Okiem taty - Danio rządzi!

Wracam do pokoju z łazienki i co widzę? Ano Młody, wygodnie rozparty, siedzi na moim fotelu przed komputerem i patrzy na mnie z bezczelnym uśmiechem!
Wracam do pokoju z łazienki i co widzę? Ano Młody, wygodnie rozparty, siedzi na moim fotelu przed komputerem i patrzy na mnie z bezczelnym uśmiechem!

- Siedzie!!!! - oznajmia z zachwytem.
- Widzę, że siedzisz, bąku mały – odpowiadam, podchodząc bliżej – ale tata musi popracować, więc musisz zejść...
- Siedzie! - powtarza z uporem. - Dzisiaj!
- Nie, synu – przekonuję. - Dzisiaj to ja muszę posiedzieć i popracować. Jak chcesz to możesz posiedzieć jutro!
- Jutoooo... nieeeee... dzisiaj!!! - z naciskiem oznajmia Daniel.
I weź tu z takim gadaj...

Okiem taty - Danio rządzi!

Przychodzi do mnie z pustą butelką.
- Nie ma! - oznajmia, pokazując na dowód.
- I co, pewnie mam zrobić jeszcze pić? - pytam.
- Tak! Siociek!
- A może herbatkę, niuniu?
- Nie! Siociek! - po czym podchodzi do fotela, wypycha mnie z niego. - Tadaj! Dziemy...
Drepczę więc za nim do kuchni.
- Jaki chcesz soczek?
- Tutaj... Jabeeek – otwiera sobie lodówkę i wskazuje sok jabłkowy w kartonie.
Oczywiście zimnego nie będę mu dawał, więc dolewam nieco ciepłej wody i mu wręczam.
- Dobry soczek? - pytam profilaktycznie.
- Mmmmm – z zadowoleniem mruczy progenitura i oddala się w kierunku swojego pokoju.

- Daniel! - wołam z kuchni. - Chcesz na śniadanie serek?
- Nieeeee! - odkrzykuje mi dziecko.
- To może kanapeczki???
- Nieeeee!
- A płatki z mlekiem???
- Mekiem! - akceptuje Młody, pojawiając się w kuchni i asystując przy ceremonii przygotowywania.
Po chwili z miseczką pełną płatków z mlekiem zasiadamy w pokoju na kanapie.
- No, otwieraj dzioba, masz tu płatki – mówię do niego, podsuwając mu łyżkę.
Wciągnął raz, wciągnął drugi... Za trzecim razem już się krzywił:
- Nie! - stwierdził stanowczo.
- Nie chcesz?
- Nie!
- A będziesz jadł jeszcze?
- Am! - potwierdza Daniel.
- To co chcesz?
- Siamo!
- Co? - nie zrozumiałem.
- Siamo! - Daniel wyciąga palec i zdejmuje z łyżki rozmiękłe płatki.
- Aaaaa! - doznaję olśnienia. - Chcesz SAMO mleko, tak?
- Meeeko! - potwierdza syn z uśmiechem.
Po czym następuje karmienie w proporcjach: dwa razy płatki, raz samo mleko... I śniadanie schodzi.

Rafał Wieliczko
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)