinowego. W dłoniach trzymała końcówki paska od płaszczyka, który zawiązany w podkreślał jej talie osy. Odrobinę wyżej płaszczyk powoli się rozchodził tworząc dekolt, z którego zadziornie zaglądał czarny stanik uwydatniający jej powabne piersi. Efektu dopełniały usta pomalowane na kolor pasujący do butów oraz spięte w połączenie kitki z kokiem włosy. Stała tak chwilkę bez słowa z delikatnym uśmiechem na ustach i pozwalała się podziwiać. On zaniemówił i wyglądało na to, że szybko by nie wykrztusił z siebie żadnego słowa.
- Jak się czujesz? – spytała zalotnie.
- Teraz zdecydowanie lepiej. – powiedział głośno przełykając ślinę. Kątem oka widział jak kołdra, która był przykryty zaczyna się podnosić ujawniając jego entuzjazm spowodowany widokiem, jaki mu sprezentowała.
- To dobrze. – Odparła powoli idąc w jego kierunku.

On poprawił się na łóżku próbując nieudolnie ukryć wybrzuszenie kołdry. W momencie gdy chciał powiedzieć coś do niej poczuł jak na jego kolanach siada ona. Nie odzywał się już całkiem. Jedynie obserwował jej poczynania.

- Takiej pielęgniarki jeszcze nie miałeś co? – spytała i nie oczekując na odpowiedz nachyliła się w jego kierunku by go pocałować. Złapała go za dłonie i sunęła nimi po swoich nogach. Od kolan w górę po kabaretkach. Tuż przed wsunięciem ich pod swój płaszczyk energicznym ruchem rzuciła mu je nad jego głowę i przyparła go do poduszki. On nie odrywał od niej oczu. Był zahipnotyzowany jej wyglądem. Potęgowało to jego podniecenie co ona wykorzystywała jeszcze bardziej dociskając swoim ciałem do niego. Przyciskając go mocniej do poduszki nachylała się tak by mógł prawie dotknąć ustami jej piersi i dekoltu. Jednak tuz przed jego ustami zatrzymywała się drocząc się tak z nim.

Widok który miał przed oczami doprowadzał go do obłędu. Karolina wyczuwała to i jak na życzenie poluzowała uścisk na jego nadgarstkach pozwalając mu pieścić swój biust. Zaczął pd delikatnych pocałunków, cały czas próbując uwolnić je z ograniczającego dostęp stanika. Nie kryła zadowolenia wynikającego z rozwoju sytuacji. Po wycałowaniu całego jej dekoltu w końcu zadał pytanie, które go nurtowało od momentu gdy usiadła na nim.

- Co masz pod płaszczykiem? – odpowiedź padła bez użycia słów. Jej dłonie ujęły końcówki płaszcza delikatnie go unosząc. Wiódł wzrokiem tuż za unoszącym się materiałem. Odsłaniały się koronki kabaretek i kawałek zgrabnych ud. Wyżej napotkał widok, którego się kompletnie nie spodziewał. A dokładniej nie zobaczył tam nic. Nic co byłoby jakąkolwiek bielizną. Szła przez pół miasta do niego w szpilkach, kabaretkach, staniku i płaszczyku. Ta myśl jeszcze bardziej go podniecała. Jego reakcja wywołała jeszcze większy uśmiech zadowolenia na jej wymalowanych ustach.

Zaczęli się całować. Nie mógł opanować rąk na jej ciele. Był strasznie spragniony dotyku jej skóry. Rozwiązała pasek od płaszcza odsłaniając swoje nagie ciało. Po chwili na ziemi do płaszcza dołączyły stanik i reszta jego ubioru kończąc na bokserkach. Została tylko w kabaretkach i szpilkach. Nie zamierzała ich ściągać, a on nawet nie chciał tego. Czerwone paznokcie drapały jego klatkę i ramiona.

- Gotowy? – spytała kładąc pewnie dłonie na jego klatce. Nie oczekiwała nawet odpowiedzi. Nie odzywali się do siebie. On nawet nie miał wiele do powiedzenia. Liczyła się tylko jej wola. Mimo, że ona dyktowała warunki to jednak ona była dla niego w tym momencie cała. Co jakiś czas czul mały podniecający ból od jej paznokci wbijających się z rozkoszy w różne miejsca na jego ciele i to go jeszcze bardziej nakręcało.

Oboje byli zaskoczeni ze wystarczyła chwila pieszczot jej szparki by doprowadzić ją do szczytu. Jego orgazm był już blisko.
- No siostro Karolino, chyba mnie siostra wyleczyła i podarowała mi najlepsze walentynki w życiu.