Coraz więcej Polaków zakażonych bakterią New Delhi! Zapytałyśmy lekarza, jak się przed nią ustrzec i jak rozpoznać zakażenie

Chorych znacząco przybywa – szacuje się, że wykrytych nosicieli jest ponad 5000, ale ich ostateczna liczba może być znacznie większa. New Delhi, czyli pałeczka zapalenia płuc, to problem nie tylko Polski, ale też całej Europy.
Marta Słupska / 5 dni temu
Coraz więcej Polaków zakażonych bakterią New Delhi! Zapytałyśmy lekarza, jak się przed nią ustrzec i jak rozpoznać zakażenie fot. Adobe Stock

New Delhi to bakteria, o której słyszymy i czytamy coraz częściej. Jej rozprzestrzenianie się stanowi obecnie jeden z najpoważniejszych problemów epidemiologicznych nie tylko w Polsce, ale także w Europie. Chociaż New Delhi naturalnie występuje najczęściej na teranie Indii i Pakistanu, gdzie jej nosicielstwo jest powszechne i sięga nawet 20%, to w naszym kraju problem jest poważny, a bakterię tę wciąż wykrywa się u coraz większej liczby osób. Co gorsze, zakażenia odnotowuje się już na terenie całej Polski, a najwięcej jest ich w województwach mazowieckim i podlaskim.

Większa wykrywalność bakterii u osób zakażonych wynika m.in. z przeprowadzania badań przesiewowych  przy przyjęciu do szpitala oraz podczas pobytu w nim. W 2017 r. wykonano ponad 128 tys. badań (w 2016 – ok. 69 tys.) i wykryto Klebsiella pneumoniae NDM u 2325 pacjentów, tj. 1,8% osób przebadanych (w 2016 r. 950 pacjentów z KP NDM, tj. 1,4% przebadanych).

Od początku pojawienia się bakterii wykrytych nosicieli jest ponad 5000 i stale rośnie z roku na rok. Ich rzeczywista liczba może być kilkukrotnie wyższa. Co ciekawe, jest to genetycznie ten sam szczep bakteryjny co w pośredni sposób sugeruje ze podjęte działania higieniczne są niewystarczające lub wykonywane w sposób nieprawidłowy
– komentuje dla nas lek. med. spec. epidemiolog Waldemar Ferschke, wiceprezes firmy Medisept.

Zapytałyśmy doktora Waldemara Ferschke o to, czym dokładnie jest bakteria New Delhi (czyli inaczej pałeczka zapalenia płuc), jakie są objawy zakażenia nią i w jaki sposób możemy się przed nią ustrzec. Ekspert wyjaśnił nam także, dlaczego niektóre kosmetyki reklamowane jako antybakteryjne nie chronią nas przed bakteriami i jak myć ręce, by zminimalizować zagrożenie!

Czym dokładnie jest bateria New Delhi i dlaczego jest dla nas groźna?

Lek. Waldemar Ferschke: Bakteria Klebsiella pneumoniae NDM (NDM – New Dehli mettalo – beta lactamase) normalnie przyzwyczajona jest do zasiedlania układu pokarmowym człowieka. Czasami bytuje na skórze ludzkiej. Jeżeli spotykamy ją w posiewach z kału bez objawów choroby, oznacza to, że przebywa w układzie pokarmowym i jesteśmy jej nosicielami. W takiej sytuacji możemy być źródłem zakażeń dla innych osób lub pacjentów w szpitalu.

Bakteria ta nie atakuje tylko płuc, co sugeruje nazwa, lecz najczęściej przedostaje się do układu moczowego lub do krwi chorego. Najbardziej narażone na zachorowanie są osoby, u których tworzy się w trakcie hospitalizacji tzw. wrota zakażeń, czyli np. zakłada cewnik do pęcherza moczowego, wykonuje zabieg operacyjny, leczy respiratorem. U nich może wywołać zakażenie krwi, zapalenie płuc, pęcherza moczowego, w najgorszym scenariuszu śmiertelną sepsę.

Jakie objawy mogą sugerować zakażenie i co robić, gdy się pojawią?

Wśród możliwych objawów choroby mogą znaleźć się objawy zapalenia specyficzne dla zainfekowanego układu, np. ból nerek, bóle w klatce piersiowej, bóle stawów i podwyższona temperatura. W przypadku zachorowania możliwe są: samowyleczenie, kiedy człowiek sam pokona bakterię, postać przewlekła zakażenia albo sepsa, która najczęściej kończy się zgonem pacjenta. W przypadku tej ostatniej, tj. zakażenia krwi, umiera nawet co drugi chory.

Należy jednak zaznaczyć, że bakteria ta nie odznacza się większym potencjałem zakaźnym niż inne bakterie, a jej zjadliwość wynika z tego, że brakuje jakichkolwiek metod jej leczenia.

No właśnie, przejdźmy do leczenia. Dlaczego bakteria New Delhi jest antybiotykoodporna?

Bakteria ta ma wrodzoną oporność na wszystkie antybiotyki. Przez lata wskutek nieprawidłowego stosowania antybiotyków bakterie szczególnie z rodziny Enterobacteriaceae (wśród nich jest właśnie Klebsiella, ale również Escherichia Coli) wykształcały stopniowo mechanizmy obronne. Enzymy o nazwie karbapenemazy inaktywują większość najsilniejszych antybiotyków. Enzymów tych jest kilka rodzajów i w potocznym języku używa się skrótów dla nich np. NDM, OXA, KPC.

Czy to prawda, że może przekazywać gen antybiotykoodporności innym bakteriom?

Klebsiella pneumoniae New Delhi jest prawdopodobnie w stanie przenieść gen antybiotykoodporności na inne, naturalnie niegroźne bakterie, np. Escherichia Coli, które na skutek przeniesienia tego genu mogą stać się nieuleczalne i stanowić zagrożenie dla życia ludzkiego.

Ile osób w Polsce jest nią zarażonych? Czy to prawda, że ich liczba wzrasta?

Obecność bakterii New Delhi po raz pierwszy odnotowano w 2012 roku w województwie wielkopolskim. Z powodu niewystarczających środków zapobiegających przenoszeniu się bakterii doszło do kolejnych zakażeń. Według danych Ośrodka Referencyjnego ds. lekowrażliwości drobnoustrojów w 2013 roku łącznie chorowało w Polsce 105 osób, a już trzy lata później – 1100.

Najgorzej jest w mazowieckim i podlaskim. Według raportu KORLD w 2015 r. na terenie Mazowsza stwierdzono 410 przypadków. Rok później było ich już niecałe 1400, a w 2017 roku po 3 kwartale – 1673 osób.

Od listopada 2015 r. na Mazowszu szpitale zostały zobligowane do przeprowadzania badań przesiewowych u pacjentów przy przyjęciu, przestrzegania zasad izolacji zakażonych, procedur higienicznych, zwłaszcza higieny rąk i dezynfekcji powierzchni oraz zwiększenia natężenia kontroli wewnętrznych, a także raportowania danych epidemiologicznych. Pewnie z braku warunków, pieniędzy, izolatek i personelu nie przestrzegano restrykcyjnie tych zaleceń. Tylko w około 40% przypadków zastosowano odpowiednie izolatki dla chorych.

Obecne dane sanepidu za III kwartały 2017 r. świadczą o nadal utrzymującej się niepokojącej sytuacji epidemiologicznej. W tym czasie wykryto ponad 1700 przypadków.

Słyszałam, że przed New Delhi możemy się ustrzec, dbając o higienę. Co to dokładnie oznacza?

W obliczu coraz częstszego uodparniania się bakterii na antybiotyki (jest to niestety zjawisko obserwowane coraz częściej i przez to bardzo niepokojące), jedyną drogą przeciwdziałania zakażeniom jest prawidłowa higiena i dezynfekcja. Żadne antybiotyki i lekarstwa nie spowodują zatrzymania rozprzestrzeniania się tej bakterii, jeśli będzie ona miała otwartą drogę do przenoszenia się, a więc jeśli społeczeństwo, a zwłaszcza personel medyczny, nie będzie restrykcyjnie przestrzegać zasad profilaktyki i przede wszystkim dokładnie dezynfekować rąk.

Środki profilaktyczne, jakie można podjąć samodzielnie, to między innymi właśnie dezynfekcja.

W jaki sposób i co powinniśmy zatem dezynfekować?

Przede wszystkim powinniśmy dezynfekować ręce, ponieważ to na nich przenosi się największa ilość zarazków. To placówki medyczne są głównymi ogniskami rozprzestrzeniania się choroby, dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na higienę, jeśli w takich placówkach przebywamy. W niektórych szpitalach dostępne są dystrybutory z płynem dezynfekującym. Warto jednak zabezpieczyć się samodzielnie i mieć przy sobie profesjonalny preparat, który zabije groźne mikroorganizmy, w tym bakterię New Delhi.

 Jak prawidłowo dezynfekować ręce? Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na odpowiedni środek. Różnicę między profesjonalnymi środkami dezynfekującymi a dostępnymi na rynku żelami-kosmetykami tzw. „antybakteryjnymi” można określić poprzez procent mikroorganizmów, jakie zabijają. Co oznacza, że dany środek zabija 99% zarazków? W rozumieniu medycznym – właściwie nic. Jeśli chodzi o higienę, liczy się to, co jest po przecinku. Już 0,99% to w przypadku dezynfekcji ogromna różnica.

Potwierdzeniem skuteczności profesjonalnych preparatów jest pozwolenie wydawane przez Urząd Rejestracji Wyrobów Medycznych, Produktów Biobójczych i Produktów Leczniczych. Rejestracja oznacza, że produkt przeszedł szczegółową kontrolę i zatwierdzona została jego skuteczność wobec mikroorganizmów chorobotwórczych. Takiego pozwolenia nie otrzymują kosmetyki, które jedynie podnoszą poziom higieny, a nie rzeczywiście zwalczają drobnoustroje.

Poza wyborem odpowiedniego środka, należy pamiętać o tym, aby dezynfekować ręce przez minimum 30 sekund, użyć wystarczającej ilości preparatu (takiej, aby utrzymać wilgotne dłonie przez cały czas wykonywania dezynfekcji) oraz aby dokładnie pocierać całe dłonie, nie zapominając o wierzchnich częściach, opuszkach palców i paznokciach.

Czy są jeszcze inne sposoby chroniące przed tą bakterią?

Aktualnie trwają prace nad wprowadzeniem w życie nowego rozporządzenia zaostrzającego procedury profilaktyczne w szpitalach (na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie metod zapobiegania zakażeniom spowodowanym wybranymi biologicznymi czynnikami chorobotwórczymi o szczególnej zjadliwości lub oporności).

Powodem takiego działania jest szeroki zakres występowania bakterii odpornych na antybiotyki oraz szczególna „zjadliwość”, czyli odporność szczepu bakterii Klebsiella pneumoniae New Delhi na antybiotyki. Wśród tych procedur wiodącą rolę nadal odgrywają jednak prawidłowa higiena i dezynfekcja.

Dlaczego tak wiele osób przebywających w szpitalach się nią zaraża?

Z kilku powodów. Po pierwsze, w szpitalach nagromadzenie wszelkiego rodzaju wirusów, bakterii czy grzybów jest bardzo wysokie. Dostają się one do szpitala przenoszone w organizmach chorych. W warunkach szpitalnych, a więc w warunkach stałego stosowania lekoterapii, przeżywają te, które są w stanie wytworzyć odporność na leki i przetrwać.

Po drugie, osoby chore wykazują zazwyczaj obniżoną odporność i są bardziej podatne na zakażenia.

I po trzecie, w szpitalach mamy bardzo dużo potencjalnych dróg do łatwego dostania się bakterii do organizmu – podczas operacji, w przypadku pielęgnacji i leczenia ran, wykonywania zastrzyków, intubacji i innych zabiegów. Tylko właściwe przestrzeganie zasad higieny – m.in. dokładne mycie i dezynfekowanie dłoni, odkażanie przyrządów lekarskich i izolowanie osób, które są nosicielami choroby – zapobiega przenoszeniu się zarazków w szpitalach i rozprzestrzeniania chorób.

Niestety nie ma możliwości całkowitego wyeliminowania zakażeń szpitalnych, ale odpowiednia profilaktyka może je znacząco ograniczyć. To szczególnie ważne w obliczu wyzwań, jakie stawiają przed nami antybiotykoodporne bakterie, takie jak Klebsiella pneumoniae New Delhi.

A jak wygląda praktyka w europejskich szpitalach? Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Europie ilość wszystkich zakażeń szpitalnych włącznie z zakażeniami Klebsiellą waha się między 5 a 10% całej liczby osób hospitalizowanych. Ryzyko zakażeń w szpitalach, które jest wynikiem zbyt niskiego poziomu higieny w placówkach, jest nadal bardzo wysokie. Jednocześnie bardzo wysokie są także koszty ponoszone przez sektor zdrowia z powodu zakażeń szpitalnych – jak podaje Polskie Towarzystwo Zakażeń Szpitalnych, rocznie sięgają aż 800 mln złotych!

Towarzystwo jednocześnie przekonuje, że ograniczenie tego rodzaju zakażeń o 1% mogłoby przynieść oszczędności w kosztach leczenia w wysokości 7-10%.

lek Waldemar Fersche

Ekspert: lek. med. spec. epidemiolog Waldemar Ferschke, wiceprezes firmy Medisept.

 

 

 

Zobacz też:
Dlaczego zabieranie telefonu do toalety jest groźne dla zdrowia?
Jak wykryć zakażenie bakterią Helicobacter pylori?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)