Cztery Gracje – tak nazywamy naszą babską paczkę, choć do mitycznych boginek każdej z nas baaardzo daleko. Mańka ma metr pięćdziesiąt i krągłości, Kaśka jest długa i szczuplutka z każdej strony, ja wręcz przeciwnie… Najwięcej urody i wdzięku ma Natalia. I to ona jako jedyna z nas nosi obrączkę, i to już od pięciu lat.

WIDEO

player placeholder

Przyjaciółka nam się zwierzyła

Ma cudownego męża przystojniaka, który kosi kasiorę, nie wstając zza biurka w swojej kancelarii notarialnej. Znamy się z dziewczynami od studiów, nasza przyjaźń przeżyła swoje wzloty i upadki, ale jedno jest niezmienne. Raz na dwa, trzy miesiące, zawsze w piątek, spotykamy się na chacie jednej z Gracji. Tym razem padło na Mańkę, genialną kucharkę. Jak zwykle było pyszne żarełko i dużo czerwonego wina. Kaśka kończyła opowiadać rzewną historię swojego ostatniego związku, gdy ni z gruszki, ni z pietruszki Natalia się rozpłakała. Kaśka zbaraniała, bo nawet ona nie rozpaczała po rozstaniu z „tym padalcem, Dominikiem”, a tu Natka… Mańka, jako że siedziała najbliżej, poklepała ją po plecach pocieszającym gestem.

– Ej, Natalka, przestań – odezwała się Kaśka. – Krzyżyk padalcowi na drogę, naprawdę nie musisz mnie tak żałować.

Zobacz także:

– Ja nie dlateeegoooo! – zawyła w odpowiedzi Natalia. – Radek ma kochankę!

Zatkało nas. 

– Natka, może ci się wydaje… – zaczęłam, zerkając na dziewczyny. – Przecież Radek świata poza tobą nie widzi, on by cię w życiu nie zdradził.

– No właśnie! – Kaśka pokiwała energicznie głową.

– Właśnie – powtórzyła Mania. – On cię bardzo kocha, przecież jeszcze niedawno na dziecko cię namawiał…

– Taaa! – Natalia ze skrajnej rozpaczy nagle wpadła w złość. – Patrzcie! – to mówiąc, wyszarpnęła z torebki komórkę. – Dzisiaj je dostałam! Jakiś „życzliwy”  mi je przysłał.

Pochyliłyśmy się nad ekranem

Na kilku całkiem udanych fotkach zobaczyłyśmy Radka siedzącego na ławce w parku i migdalącego się z jakąś blond dziunią. Miała na sobie króciutki płaszczyk i czarne błyszczące kozaki na koszmarnie wysokich i cienkich obcasach. Na jednej fotce dziunia patrzyła czule na Radka, a on ją bajerował, na drugiej głaskała go po policzku. Na trzeciej i kolejnych parka całowała się namiętnie. I widać było, że nie robią tego pierwszy raz.

– Ej, może to nie on? – bez przekonania zapytała Mania.

– No jak nie on, ślepa jesteś? – skarciła ją Kaśka. – Nawet obrączki nie zdjął…

Natalia znowu zaniosła się płaczem. Objęłam ją, próbowałam pocieszyć. Na próżno.

– Jezu! A ja durna codziennie lecę z roboty, żeby zdążyć kochanemu mężusiowi obiadek ugotować! – krzyknęła. – Koszule mu prasowałam! Garnitury do pralni nosiłam! Dziecko mu chciałam urodzić! Synka, dziedzica… Jezu, jaka ja głupia byłam! Jak on mógł! Boże, Boże, co ja teraz zrobię? Dziewczyny, ja go tak koooochaaaam! – i znowu w płacz.

Broniłam jej męża

Ktoś musiał odezwać się głosem rozsądku.

– Kochana, to nic nie znaczy – zaczęłam.

Dziwne, głos mi się trząsł. I ręce.

To na pewno taka… przelotna fascynacja. Zresztą, skąd wiesz, że mają romans. Całowanie w parku to jeszcze nie romans, nie? Musisz z nim porozmawiać, dać mu szansę, niech się wytłumaczy, może… może to po prostu jakaś bliska znajoma? Co?

Moje pytanie zawisło w powietrzu, żadna go nie skomentowała. Natalia znowu zaniosła się płaczem. Żadna z nas nie miała pomysłu, jak jej pomóc. Zdjęcia mówiły same za siebie, przed naszą przyjaciółką były naprawdę ciężkie dni.

– Muszę do łazienki – podniosłam się, po czym zamknęłam się z komórką w łazience.

Szybciutko wybrałam numer, wystukałam wiadomość: „Z nami koniec. Widziałam zdjęcia z parku. Masz kolejną. Nie dzwoń do mnie więcej, nie chcę cię znać”.

Olga, 35 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: