Jak rozmawiać z dzieckiem o nauczycielach?

Co zrobić, gdy synek lub córeczka zaczynają narzekać na szkołę? Jak rozmawiać z dzieckiem o nauczycielach? Zobaczcie!
/ 13.10.2014 09:13

Nasza pociecha od września poszła do szkoły. Raz jej się podoba, innym razem wraca ze łzami w oczach, bo coś tam poszło nie tak. Rodzice chcą, by ich dzieciom było jak najlepiej. Tylko co zrobić, gdy synek lub córeczka zaczynają narzekać? Przecież i pani w szkole ideałem, nawet w oczach dziecka, cały czas nie jest.

Zobacz: Prezenty dla nauczyciela - 10 top prezentów

Jak rozmawiać z dzieckiem o nauczycielach?

Fot. Fotolia

14 października obchodzimy Dzień Nauczyciela

Jak tłumaczyć główne powody narzekań na nauczycieli?

„Pani mnie nie lubi!”
Czasem się zdarza, że nauczyciel jedno dziecko wyróżnia, drugie zaś wciąż lekceważy. Bywa jednak i tak, iż mając w klasie piętnaścioro uczniów, nie jest w stanie cały czas interesować się jedną osobą. Są uczniowie bardziej przebojowi, którzy dominują w klasie – takie dzieci widać, i często też słychać. Jeśli nauczyciel musi wciąż upominać jedno dziecko, drugie może czuć się pokrzywdzone. Są też uczniowie słabi, nie nadążający za materiałem, więc im trzeba poświęcić więcej uwagi. Zanim pójdziemy do szkoły z pretensjami, dowiedzmy się, dlaczego nasz synek lub córka uważają, że nie są lubiani przez panią. Spokojna rozmowa powinna nam wyjaśnić, gdzie jest problem. Może nauczyciel krzyczy na dziecko? Tutaj trzeba rozróżnić, czy mówi głośniej (małe dziecko może nie być przyzwyczajone do podnoszenia głosu na niego), czy też wciąż, bez większego uzasadnienia, krzyczy. Czy rodzicom nie zdarza się czasem wrzasnąć na dziecko, by czegoś nie robiło? Proszę sobie wyobrazić, że jeden nauczyciel ma pod swoją opieką minimum piętnaścioro maluchów (zwykle 25) i musi ich wszystkich upilnować. Dzieci jednak nie zawsze słuchają…

„Pani nam nie pozwala, a sama…”
To chyba znają wszyscy. Uczniom spóźniać się do szkoły nie wolno – dlaczego więc pani wciąż przychodzi po dzwonku? Dzieci również nie mogą pić ani jeść podczas lekcji, a nauczyciel lubi sobie na zajęcia przyjść z kawą. Uczniowie, już od małego, uczą się, że w szkole nie ma sprawiedliwości. Mają prawo w takich przypadkach czuć się pokrzywdzeni.
Sami, wysyłając naszą pociechę do szkoły, chcemy mieć świadomość, iż cały czas jest pod opieką nauczyciela. Dobrze jest poruszyć te tematy podczas zebrania. Nauczyciel z reguły spóźnia się do klasy, kiedy ma dyżur - w przypadku młodszych dzieci dyrekcja powinna tak organizować pracę, by uczniowie nie musieli czekać, aż nauczyciel dotrze do klasy z innego piętra lub boiska szkolnego. Jeśli zaś pani się spóźni, powinna uczniom wyjaśnić, dlaczego nie zdążyła „z dzwonkiem”. A picie kawy? Byłabym przeciwko. Chwila nieuwagi wystarczy, i uczeń może gorący napój wylać na siebie!

„Pani nic na lekcji nie robi!”
Jak to, nic nie robi? – zaraz zaczynamy się zastanawiać, po co naszym pociechom taki nauczyciel. Lepiej jednak wziąć głęboki oddech i dopytać się, co oznacza według dziecka takie nicnierobienie. Maluchy obserwują uważnie. Jedna pani wciąż na lekcjach uzupełnia jakieś papierki, druga zaś jedynie spaceruje po klasie, interesując się tym, co uczniowie w danej chwili robią. Która, według naszych pociech, nie pracuje? No tak – ta, która poświęca czas dzieciom…

„Pani jest niesprawiedliwa!”
Dlaczego? „Kasi z pierwszej ławki dała pięć gwiazdek, a mi jedynie cztery”. Dziecko przychodzi więc ze swoją pracą z plastyki do mamy i pyta, czy ładnie narysowało. Rodzic z reguły odpowiada, że ślicznie. Więc dlaczego pani się nie spodobało? Bo… niesprawiedliwa! Wniosek nasuwa się sam. Gorzej, jak któryś z rodziców zacznie dziecku wyjaśniać, żeby się nie przejmowało, bo pani się nie zna. Nauczyciel szybko straci autorytet w oczach naszej pociechy. Uczeń chodzi do szkoły, by się czegoś nauczyć - nie po to, by każdy wciąż go, nawet bez powodu, chwalił. Starajmy się rozmawiać z dzieckiem bez ciągłego przekonywania, jakie jest wyjątkowe. Zwłaszcza, kiedy rysuje niestarannie lub przepisuje z błędami. Jeśli uczeń dostanie jedynkę, zastanówmy się dlaczego, a nie komentujmy do dziecka: „nie przejmuj się, mama pójdzie do pani i pani zmieni ocenę”.

„Pani jest głupia!”
„Tak, tak, masz rację synku, ale nie mów tak głośno” – usłyszałam raz na szkolnym korytarzu. Rodzice, nawet jeśli coś im nie odpowiada w metodach wychowawczych pani, nie powinni rozmawiać o tym z małym dzieckiem lub przy dziecku. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, iż nasza pociecha… w szczery i naturalny sposób powtórzy wszystko, co mama i tata powiedzieli w domu. Z reguły w złości. Jeśli coś nam się nie podoba, ustalmy razem, czy zamierzamy w danej kwestii interweniować. Zastanówmy się jednak dobrze, zanim przyjdziemy do szkoły z pretensjami. Każdy rodzic ma inne wymagania. Jeden uważa, iż nauczyciel za dużo zadań daje do domu, drugi zaś… że powinien zadawać więcej. Czasem komuś nie odpowiada, iż pani nie pozwala uczniom chodzić po klasie lub rysować, kiedy wszyscy mają pisać. Rodzice chcą bowiem, by dzieci wyrosły na indywidualistów. Czy jednak na pewno tędy droga?

A miało być tak miło i przyjemnie. W końcu nasza pociecha poszła do szkoły…