POLECAMY

Hit! Świąteczny wywiad z Basią Ritz!

Tylko u nas - zwyciężczyni MasterChefa opowiada o świętach i miłości do gotowania!

Jakiej tradycyjnej polskiej potrawy na pewno nie może zabraknąć na Pani stole podczas świąt?


Zdecydowanie barszczu z uszkami z borowikowym farszem. I rogalików z grzybami. To taki przepyszny dodatek mojej Mamy.

Jak wyglądają świąteczne przygotowania w Pani domu? Czy to Pani niepodzielnie króluje w kuchni, czy może w gotowanie zaangażowanych jest więcej osób?


W naszej świątecznej kuchni pracujemy wszyscy razem pod dowództwem mojej Mamy. To ona jest w tym okresie Niepodzielną Królową Kuchni.

Czy ma Pani dla naszych Czytelniczek jakąś sprawdzoną poradę dotyczącą świątecznego gotowania?


Nie zostawiać wszystkiego na ostatni moment! Potrawy i ciasta świąteczne dają się przygotować już parę dni przed świętami, więc wystarczy wszystko tylko dobrze rozplanować.
Świąteczne porządki, czy też zakupy radziłabym również zrobić już wcześniej, tak, żeby ostatni tydzień można się rzeczywiście tylko skupić na kuchni...

Jaki smak kuchni polskiej jest Pani zdaniem najbardziej wyjątkowy?


To właśnie smak naszych świąt. Zarówno Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy. Uwielbiam nasze tradycyjne potrawy, bez których w tym szczególnym okresie nie potrafię się obejść!

Jaki smak w ostatnim czasie najbardziej Panią zaskoczył?


Szczerze mówiąc już od dłuższego czasu czekam na jakiś wyjątkowy smak. Chyba znowu muszę się wybrać w jakąś podróż! Od czasu MasterChefa nie miałam nawet krótkiej chwili na urlop...

Kuchnia którego narodu jest dla Pani najbardziej inspirująca?


Uwielbiam smaki kuchni śródziemnomorskiej, ale azjatycka kuchnia również mnie bardzo inspiruje.
                                                                                                                                                                             fot. Piotr Bolko

Co w Pani życiu zmieniło się po udziale w programie Masterchef? Miłość do gotowania na pewno trwa niezmiennie od wielu lat i to akurat się nie zmienia :)


Cierpię na notoryczny brak czasu!  Ale na poważnie: zmieniło się wszystko! Nie pracuję już w kancelarii, piszę książki kucharskie, gotuję, uczę gotować, planuję program kulinarny i otwarcie restauracji.
Zajmuję się tym, co kocham najbardziej, czyli właśnie kuchnią. To wokół niej kręci się teraz moje życie.  

Udział w programie był na pewno wspaniałą przygodą, ale i stresem. Czy udało się Pani zaprzyjaźnić z pozostałymi uczestnikami? Jak wyglądała atmosfera?


Jesteśmy wszyscy w bardzo dobrej komitywie, do dzisiaj utrzymujemy zażyłe stosunki. Z jednymi mniej, z drugimi więcej...
Atmosfera na planie, ale również poza nim była bardzo przyjacielska! Pomagaliśmy sobie tak bardzo, że nawet nie podobało się to specjalnie jurorom!

Jak zaczęła się Pani przygoda z gotowaniem? Czy już jako mała dziewczynka podejmowała Pani pierwsze kulinarne próby?


Nawet nie pamiętam moich początków! W kuchni byłam od zawsze, tam najbardziej lubiłam spędzać czas. Patrzeć, jak gotują moje kochane Babcie i Mama, słuchać ich historii, czekać na moment, kiedy mi pozwolą coś zrobić...
A muszę powiedzieć, że one bardzo cierpliwie mi wszystko tłumaczyły i na wiele pozwalały. Za co zresztą jestem im niesamowicie wdzięczna.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)