Mój mąż zawsze taki był – leniwy i niezbyt chętny do pomagania w domu. Dziwne, że dopiero teraz zaczęło mi to przeszkadzać.
WIDEO…
Trzydzieści dwa lata – tyle przepracowałam jako nauczycielka. I choć naprawdę kocham dzieci, to muszę wyznać, że dzień przejścia na emeryturę był jednym z tych najszczęśliwszych w moim życiu. Nareszcie miałam czas, duużo wolnego czasu! Bez pośpiechu robiłam zakupy, gotowałam mężowi i dwójce studiujących dzieci wymyślne obiadki, odnowiłam też kontakty z niektórymi koleżankami.
Cieszyłam się każdym dniem, marząc o chwili, kiedy i mój mąż nie będzie musiał wstawać rano do pracy. „Będziemy razem spacerować, jeździć na wycieczki i robić to, na co wcześniej nie mieliśmy czasu” – planowałam. Wreszcie dwa lata temu Andrzejowi zaproponowano przejście na wcześniejszą emeryturę. Skorzystał z tej możliwości, z czego bardzo się ucieszyłam. Niestety, wkrótce dopadło mnie rozczarowanie.
Mąż ciągle siedział na kanapie
Zapuścił się, w ogóle nie wychodził z domu, a jego ulubionym zajęciem stało się wysiadywanie przed telewizorem z pilotem w ręce.
– Mieliśmy razem spacerować, odwiedzać znajomych, do kina chodzić, a my co? Nic, tylko siedzimy w domu i gapimy się na jakieś durne seriale! Nudzę się z tobą – wyrzucałam mu.
– A ja lubię swoje życie, te spokojne dni. I nie mam ochoty nic zmieniać – Andrzej odpowiadał zawsze tak samo.
Dość się napracował, więc teraz odpoczywa? Trudno mi się było z tym pogodzić, tym bardziej że oboje coraz mniej mieliśmy sobie do powiedzenia. Przez 30 lat żyliśmy w miarę zgodnie, sądziłam więc, że tak będzie zawsze. Tymczasem Andrzej drażnił mnie z dnia na dzień bardziej! Chodził po mieszkaniu w starym, rozciągniętym dresie, niczego po sobie nie sprzątał. Prawdę mówiąc, nigdy nie należał do pedantów, jednak kiedyś mi to tak nie przeszkadzało…
Chciałam zmian
Miałam 60 lat i coraz bardziej męczyłam się w swoim małżeństwie. No i zaczęłam marzyć o zmianie.
– Denerwuje mnie to wszystko! – wykrzyczałam pewnego dnia mężowi. – Ty śpisz do południa, potem siedzisz przed telewizorem, jesteś zadowolony z życia i nic innego cię nie obchodzi.
– A co mam robić? Dość się napracowałem, odpoczywam, i tyle – odparł.
– No właśnie! Ty odpoczywasz. I nawet nie przyjdzie ci do głowy, co ja o tym myślę. Może byś się ruszył i pojechał ze mną do mojej siostry na wieś?
– A co cię tak nosi? Źle ci w domu? – usłyszałam w odpowiedzi.
Machnęłam ręką i wyszłam z pokoju. Po chwili usłyszałam dźwięki dochodzące z telewizora. Ogarnęła mnie złość. A więc tak ma wyglądać nasze wspólne życie na emeryturze…
Zacisnęłam zęby, mrucząc pod nosem jakieś przekleństwo. Następnego dnia poszłam do fryzjera, a kiedy wróciłam Andrzej coś smażył sobie na patelni. Cała kuchnia była w opłakanym stanie. Oczywiście nawet nie zauważył mojej nowej fryzury.
– Wyjdziemy gdzieś wieczorem? – spytałam, uśmiechając się prosząco.
– Oj nie, wiesz, coś mnie głowa boli. Nie najlepiej się czuję – jęknął i sięgnął do szafki po tabletki.
Tyle że ja nie zamierzałam kolejnego popołudnia spędzać w domu. Wysłałam SMS-a do koleżanki, która odpisała, że ma wolne i chętnie mnie u siebie zobaczy.
Zwierzyłam się koleżance
Ewa mieszka spory kawałek drogi ode mnie, ale ja postanowiłam zrobić sobie spacerek. Pogoda była ładna, szłam więc powoli, oglądając wystawy sklepowe i przyglądając się przechodniom. Przez głowę przebiegały mi niewesołe myśli o moich problemach małżeńskich. Wreszcie dotarłam na miejsce.
Ewa zrobiła kawę i usiadłyśmy w kuchni, gdzie zawsze najlepiej nam się rozmawiało.
– Czego ty oczekujesz od Andrzeja? – spytała, kiedy opowiedziałam jej, jak ostatnio mnie wkurza. – To porządny człowiek i niezły mąż – stwierdziła.
