walentynki 1

Walentynki: tradycja europejska a polska?

Walentynki obchodzone są w naszym kraju od niedawna. Mają chyba tak wielu zwolenników jak przeciwników. Najczęściej swych wielbicieli mają wśród ludzi młodych. Starsi uważają, że to wymysł zachodnich cywilizacji i patrzą na to święto chłodnym wzrokiem.
/ 05.06.2019 09:50
walentynki 1

Święty Walenty

Postać patrona tego dnia jest jak najbardziej realna. Walenty żył w III wieku i był biskupem Terni. Był też lekarzem i męczennikiem. Został stracony na rozkaz cesarza Klaudiusza ok. 269 roku.

Tradycja europejska

Walentynki przywędrowały do nas z krajów anglosaskich, tam mają już kilkusetletnią tradycję. Znane tam były już w XVI wieku. Najważniejsze są w tym dniu kartki z miłosnym wyznaniem podpisane najczęściej anonimowo – Twój Walenty.

Legenda mówi, że to sam biskup Walenty jest prekursorem tego zwyczaju. Kiedy siedział w więzieniu spełnił prośbę swego dozorcy i przywrócił wzrok jego niewidomej córce. Kiedy szedł na ścięcie wysłał jej list z błogosławieństwem podpisując go właśnie – Twój Walenty. W Anglii kartki walentynkowe pojawiły się już na przełomie wieku XVII i XVIII. Na początku były one własnoręcznie robione, później pojawiły się drukowane.

Zobacz także: Zaplanuj walentynkowy wieczór

Tradycja polska

W połowie XX wieku na Kurpiach w Dniu Świętego Walentego odbywały się uroczystości w intencji chorych. Nazywane bywały „małym odpustem”. Do Kościoła przynoszono wota woskowe ręcznie robione zwane „osiarami” w formie serduszek, rąk, nóg, kulek i krążków. Miały one być darowane w intencji chorych cierpiących na przewlekłe choroby umysłowe.
Inne wota przynoszono w intencji nerwowych i płaczących w nocy niemowląt. Były to postacie dzieci w powijakach z szeroko otwartymi ustami. Przynoszący wota do kościoła obchodzili trzy razy dokoła ołtarz, zbierali z desek kurz i wcierali go w bolące miejsca, modląc się przy tym i prosząc o uzdrowienie.

Na Pomorzu była inna tradycja. Odlewano tam wielkie świece, które miały rozmiar chorego. Zanoszono je 14 lutego do kościoła i proszono o jego wyzdrowienie. Trzeba wiedzieć, że wosk pszczeli był substancją szlachetną, tak cenną jak złoto.

W innych regionach naszego kraju chorych również oddawano opiece św. Walentego. Nie mówiono nigdy nazwy choroby. Uważano, że może ona ją usłyszeć i jeszcze bardziej dręczyć chorego lub zarazić innych.

Była jeszcze jedna tradycja dotycząca lodu na rzekach i jeziorach. Od dnia 14 lutego nie wolno było przez nie przechodzić, ponieważ groziło to pęknięciem. Jeżeli jednak już musiało się to uczynić należało się oddać w opiekę św. Walentemu.

W Polsce św. Walenty był głownie patronem osób chorych nerwowo, szczególnie na epilepsję. Była ona nazywana chorobą św. Walentego.

Źródło: B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje. Doroczne.