wcześniak i mama fot. Adobe Stock, Rattanachat

Mama i tata przy inkubatorze. Jak przetrwać trudny czas w szpitalu?

Stało się. Wasze dziecko urodziło się za wcześnie i trafiło na odział neonatologiczny, gdzie spędzi kolejne tygodnie, a może nawet miesiące. Przed Wami - rodzicami czas pełen wyzwań, podczas którego będziecie musieli zmierzyć się z trudnymi emocjami… strachem, niepewnością, poczuciem winy. Jak odnaleźć się w tej sytuacji? Oto kilka podpowiedzi.
/ 23.11.2022 05:40
wcześniak i mama fot. Adobe Stock, Rattanachat

Moment, w którym kobieta wraca po porodzie do domu, a dziecko zostaje w szpitalu, nie jest łatwym doświadczeniem. Dopiero co została matką, ale macierzyństwo to bardzo odbiega od wcześniejszych wyobrażeń. Nie ma śpiewania kołysanek przy kołysce, nie ma niespiesznych poranków z niemowlęciem przy piersi ani relaksujących spacerów z wózkiem. Zamiast tego – codzienne wyprawy do szpitala, długie godziny spędzone przy inkubatorze wśród piszczących rytmicznie urządzeń i plątaniny kabli oraz cała masa pytań, na które żaden z lekarzy nie zna odpowiedzi. Wśród nich dwa są najważniejsze: czy moje dziecko będzie żyło? Czy będzie zdrowe?

Spis treści:

  1. Poznaj Odział Neonatologiczny i personel szpitala
  2. Wypracuj rutynę i znajdź sobie misję
  3. Rozmawiaj, pytaj i nie bój się prosić o pomoc
  4. Ciesz się z rzeczy małych, dzielnie znoś kryzysy i nie obwiniaj się
  5. Nie martw się na zapas i nie słuchaj wróżek

Poznaj Odział Neonatologiczny i personel szpitala

Każdy odział neonatologiczny ma swój rytm dnia i swoje niepisane zasady. By łatwiej odnaleźć się w tym miejscu, warto od razu się z nimi zapoznać. Kto jest lekarzem prowadzącym mojego dziecka? W jakich godzinach jest obchód? Kiedy pobierane są badania? Ile czasu można przebywać przy dziecku? Gdzie jest kuchnia/ pokój dla rodziców? Gdzie można odciągnąć mleko i gdzie je przechować? W jaki sposób oznaczać butelki… na te i inne pytania odpowie personel pracujący na oddziale.

Z pielęgniarkami rodzice spotykać się będą codziennie, warto więc dobrze z nimi żyć. Są one prawdziwą skarbnicą wiedzy o wcześniakach i nieocenioną pomocą dla niedoświadczonych rodziców. Gdy trzeba, ułożą wcześniaka na piersi mamy do kangurowania lub pokażą, jak robić to samodzielnie, by nie odłączyć żadnego z kabelków. Nauczą, jak zapinać miniaturową pieluszkę, która sięga malcowi pod pachę, jak kąpać dziecko, czy w końcu jak karmić je butelką, by się nie zakrztusiło.

Na oddziałach można też często spotkać fizjoterapeutę, neurologopedę i specjalistów od laktacji, którzy udzielą cennych wskazówek tym mamom, które zdecydują się karmić naturalnie. Każda z tych osób jest tam po to, by wspierać rodziców i służyć im pomocą.

lekarz i pielęgniarka przy wcześniaku
fot. Lekarz i pielęgniarka przy wcześniaku/ Adobe Stock, auremar

Wypracuj rutynę i znajdź sobie misję

Codzienne powtarzanie tych samych czynności bywa bardzo pomocne w czasie całego pobytu wcześniaka w szpitalu. Ułożenie sobie planu dnia i ścisłe go przestrzegania pomaga zachować poczucie kontroli, zwłaszcza w chwili gdy przychodzi kryzys. Poczucie to, które zostało w rodzicach zaburzone przez przedwczesny poród, jest kluczowe dla zdrowia psychicznego. Człowiek potrzebuje wierzyć, że cokolwiek od niego zależy, że ma jakiś wpływ na bieg rzeczy.