– Porządny? – zdziwiłam się. – Stary nudziarz, ot co! Nic w domu nie robi, tylko bawi się pilotem od telewizora. I jakie ja mam z nim życie? Nudne!
– Oj, Renata, czy ty przypadkiem nie przesadzasz? Nie szukasz dziury w całym? – zapytała.
– Chciałabym, żeby mój mąż był bardziej… no bardziej… – zamilkłam. Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę sama nie wiem, o co mi chodzi.
– Dziwię ci się – ciągnęła dalej Ewka. – A może ty byś wolała takiego, który by wracał późnymi wieczorami i nie wiadomo skąd? Radzę ci, doceń to, co masz. Żebyś raptem nie obudziła się z ręką w nocniku – dodała uszczypliwie.
Była bardzo szczera
Oburzona wypiłam kilka łyków kawy. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, bo Ewa kompletnie zbiła mnie z tropu.
– Posłuchaj, moja droga – odezwała się znowu. – Chociaż od mojego rozstania z Wieśkiem minęło dziesięć lat, to ja do dziś żałuję, że tak się stało. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem, a Ewa ciągnęła ze smutnym uśmiechem: – Wiesiek też mnie denerwował. Miał swoje przyzwyczajenia, różne nawyki… Stale miałam do niego pretensje, a on się złościł. Kłóciliśmy się o byle co, nie mogliśmy się dogadać. W końcu wzięliśmy rozwód, bo myślałam, że spotkam kogoś lepszego.
Piętnaście lat wspólnego życia diabli wzięli. Wiesiek ożenił się po raz drugi, a ja nikogo nie spotkałam i do dziś jestem sama. I żałuję, naprawdę strasznie żałuję. Bo doceniłam go dopiero wówczas, gdy nie byliśmy już razem.
– Myślałam, Ewuniu, że jesteś zadowolona – odezwałam się cichutko.
– Co mam robić? Użalać się nad sobą? – wzruszyła ramionami. – A prawda jest taka, że przez własną głupotę zniszczyłam sobie małżeństwo, i tyle. Ujadałam na niego, narzekałam, to sobie poszedł. Szkoda, niedługo też byśmy byli parą emerytów – dodała, spoglądając w okno. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem. – A szło jedynie o drobiazgi, o rzeczy, które nie mają znaczenia. Rozumiesz? Kochana, możesz więcej stracić niż zyskać. Radzę ci dobrze, opamiętaj się, póki czas. Nie przekreślaj Andrzeja – zakończyła swój wywód ze łzami.
Spojrzałam na męża inaczej
Zaskoczona jej wyznaniem, długo siedziałam bez słowa. I właśnie wtedy dotarło do mnie, że ja byłam niesprawiedliwa wobec Andrzeja. Wzruszona objęłam koleżankę i wyszeptałam:
– Dziękuję, nawet nie wiesz, ile dzięki tobie zrozumiałam. Kiedy wieczorem wróciłam do domu, mój mąż czekał na mnie trochę zaniepokojony. Nadal ubrany w ten swój rozciągnięty dres, lecz tym razem ja powstrzymałam się od złośliwych komentarzy.
– Posprzątałem trochę, chciałem ci zrobić niespodziankę – powiedział. Rozejrzałam się po mieszkaniu i pomyślałam: „Jak to dobrze, że mi powiedział. Sama bym nie zauważyła”. Uśmiechnęłam się więc nawet i powiedziałam, że się cieszę.
– To może jutro… wybierzemy się do twojej siostry? – rzucił Andrzej.
– Chętnie – odparłam zadowolona.
Od tej pory staram się nie zwracać uwagi na drobiazgi i nie czepiać się byle czego. Nie narzekam jak przedtem i zauważyłam, że między nami zmieniło się na lepsze. Andrzej chętniej chodzi ze mną na spacery i zakupy, ja polubiłam wspólne wieczory przy telewizorze… Bo spokojem, cierpliwością i uśmiechem więcej można osiągnąć niż gniewem.
I zawsze będę wdzięczna Ewie, że w porę otworzyła mi oczy. Wiedziemy z mężem spokojne, stabilne życie emerytów. Mam czas dla siebie, dzieci, rodziny i znajomych. Jest tak, jak wcześniej marzyłam. Wystarczyło sobie uświadomić, że ideały spotyka się jedynie w bajkach.
Lucyna, 60 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Przyjaciółka miała bogatego męża i willę z ogrodem, a ja jej zazdrościłam. Po latach odkryłam, ile ją to kosztowało”
- „Za kolosalny spadek po teściu chcieliśmy zrobić biznes życia. Mieliśmy być bogaci, ale nasze konto jest prawie puste”
- „Teściowa zaoferowała nam pieniądze na zakup mebli do salonu. Szybko pożałowałam, że przyjęłam od niej taki prezent”



























