Wierszyki o wiośnie dla dzieci fot. Adobe Stock

Wierszyki o wiośnie dla dzieci

Wiersze o wiośnie dla dzieci to krótkie lub dłuższe formy poetyckie znanych autorów lub anonimowych pisarzy, które traktują o aurze, naturze, kapryśności tej pory roku, ale przede wszystkim o jej pięknie.
Edyta Liebert / 10.03.2021 12:08
Wierszyki o wiośnie dla dzieci fot. Adobe Stock

Wierszyki o wiośnie dla dzieci nawiązują do zwierząt leśnych, roślin oraz figli. Wiersze o wiośnie dla dzieci starszych, np. znanych poetów, takich jak Maria Konopnicka czy Stanisław Grochowiak, warto mieć pod ręką i co roku czytać je razem.

Spis treści:

  1. „Kotki Marcowe”
  2. „Bazie”
  3. „Powitanie wiosny”
  4. „Koncert szpaka”
  5. „Wiosna”
  6. „Idzie wiosna”
  7. „Marzanna”
  8. „Wiosna”
  9. „Kwiecień”
  10. „Babcia na wiosnę”
  11. „Pobudka wiosny”
  12. „Wiosna”

„Kotki Marcowe”

Na wierzbie nad samym rowem - srebrne kotki marcowe.

Na deszczu i na słocie srebrnieją im futra kocie.

Plucha i zawierucha.

Nie ma mamy, co wyliże brzuch do sucha.

Ale kotki marcowe nie piszczą, huśtają się na gałązkach.

Mruczą: - Nareszcie wiosna!

I sierść mają coraz bardziej srebrzystą.

„Bazie”

Wierzbowe gałązki powiązane w wiązki.

W koszyku z wikliny już o wiośnie szepczą.

Choć jeszcze w powietrzu skrawek chmury siny.

Kupię sobie wiązkę lub tylko gałązkę

I do wody wstawię - szare kotki potem będą żółtozłote, puchate.

„Powitanie wiosny”

Leci pliszka spod kamyczka:

- Ja się macie dzieci!

Już przybyła wiosna miła, już słoneczko świeci!

Poszły rzeki w świat daleki, płyną het - do morza;

A ja śpiewam, a ja lecę, gdzie ta ranna zorza!

- Maria Konopnicka

„Koncert szpaka”

Usiadł szpak na skraju budki,

wygwizduje ptasie nutki.

A świerszcz woła głosem cienkim:

- szpaczku, naucz nas piosenki!

Szpak nie słucha i w zapale,

wesolutko gwiżdże dalej...

Piosnka jedna, druga, trzecia...

Skończył koncert i odleciał...

„Wiosna”

Obudziła się wiosna tu i tam,

rozrzuciła kwiatki wszędzie nam.

Łąki kaczeńcami ozdobiła a nad polami się zastanowiła.

Kiedy świat cały malowała skowronka w polu ujrzała.

Piosenkę z nim zanuciła i gniazdo w trawie uwiła.

W lesie zobaczyła kukułkę - o ciepłych krajach porozmawiała.

Nawrzucała do kosza fiołków i z powrotem na łąkę odleciała.

Tam spotkała bociana, który klekotał już od rana:

- Zbuduję na kominie gniazdo duże, a potem odbędę długie podróże.

I kiedy tak wiosna sobie spacerowała stara wierzba się nagle odezwała:

- Droga wiosno mam żal do ciebie, o wszystkich pamiętałaś tylko. O moich kotkach zapomniałaś!

„Idzie wiosna”

Puk, puk, puk ...w okienko!

- Wyjdźcie dzieci prędko.

Idzie już wiosenka i słoneczko świeci.

Z baziami gałązkę w ręku ma wierzbową.

I za pasem wiązkę przylaszczek liliowych. 

Idzie piękna pani z jasnymi włosami.

W zielonej sukience, wyszytej kwiatami. 

Idzie, uderza witką wierzbową z baziami.

Pokrywa się wszystko młodymi listkami.

Słono złote świeci, idzie piękna pani.

Puk, puk ... chodźcie dzieci na wiosny spotkanie.

„Marzanna”

Marzanna Marzanna, 

zimowa panna, 

w słomianej sukience rozpostarła ręce. 

W lęku drżąca cała, topić się nie chciała.

Z rozwichrzonym włosem, ognie ją poniosą. 

Niechaj śnieg i mrozy wiośnie się ukorzą i porą radosną zawitaj nam wiosno!

„Wiosna”

Pa­trzaj, dzie­ci­no, jak na na­szej li­pie

już rój drob­niuch­nych li­stecz­ków się sy­pie;

wkrót­ce po­rzu­cą swych pącz­ków osło­nę (jak dzia­twa zrzu­ca zi­mo­we fu­ter­ka)

i bły­sną w słoń­cu, ja­sne i zie­lo­ne.

— a na ga­łąz­kach pta­szy­na za­ćwier­ka.

Sło­necz­ko cie­ple, swa­wol­ne i pło­che

tak się za­wzię­ło na Zimę-Ku­mo­chę,

że ob­ra­żo­na na tę nie­uprzej­mość

za siód­mą górę wy­no­si się Jej­mość,

ucie­ka żwa­wo z gra­nic Eu­ro­py,

bo ją wio­sen­ka moc­no pa­rzy w sto­py!