Zadaj więc sobie pytanie: co mogę zrobić dla swojego dziecka? I rób to. Potraktuj to jako swoistą misję, zadanie do wykonania. Nie pozwól, by wrażenie bezsilności, które naturalnie pojawia się w takich momentach, zwyciężyło. Zwłaszcza że wbrew pozorom jest sporo rzeczy, które możesz zrobić dla swojego maluszka. Przede wszystkim być przy nim, dawać mu swój czas i miłość. Możesz mówić do niego i informować o swojej obecności poprzez dotyk. Możesz je także przytulać (kangurować), co daje mu poczucie bezpieczeństwa, kolonizuje jego skórę „dobrymi” bakteriami (a więc działa prozdrowotnie) i pozwala nawiązać z nim bliską więź.

Jeśli jesteś matką, możesz też dać swojemu dziecku najcenniejsze lekarstwo, czyli swoje mleko. Zawarte w nim przeciwciała i substancje ochronne zmniejszają prawdopodobieństwo infekcji, które dla wcześniaków bywają bardzo niebezpieczne. Pobudzenie i utrzymanie laktacji, a następnie wszystkie czynności związane z regularnym odciąganiem mleka, porcjowaniem go, przechowywaniem (mrożeniem), transportowaniem do szpitala i podawaniem idealnie wpisują się w definicję misji, która może pomóc przetrwać najgorszy szpitalny okres.

Przytulanie wcześniakafot. Przytulanie wcześniaka/ Adobe Stock, Tobilander

 

Dotyk lekarstwem dla wcześniakafot. Dotyk lekarstwem dla wcześniaka, Adobe Stock, Toshi Photography

Rozmawiaj, pytaj i nie bój się prosić o pomoc

Po przedwczesnym porodzie bardzo pomocny jest kontakt z ludźmi i dzielenie się emocjami. Ważną rolę odgrywa tu rodzina i przyjaciele, ale warto też poszukać kontaktu ze specjalistami. Szpitale często oferują usługi psychologa, w niektórych miejscach działają także grupy wsparcia, które organizują sesje terapeutyczne. Czasami wystarczy jednak kilka słów zamienionych z inną mamą, sąsiadką z sali, zwykłe codzienne rozmowy w pokoju laktacyjnym, kuchni czy na korytarzu.

Świadomość, że obok są inne osoby w podobnej sytuacji do nas, które rozumieją z czym się mierzymy, bywa bardzo budująca. Bo kto lepiej pojmie emocje mamy wcześniaka niż druga mama wcześniaka? Kto lepiej podpowie, co robić, podsunie takie czy inne rozwiązanie? Z tego właśnie powodu warto zapisać się na internetowe fora dyskusyjne. Na Facebooku działa co najmniej kilka grup zrzeszających rodziców wcześniaków, które stanowią prawdziwą kopalnię informacji. Można też zajrzeć na strony Fundacji Wcześniak Rodzice-Rodzicom, założonej przez mamę i tatę Joachima urodzonego w 29 tygodniu ciąży.

Ważne jest też, by nauczyć się przyjmować, a nawet prosić najbliższych o pomoc. Szok spowodowany przedwczesnym porodem, stres i obawa o dziecko, a czasem także konieczność pogodzenia wizyt w szpitalu z pracą zawodową sprawia, że rodzice nie mają głowy do codziennych obowiązków. I mają do tego prawo. A przecież obiad na następny dzień może zrobić babcia, ciocia ogarnie mieszkanie, a wujek poradzi sobie z odebraniem starszego dziecka z przedszkola. Zwykle nasi bliscy gotowi są udzielić nam pomocy, trzeba tylko im na to pozwolić.

