Złodziejki miłości

To kobiety, które kradną cudzą „własność”.
 

Psychologowie mówią o nich kleptomanki miłości. Owijają się wokół cudzych mężczyzn jak winorośl i wysysają soki do czasu, aż ofiary nie ulegną ich urokowi.

Mania „odbijania”
Ich zwierzenia na ogół wyglądają podobnie - miały wielu mężczyzn, ale tak naprawdę są nieszczęśliwe w miłości. W ich życiu dochodziło do tragedii, rozstań, niespełnionych obietnic. I prawie zawsze na obiekt swoich westchnień wybierały tych mężczyzn, którzy byli już zaangażowani uczuciowo w inny związek. Zdobycie takiego partnera jest dla nich wyzwaniem, rodzajem pojedynku z inną kobietą oraz obsesyjną chęcią udowodnienia sobie, że „żaden mi się nie oprze”. Zdaniem psychologów kleptomania miłości to rodzaj choroby, uzależnienia od zdobywania „cudzej własności”. - Kobiety takie automatycznie poszukują miłości skazanej na niepowodzenie. Angażują się w związki, które bardzo rzadko mają szansę na przetrwanie. Wybranek tak naprawdę nie jest ich wymarzonym kochankiem, miłością życia, tylko wyzwaniem. Celem do zdobycia. Zwierzyną podczas polowania - wyjaśnia Marek Laube, psycholog z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej.

Dobry, bo cudzy
Emmanuelle Bernhard, autorka opowiadania „Jego żona” opisuje historię kobiety, która zakochuje się w żonatym mężczyźnie. Spotyka się z nim po pracy, kradnie potajemne randki, a nawet kolekcjonuje prezerwatywy, które zużyli podczas miłosnych szaleństw. Kiedy po jakimś czasie dowiaduje się, że jej ukochany jest kawalerem - czar pryska. Nie ma żony - nie ma rywalki. Nie ma rywalki - nie ma o co walczyć. Kobieta czuje się oszukana. Kleptomanki miłości tkwią w stanie zakochania tak długo, jak długo ich ofiara stawia opór. Kiedy mężczyzna naprawdę traci głowę, zaczyna przebąkiwać o rozwodzie i wspólnym życiu, kobiety-bluszcze tracą zainteresowanie. - To tak jak w piosence - mówi Marek Laube - „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”.
Terapeuci zgodnie twierdzą, że podświadomym celem i obiektem erotycznym kleptomanki tak naprawdę nie jest mężczyzna, ale... jego partnerka. Osoba, z którą kobieta-bluszcz rywalizuje o względy kochanka. To ona jest wyzwaniem. To z nią należy stanąć do pojedynku i wyjść z niego zwycięsko. Fakt, że przy okazji rani się wiele osób - dla kleptomanek najczęściej w ogóle nie jest istotny.

Gra w pończoszkę
Kobiety-bluszcze dość często stosują wyrafinowane gry psychologiczne, zwłaszcza w miejscach publicznych. Ich ulubioną zabawą jest „gra w pończoszkę” - przez psychologów zaliczana do gier seksualnych i stosowana głównie przez panie, które chcą zwrócić uwagę płci przeciwnej i wyprowadzić z równowagi przedstawicielki własnej. Gra wiąże się z ekshibicjonizmem, skłonnością do prowokacji i obsesyjną chęcią bycia podziwianym. Przeprowadza się ją najczęściej wśród nieznajomych osób. Atrakcyjna kobieta głośno zauważa, iż poszło jej oczko w pończoszce, przez co automatycznie skupia uwagę panów na własnych nogach i wywołuje irytację na twarzach towarzyszących im pań. Bardziej ekstremalna wersja gry polega na zwracaniu uwagi na własny biust (przez ostentacyjne wypychanie go do przodu czy mimowolne odsłanianie dekoltu podczas rozmowy) lub nadmierne wiercenie się, które psychologowie określają jako sygnał dostępności seksualnej. Kiedy potencjalna ofiara zwraca w końcu uwagę na kleptomankę, ta rozpoczyna kolejny etap swoich działań - uwodzenie. Im większe zainteresowanie ze strony mężczyzny (a złość ze strony jego partnerki), tym silniejsze podniecenie kobiety-bluszcza.

