…a talent. Jednak, gdy tak się przypatrzeć, to wygląd aktora czy aktorki, a szczególnie jego wzrost, działa na naszą wyobraźnię na równi z ich umiejętnościami. Co jednak wtedy, gdy się przekonujemy, że nasi ulubieńcy, giganci szklanego ekranu, to ludzie postury nawet niższej od naszej? A ci wyżsi wcale nie wyglądają na takich, na których patrzylibyśmy z podziwem z dołu?
WIDEO…
Ustawienie kamery, gra światłem i cieniem czy „ucinanie” nóg w kadrze – są to sposoby na to, by z aktorów wysokich zrobić niskich lub na odwrót. Tak właśnie kręcono sceny z hobbitami we „Władcy Pierścieni”: grających role niziołków aktorów, którzy mogli poszczycić się normalnym jak na mężczyzn wzrostem, filmowano specjalnie w taki sposób (często właśnie z poziomu stóp aktorów), by pokazać ich jako autentycznie półmetrowej wysokości hobbitów. Częściej jednak reżyserzy uciekają się do sposobów, które dodają gwiazdom kilka centymetrów – nie jest tajemnicą, że na przykład Tom Cruise grał swoje role poruszając się na butach ze specjalnym koturnem (których oczywiście w filmach nie widać). Oto przekrój gwiazd pod względem ich centymetrów wzrostu.
Maluczcy ulubieńcy
Tego nie widać na ekranie, ale tak naprawdę w Hollywood dominują raczej osoby, którym natura

Pod względem „mikrusów” można przebierać wśród seriali: w „Gotowych na wszystko” Eva Longoria wygląda co prawda na swoje 157 centymetrów (co zawsze sama podkreśla i uważa za swój atut – drobne kobiety w końcu podobają się wielu mężczyznom, wzbudzając w nich opiekuńcze uczucia), ale kto by pomyślał, że jej koleżanka, Teri Hatcher jest zaledwie 11 centymetrów od niej wyższa? W kultowym „Archiwum X” niski wzrost Gillian Anderson (160 centymetrów) podkreślała różnica między nią a Davidem Duchovnym, który jest od niej wyższy aż o 24 centymetry. Jennifer Anniston z „Przyjaciół” ma z kolei 164 centymetry, a jej koleżanka z planu – Courtney Cox niewiele więcej, bo jest od niej zaledwie centymetr wyższa. Znana zaś z „24 godzin” Elisha Cuthberth jest jeszcze niższa – śliczna blondynka ma bowiem tylko 162,5 centymetry „nad poziomem morza”.
Najniższą aktorką spośród występujących w filmach pełnometrażowych była z kolei Tamara De Treaux – zagrała ona postać kosmity E.T. W kultowym filmie Stevena Spielberga o tym samym tytule. De Treaux miała zaledwie 79 centymetrów wzrostu – cierpiała na karłowatość, która była przyczyną jej śmierci w wieku zaledwie 41 lat. Mimo to przeszła do historii kina jako najsłynniejszy kosmita wszech czasów – jedynej roli, którą mogła zagrać osoba tak niskiego wzrostu.

Ex-aequo wypadają natomiast Jessica Alba i Sandra Bullock – łączy je 168 centymetrów, a dzieli niemal wszystko, w tym typ urody oraz charakter ról filmowych, jakie grają. Odrobinę mniej miała Vivien Leigh, znana z „Przeminęło z wiatrem” Scarlett O'Hara – 160 centymetrów, a niższa jest od nich chyba już tylko Salma Hayek – jest posiadaczką 157 centymetrów pięknego ciała.
Niski mężczyzna miałby być ucieleśnieniem ideału? I na dodatek był rozpoznawany na całym świecie? Właśnie tak: amerykański aktor Dustin Hoffman co prawda nie ma się czym chwalić pod względem swych 168 centymetrów, ale jeśli chodzi o jego aktorstwo – jest jednym z najwybitniejszych aktorów wśród hollywoodzkich gwiazdorów (jest dwukrotnym laureatem Oscara). Jeszcze niższy od niego jest Danny DeVito – ten dopiero może mieć kompleksy, bo jego 152 kreski na miarce to wzrost niemal wyłącznie zarezerwowany dla kobiet właśnie. No i oczywiście trzeba wspomnieć jeszcze o flagowym „przypadku Toma Cruise'a”, o którym mowa na samym początku – przy swej byłej żonie, Nicole Kidman (niemal „olbrzymka” wśród aktorek, bo posiadaczka dumnych 178 centymetrów – bez szpilek) wyglądał naprawdę mizernie ze swymi 170 centymetrami wzrostu.

A jak to jest z aktorami z naszego rodzimego poletka? Raczej podobnie, choć więcej na gwiezdnej palestrze jest wyższych aktorek, o czym poniżej: z niskich pań można wymienić Izę Miko (163 centymetry), Magdalenę Cielecką (166), Jolantę Fraszyńską (154), Kasię Bujakiewicz (160) czy Martę Żmudę-Trzebiatowską (167), zaś spośród panów raczej dominują wyżsi – ciężko, o dziwo, szukać u nas aktorów postury DeVito.
Giganci i olbrzymki
Jeśli więc przyjąć, że najbardziej odpowiednim wzrostem dla kobiet określonym jako „wysoki” jest przedział pomiędzy 170 a 178 centymetrami, to wśród hollywoodzkich gwiazd znajdzie się kilka żyraf lub chodzących wież Eiffel'a, jak kto woli: w USA patrzeniem na innych „z góry” mogą się poszczycić Uma Thurman (180 centymetrów – bije na głowę wielu mężczyzn w tej branży), Liv Tyler (178), Nicole Kidman (178), Angelina Jolie (170), Julia Roberts (179), Sigourney Weaver (180) czy Sharon Stone (175). Oczywiście panowie „słusznego wzrostu” będą oscylować w granicach 180-190 (i więcej): znajdziemy wśród nich Liama Neesona (193 centymetry), Vigo Mortensena (180), Mathew Perry'ego (185), Bruce'a Willisa i ex-aequo Rusella Crowe'a (182), Davida Duchovnego (184).

Czy wzrost oglądanych przez nas gwiazd ma więc aż takie znaczenie? Ilu z nas zdziwiło się, że jedni sięgają im do ramion, natomiast o drugich nie można by powiedzieć (wskutek oglądanych z nimi filmów) tego, że przerastają nas o głowę? Magia szklanego ekranu dotyczy i w tym przypadku strefy centymetrów – mianowicie tych „wzrostowych”.



