Ciesz się z rzeczy małych, dzielnie znoś kryzysy i nie obwiniaj się

W ciągu tych kilku/ kilkunastu tygodni, kiedy nasze dziecko przebywa w szpitalu szczególnie ważne jest, by nauczyć się cieszyć z małych rzeczy. Pamiętajmy, że to, co dorosłym wydaje się niewielką zmianą, dla wcześniaka jest ogromnym krokiem. Malec przybrał danego dnia kilka gramów więcej niż zazwyczaj? Brawo! Wytrzymał bez maski tlenowej całą godzinę? Super! Każda taka drobna rzecz to ogromy sukces, który przybliża dziecko do coraz większej samodzielności.

Warto jednak mieć świadomość, że poza sukcesami podczas pobytu w szpitalu czekają nas także kryzysy. Spadki saturacji czy przedłużająca się farmakoterapia to tylko najłagodniejsze z nich. Dużym zagrożeniem dla wcześniaka są infekcje, o które niestety w szpitalnym środowisku bardzo łatwo. Zdarza się, że słabe organizmy najmłodszych dzieci nie potrafią z nią sobie poradzić. Zarówno infekcje szpitalne i ich następstwa, jak i powikłania wynikające bezpośrednio z przedwczesnego porodu, stanowią dla noworodków zagrożenie życia.

To właśnie te najtrudniejsze szpitalne momenty, podczas których szczególnie w kobietach pojawia się poczucie winy. Mamy wcześniaków często obwiniają się o to, że ich dzieci znalazły się w takiej a nie innej sytuacji, bo nie udało im się donosić ciąży. Nie jest to dobra droga. Na przedwczesny poród wpływ mają najczęściej czynniki zupełnie niezależne od kobiety – czynniki zewnętrzne, uwarunkowania genetyczne, choroby. Zamiast więc szukać winy w sobie, warto się skupić na tym, co tu i teraz. I pamiętać, że dziecko potrzebuje silnej mamy, która będzie dla niego oparciem.

Mama przy inkubatorzefot. Mama przy inkubatorze/ Adobe Stock, Iryna

Nie martw się na zapas i nie słuchaj wróżek

To najważniejszy punkt tego artykułu. By przetrwać najgorszy okres po narodzinach wcześniaka, należy unikać zamartwiania się na zapas.

Kiedy dziecko rodzi się za wcześnie, ci bardziej dociekliwi rodzice zaczynają przetrząsać internet w poszukiwaniu informacji. Nie tylko na temat wcześniactwa jako takiego, ale też jego powikłań i ich następstw. To błąd! Oczywiście, warto mieć świadomość, co może się wydarzyć, jednak sięgajmy w tym celu po sprawdzone źródła. Internet jest bowiem pełen najróżniejszych historii, a niektóre z nich pisane są w dużych emocjach i nie uwzględniają szerszej perspektywy.

Co będzie za rok, dwa, dwadzieścia lat? Jak będzie rozwijać się Wasze dziecko? Jak w związku z tym będzie wyglądać Wasze życie? Nikt nie odpowie Wam na te pytania, choć niektórzy będą próbować roztaczać przed Wami czarne wizje lub bagatelizować zagrożenia. Jeśli jednak ktoś z niezachwianą pewnością powie: będzie tak i tak, to wiedzcie, że kłamie. Bo lekarze czy terapeuci, choćby najlepsi i najbardziej doświadczeni nie są wróżkami i nie mają szklanej kuli do przepowiadania przyszłości. Każdy człowiek jest inny, ma inne uwarunkowania biologiczne, inną siłę organizmu, inaczej więc radzi sobie z obciążeniami. Wierzcie więc we własne dziecko, bo kto ma w nie wierzyć, jeśli nie rodzice?

Czytaj także:
Gdy rodzi się wcześniak… Wszystko to, o czym rodzice muszą wiedzieć
„Skóra do skóry”, czyli z dzieckiem po porodzie
Karmienie piersią po cięciu cesarskim – jak pobudzić laktację, a co podać dziecku, jeśli mama nie może karmić własnym mlekiem