Ekshibicjonizm
Kleptomanki miłości bardzo często cierpią na zaburzenia ekshibicjonistyczne. Takie zachowania to dla nich forma egzystencji oraz droga realizacji seksualnej. Czyjeś zainteresowanie odblokowuje stany napięcia i wywołuje stan podniecenia.
Duże znaczenie ma tu okres dzieciństwa, a zwłaszcza relacje między córką a matką. - Moją pacjentką była kiedyś dziewczyna, której matka nie pozwalała dorosnąć. Do późnych lat życia ubierała ją w sukienki z falbankami, krótko przycinała paznokcie i wmawiała, że jest dzieckiem. To wywoływało w dziewczynie zaniżoną ocenę własnej wartości - opowiada Violetta Nowacka, psycholog. Trudno jej było nawiązać kontakt z rówieśnicami, które w tym samym czasie robiły wszystko, by podkreślić swoją kobiecość.

Ona czuła się kobietą drugiej kategorii, na którą nigdy nie spojrzy żaden mężczyzna. Nie starała się nawet czuć seksowna, jej głównym celem było raczej zdobycie uznania u matki. Kiedy wreszcie udało jej się wyrwać z więzienia wiecznego dzieciństwa, zaczęła obsesyjnie podkreślać swoje atuty. Zakładała wyzywające stroje, na balu maturalnym wykonała publiczny striptiz, a nowe znajomości zaczynała od pójścia z mężczyzną do łóżka. Oczywiście - mężczyzną zajętym. Przez lata tłumiona kobiecość w końcu eksplodowała, tyle tylko, że przyjęła jedną z bardziej ekstremalnych form.

Walka z ośmiornicą
Kleptomanki mogą być kobietami niebezpiecznymi. Trudno im stawić czoła, zwłaszcza kiedy upatrzą sobie kolejną ofiarę i zaczną robić wszystko, by ją zdobyć. Jak się zachować w takiej sytuacji?

1. Jeśli kleptomanką jest twoja koleżanka - unikaj z nią dalszych spotkań. Ogranicz wasze wspólne wypady i nie zapraszaj do domu. Im mniej będzie miała okazji do zarzucenia sieci na twojego partnera, tym lepiej.

2. Pamiętaj, że upór kleptomanki nie trwa długo. Jeśli widzi, że jej szanse na zdobycie twojego faceta są małe, zacznie szukać innej ofiary. Kobiety te nie mają ochoty walczyć, kiedy walka z góry skazana jest na niepowodzenie. Wolą zająć się kimś, kto od razu odpowie na ich zaloty.

3. Daj od razu do zrozumienia, że znasz jej plany i uprzedź, że nie masz zamiaru pozostać obojętna. Kleptomanki nie lubią zbyt wielu przeszkód na swojej drodze.

4. Jeśli kleptomanka zaczyna uwodzić twojego partnera w miejscu publicznym, nie okazuj zazdrości. O to jej przede wszystkim chodzi. Zamiast tego lepiej skwituj dowcipem jej zachowanie i oznajmij, że nie jest bynajmniej seksowna, tylko raczej śmieszna i żałosna.

Natasza Socha

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/10 lat temu
Nienawidzicie bo jestescie glubie, slabe i zalosne..juz ni emowiac o autorce tej opowiastki.Zapewniam was ze Pani Natasza Socha sama miala odbitego mezusia /zal!
/10 lat temu
CO CIE OBCHODZI JEJ ZYCIE PRYWATNE AUTORKI ARTYKULU.JESTES ZALOSNA
/10 lat temu
ARTYKUL SCIAGNIETY Z NIEMIECKIEJ GAZETY:AUTORKA SIE NIE WYSILILA ZA BARDZO
POKAŻ KOMENTARZE (5)