Skarbonka dla dziecka

W pierwszych latach życia dzieci lubią bawić się świecącymi monetami, ale zwykle nie mają żadnej świadomości wartości pieniądza. Tą nabywają stopniowo i rolą rodziców jest pomóc im rozważnie wejść w świat materializmu.
/ 06.07.2012 06:05

W pierwszych latach życia dzieci lubią bawić się świecącymi monetami, ale zwykle nie mają żadnej świadomości wartości pieniądza. Tą nabywają stopniowo i rolą rodziców jest pomóc im rozważnie wejść w świat materializmu.

Gdy tylko dziecko zaczyna liczyć pojęcie pieniądza przestaje być atrakcją – to dobra pora, aby dać dziecku kilka drobniaków. Dodawanie i odejmowanie monet staje się oznaką pewnej dojrzałości i często znakiem zaufania dorosłych. Pierwsze kieszonkowe to już pewnego rodzaju autonomia – nasza pociecha może iść i bez pytania nikogo o zdanie kupić sobie lizaka. Skarbonka dla dziecka

Jest to bardzo ważny etap w rozwoju świadomości wartości i własności u dziecka. Uczy się ono rozróżniać i oceniać swoje przyjemności, dokonywać wyborów ekonomicznych, oszczędzać i wydawać ograniczone zasoby. Samo kieszonkowe nie wykona jednak całej roboty za nas – ważne abyśmy odpowiednio ukształtowali stosunek dziecka do pieniądza. Przede wszystkim, suma cotygodniowych drobniaków powinna być stała i nie zależeć od chwilowych kaprysów pociechy albo naszego humoru. W ten sposób unikamy dawania synowi lub córce wrażenia „łatwych” pieniędzy. Regularność i stałość dochodów to również najlepszy bodziec, aby malec zaczął planować i liczyć: czy kupić czekoladę teraz, czy odłożyć trzy tygodniówki na zabawkę.
 
Pieniądze nie powinny również mieć formy wynagrodzenia – za wyniki w nauce czy wykonanie prac domowych. To najlepsze droga to zaburzenia podstawowych przekonań. Dziecko musi rozumieć, że uczy się dla siebie a stopnie nie służą do wzbogacania skarbonki, tak samo jak pomoc przy myciu okien w domu jest normalna i bezpłatna: mieszkając razem dzielimy się obowiązkami i dbamy o nasz byt.
Inna pułapka to uzależnianie kieszonkowego od zachowania poprzez szantaż – „jak nie będziesz teraz cicho to nie dostaniesz pieniędzy”. Znowu ryzykujemy wpojenie dziecku, że poprawne zachowanie się opłaca i posłuszeństwo przynosi po prostu materialne zyski. Łatwy stąd wniosek, że jeśli ma się pieniędzy pod dostatkiem nie trzeba przestrzegać żadnych reguł współżycia w społeczeństwie.
Kwestia sumy kieszonkowego to oczywiście wynikowa naszego domowego budżetu oraz wieku dziecka. Maluchy poniżej 10 lat powinny zaczynać od drobnych kwot raz tydzień – wystarczających na słodycz lub drobiazg, stopniowo zwiększanych wraz z czasem i obserwacją, że dziecko uczy się gospodarować pieniędzmi. Jeśli ta forma wsparcia ma mieć charakter edukacyjny, dobrze jest również pamiętać, że wybór co kupić za otrzymane drobniaki powinien leżeć całkowicie w gestii naszej pociechy. Doświadczenia typu „warto było” czy „stracone pieniądze” są najlepszą nauczką odpowiedzialności ekonomicznej.
 

Agata Chabierska