Dzień pogrzebu męża pamiętam jak przez mgłę. Byłam pogrążona w rozpaczy i żałobie po życiu, jakie znałam i kochałam. Po najbliższej mi osobie. Jeden szczegół zapamiętałam jednak dokładnie. Dwie kobiety, których twarzy nigdy wcześniej nie widziałam. Nie sądziłam, że rozwiązanie tej zagadki wciągnie mnie w spiralę kłamstw nieżyjącego już małżonka.

WIDEO

player placeholder

Mąż był moim ideałem

Artur był centrum mojego wszechświata. Znaliśmy się jeszcze od liceum i byliśmy ze sobą przez całe swoje dorosłe życie. Był moją drugą połową, moją bratnią duszą, najlepszym przyjacielem i powiernikiem. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic. A przynajmniej tak myślałam aż do dnia pogrzebu.

Kiedy w szpitalu powiedzieli, że nic nie dało się już zrobić, mój świat runął. W tamtej chwili poczułam, że straciłam grunt pod nogami. Myślałam, że się z tego nie podniosę, ale musiałam być silna dla Michała, naszego syna. Chociaż był już dorosły i założył swoją rodzinę, to bardzo przeżył śmierć ojca. Łączyła ich bliska więź.

Zobacz także:

Poza tym czekała mnie organizacja pogrzebu. Wiedziałam, że to będzie spore wydarzenie, bo Artur miał liczną rodzinę i jeszcze liczniejszy krąg znajomych. Gdziekolwiek się pojawił, od razu zyskiwał nowych kolegów. Miał niezwykłą charyzmę i był bardzo lubiany. Nie dziwiło mnie to, bo był po prostu wspaniałym człowiekiem. Dla mnie był ideałem.

Mogłam liczyć na wsparcie bliskich

Formalności związane z pogrzebem mnie przerosły. Myślałam, że znajdę w sobie tyle siły, ale żałoba uderzyła z pełną mocą. Nocami płakałam w poduszkę, a za dnia poruszałam się jak zombie. Miałam problemy z najprostszymi rzeczami, przerastało mnie nawet wykonanie telefonu. To wtedy zjawiła się moja siostra, Marlena i najlepsza przyjaciółka, Dagmara.

Nie wiem, jak poradziłabym sobie w tym trudnym czasie bez ich wsparcia. To one podtrzymywały mnie na duchu i pomagały ze sprawami organizacyjnymi. Doradzały w sprawie oprawy pogrzebu i zadzwoniły do restauracji, by dopiąć szczegóły stypy.

– Ania, przetrwasz to – pocieszała mnie Marlena. – Jesteśmy tu z tobą.

– Ale ja nie wiem, jak mam bez niego żyć – nie potrafiłam powstrzymać łez.

– Pomożemy ci – przekonywała Dagmara.

Michał pojawił się dzień przed pogrzebem. Przyjechał z żoną, a dzieci zostawił u teściów. Były jeszcze zbyt małe, żeby brać udział w pogrzebie. Był troskliwy i starał się mnie wesprzeć, chociaż ewidentnie sam też potrzebował pocieszenia.

Mimo tego całego dramatu byłam szczęśliwa, że otacza mnie krąg najbliższych, którzy wiedzą, czego potrzebuję i dają mi wytchnienie. Wiedziałam, że na pogrzebie też pojawi się wiele życzliwych osób, które będą opłakiwać i wspominać Artura.

Dziwny widok na pogrzebie

Pogrzeb był bardzo uroczysty. Na cmentarzu wybrzmiała ulubiona rockowa ballada mojego męża, a ja nie potrafiłam powstrzymać łez. Widziałam, że wzruszenie udzieliło się także reszcie zgromadzonych. Michał stał tuż przy mnie, obejmując mnie ramieniem, ale sam także pociągał nosem.

Wokół grobu Artura zgromadziło się wielu jego kolegów i przyjaciół. Dobrze znałam te twarze, które teraz były pogrążone w autentycznym bólu przeszytym tęsknotą. W pewnym momencie, nieco dalej w tłumie, zauważyłam kobietę, której nie znałam. Płakała na głos. To byłą wysoka szatynka w idealnie skrojonym, czarnym garniturze. Może jakaś koleżanka z pracy?

Chwilę później mój wzrok padł na inną nieznajomą. Elegancko ubrana blondynka składała właśnie ogromny wieniec w kształcie serca. To było dziwne. Może to jakaś dalsza rodzina, której nigdy nie poznałam? Wtedy nie czułam niepokoju, byłam zbyt pogrążona w żałobie. Nie zdążyłam porozmawiać z żadną z tych kobiet, bo obie zniknęły równie szybko, co się pojawiły, a ja musiałam udać się na stypę.

Obiad był zaplanowany na wiele osób i faktycznie w restauracji pojawił się mały tłum. Odbierałam kondolencje i wspominałam Artura z rodziną i najbliższymi przyjaciółmi. Gdy większość gości już się pożegnała, zostaliśmy w mniejszym gronie. Atmosfera była już znacznie luźniejsza. To wtedy zdecydowałam się poruszyć nurtujący mnie temat nieznajomych z pogrzebu.