- Józef A. Birkenmajer

„Kwiecień”

Kwie­cień-ple­cień — po­wia­da na­sze pol­skie przy­sło­wie;

jesz­cze w nim brzyd­kiej zimy ślad się ostat­ni nie za­tarł,

więc ra­dzę wam, dzia­tecz­ki, uwa­żaj­cie na zdro­wie,

bo w kwiet­niu bar­dzo ła­two o gry­pę i ka­tar!

- Józef A. Birkenmajer

„Babcia na wiosnę”

Nie­bo wło­ży­ło tur­ban ob­łocz­ny z ja­skół­ką,

Ja­bło­nie sto­ją w wiel­kich ka­pe­lu­szach z kwia­tów

Szep­ta­nia-po­gła­ska­nia lecą z py­łem kwia­tów

Omi­ja­jąc twarz moją jako liść po­żół­kłą.

Lipy stro­ją się w je­dwab zie­lo­ny i nowy,

Jak bi­żu­te­ria szczę­ścia pło­ną sznu­ry kwia­tów

Po­ca­łun­ki że­glu­ją na mu­zy­ce kwia­tów

Mi­ja­jąc moją szy­ję w sza­li­ku włócz­ko­wym.

Za­mknę naj­szczel­niej ser­ce przed śpie­wem sło­wi­ka

I pój­dę przez gąszcz kwit­nień, roz­kwi­tów, kwia­tów,

Przez chmu­ry ca­ło­wa­nych, ko­ły­sa­nych kwia­tów,

Nie śmiąc przy­piąć do pier­si fi­joł­ka czy stor­czy­ka.

Pod mod­ną pa­ra­sol­ką świat w śmie­chu się trzę­sie.

Pa­trzy za­bój­czym okiem zza bu­kie­tu kwia­tów,

Ma we krwi wszyst­kie wo­nie, wszyst­kie gwiaz­dy świa­tów,

I ma mnie, jak bez­wied­ną, zim­ną łzę na rzę­sie.

- Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

„Pobudka wiosny”

Czy tak ci­sza w uchu dzwo­ni?

Czy gdzieś pę­dzi ta­bun koni

Z uro­szo­nych łąk?

Hej, wszak ci to nasz ma­jo­wy

Bę­be­ni­sta znad dą­bro­wy,

Wszak to hu­czy bąk!

Hu­czy, leci, jeży wąsa,

Łbem w ber­my­cy har­do trzą­sa.

Z dro­gi, z dro­gi mu!

W bę­ben wali, w bę­ben bije:

"Hej, kto sly­szy, hej, kto żyje. wsta­waj, co masz tchu!"

Zbro­ja na nim szmel­co­wa­na.

Żółte buty po ko­la­na,

U ostro­gi szpon.

Od raj­ta­rii gdzieś urwa­ny.

Bę­be­ni­sta za­wo­ła­ny,

Hu­czy niby dzwon.

Z leż zi­mo­wych wsta­ją żuki.

Cne ry­cer­stwo i haj­du­ki,

Cała zło­ta ćma...

W mig ryn­gra­fy i pan­ce­rze

Lot­ne woj­sko na pierś bie­rze,

A po­bud­ka gra.

W da­ma­sceń­skiej je­den zbroi.

W prę­go­wa­nej dru­gi stoi.

Co­raz in­szy strój,

Trze­ci cięż­kim się że­la­zem

Okuł cały ze łbem ra­zem

Na wio­sen­ny bój.

Błysz­czą heł­my, świe­cą spi­sy, 

Ar­ke­bu­zy i ki­ry­sy.

W środ­ku trzmiel jak król...

I w pro­mie­niu ru­sza słoń­ca

- Stu­ty­sięcz­na ar­mia lśnią­ca

Na zdo­by­cie pól.

U cha­tyn­ki gdzieś le­śni­ka

Rot po­wietrz­nych brzmi mu­zy­ka.

Ro­śnie wio­sny gwar...

Sta­ry le­śnik słu­cha, ma­rzy,

Ja­kaś łuna bije z twa­rzy,

Ja­kiś wspo­mnień żar.

- Maria Konopnicka

„Wiosna”

Wio­sna to jest akwa­rium

W któ­rym w wo­dzie che­micz­nej

Gło­wa róży Otwie­ra

Osob­ne oko­li­ce

Oko­li­ce pta­ka

Pa­trzą­ce­go kół­kiem

Ob­rącz­ką pa­nień­ską

Oko­lo­ną w oko

I naj­przód stra­ża­cy nio­są zło­te trą­by

Jak­by nie­śli dzie­ci ob­ró­co­ne w zło­to

Bę­ben idzie trzy po trzy w oło­wia­nych bu­tach

Tu Sa­lu­tu­ją

Na­wet ap­te­ka­rze

W ap­te­kach wio­sna

Leży kęp­ką gra­du

Bia­łe­go bzu ga­łąz­ką

Na kas­so­wej ma­szy­nie

Po­bok

Po kuch­ni

Pod­ska­ku­je pan­na

- Stanisław Grochowiak 

Czytaj także: Cytaty o wiośnie Przysłowia o wiośnie