To nie dawało mi spokoju

– Przyszło dzisiaj wiele osób – zaczęłam niepewnie. – Większość znałam, ale zauważyłam dwie kobiety, których nigdy wcześniej nie widziałam na oczy.

Zauważyłam, że bliscy wymieniają zaniepokojone spojrzenia.

– Mamo, to pewnie jakieś znajome z pracy… – powiedział Michał, ale zauważyłam, jak spuszcza wzrok.

– Artur miał wielu znajomych, był niezły tłum – dodała moja szwagierka, Aldona.

– Ich zachowanie było dziwne – kontynuowałam. – Jedna płakała tak, jakby umarł jej ktoś bardzo bliski, a druga pojawiła się z ogromną wiązanką w kształcie serca.

– Tata potrafił zjednywać sobie ludzi – odpowiedział Michał.

– Tak, to w stylu mojego brata, żeby ktoś tak za nim tęsknił – potwierdziła Aldona.

Wtedy zauważyłam na sobie wzrok Marleny. Była to mieszanka żalu, poczucia winy i… współczucia. Dlaczego patrzyła na mnie z litością?

– Starczy już tej szopki – powiedziała szybko. – Nie ma sensu już tego dłużej ciągnąć.

Zamarłam w miejscu. Nie rozumiałam, o co chodzi. Już chciałam coś powiedzieć, kiedy wtrąciła się Aldona.

– Nie ma co wracać do przeszłości – rzekła, chcąc wyraźnie zmienić temat. – Trzeba przyznać, że jedzenie było bardzo dobre…

– Daj spokój, Aldona – weszła jej w słowo Marlena. – Wiem, że to był twój brat, ale starczy już tych kłamstw.

– Jakich kłamstw? – zapytałam z konsternacją w głosie.

Czułam, że zaraz usłyszę coś, co złamie mi serce.

Tego było dla mnie za wiele

Patrzyłam na nich, ale nikt się nie odzywał. Michał ukrył twarz w dłoniach, a w oczach mojej siostry pojawiły się łzy. Aldona splotła ręce na piersi.

– Ania… – zaczęła niepewnie Marlena. – Artur miał romans.

Odebrało mi mowę. Nie byłam w stanie wykrztusić z siebie słowa.

– I to nie z jedną kobietą. Miał dwie kochanki – przyznała moja siostra. – Dowiedziałam się o tym przypadkiem, kiedy podsłuchałam niechcący jego rozmowę. Powiedział, że chce to zakończyć.

Załamałam się. Tego było dla mnie za wiele. Ledwo podniosłam się po jego śmierci, tkwiłam w żałobie, a teraz miałam sobie poradzić jeszcze z czymś takim? Wtedy spojrzałam na Michała. On wiedział. Mój własny syn o wszystkim wiedział.

– Michał… dlaczego mi nie powiedziałeś? – spytałam ze łzami w oczach.

– Dowiedziałem się krótko przed jego śmiercią – wyznał łamiącym się głosem. – Nie chciałem w to uwierzyć. Nie mogłem się z tym pogodzić. Do tej pory to wszystko wydaje mi się jakąś fikcją. Ale kiedy na pogrzebie pojawiły się te kobiety…

Nie chcieliśmy cię ranić – przerwała mu Aldona. – Mój brat był dobrym człowiekiem. Może miał coś za uszami, ale przecież cię kochał.

– Coś za uszami? – spytałam z niedowierzaniem. – Aldona, on mnie zdradzał! A wy wszyscy o tym wiedzieliście! Nie chcę mieć z wami nic wspólnego!

Wyszłam stamtąd i pojechałam prosto do domu, który teraz wydawał mi się zupełnie obcy.

Nie chcę, żeby mnie to złamało

Tamtej nocy nie zmrużyłam oka. Najpierw płakałam, ale później zaczęły do mnie wracać wspomnienia. Jego późne powroty z pracy, częste delegacje. Czy naprawdę byłam taka ślepa? Taka naiwna?

Zaczęłam przeszukiwać rzeczy w jego gabinecie. Nigdy nie byłam wścibska ani podejrzliwa. Nie miałam ku temu powodów. Na dnie jego szuflady znalazłam paragony. Biżuteria, której nigdy nie dostałam, pobyt w hotelu, w którym nigdy nie byłam. Zrozumiałam, że moje małżeństwo było zbudowane na kłamstwie.

Nie wiedziałam, jak poradzę sobie z jego śmiercią i jego podwójną zdradą. Oraz ze zdradą najbliższych mi osób. Czas jednak powoli leczył moje rany. Wiedziałam, że Michał sam był zagubiony i obraz idealnego ojca stworzony w jego głowie także roztrzaskał się w drobny mak. Nie mogłam go odtrącić, był moim ukochanym dzieckiem. Wiedziałam też, że rodzina chciała mnie chronić. Nieudolnie, to fakt, ale nie mieli złych intencji.

Powoli wracałam do życia. Sprzedałam nasz dom i kupiłam sobie mniejsze mieszkanie. Zapisałam się na kurs języka hiszpańskiego, o czym od dawna marzyłam i wyjechałam na urlop do Barcelony. Nie pozwolę, żeby podwójne, a właściwie potrójne życie mojego męża odebrało mi lata szczęścia, które wciąż mam jeszcze przed sobą.

Anna, 51 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: