Zawsze uważałam, że okres studiów był najpiękniejszym rozdziałem mojego życia. Mieliśmy zgraną paczkę – ludzi, którzy wspierali się nawzajem w każdej sytuacji, pomagali sobie przetrwać sesje, razem śmiali się z porażek i płakali nad rozstaniami.

WIDEO

player placeholder

Byłam z niego dumna

Czułam się wtedy częścią czegoś większego, bezpieczna i rozumiana. Nasze wspólne noce nad notatkami, wypady w góry, ogniska na dziko i rozmowy do białego rana budowały między nami więź, którą – jak naiwnie sądziłam – nic nie mogło zniszczyć. Po latach rozjazdów, zmian pracy, przeprowadzek i nowych związków udało się nam w końcu zsynchronizować urlopy i wynająć duży domek na Mazurach.

Byłam zachwycona, bo oprócz powrotu do dawnych relacji, mogłam wreszcie przedstawić moim przyjaciołom Pawła, mojego narzeczonego. Od dwóch lat byliśmy razem, ale przez jego częste delegacje i moje zawodowe zawirowania nigdy nie nadarzyła się okazja, żeby poznał moją dawną ekipę. Teraz wszystko miało się zmienić.

Zobacz także:

W drodze na Mazury całą trasę zagadywałam Pawła, opowiadając mu o każdym z moich przyjaciół. O Kamilu, którego głupie pomysły kończyły się zawsze jakąś absurdalną anegdotą, o Zuzi – mistrzyni tostów robionych o trzeciej nad ranem, i oczywiście o Anicie. Anita była moją bratnią duszą, osobą, z którą rozumiałam się bez słów. Zawsze głośna, pewna siebie, w centrum wydarzeń – często zazdrościłam jej odwagi. Nie miałam wątpliwości, że od razu polubi Pawła. I on ją, i całą resztę.

Wreszcie się poznali

Domek stał tuż przy jeziorze, pośród wysokich sosen. Już z daleka widziałam, jak reszta ekipy macha do nas. Były uściski, śmiechy i okrzyki radości, których nie słyszałam od lat. Anita rzuciła mi się na szyję, ściskając tak mocno, że na moment zabrakło mi tchu. Po sekundzie odsunęła się, by przyjrzeć się Pawłowi od stóp do głów.

– Nareszcie jesteś! – wykrzyknęła, uśmiechając się szeroko. – A to pewnie ten słynny Paweł. Magda miała rację, że trzymała cię w tajemnicy. Też bym cię schowała przed światem.

Paweł zaśmiał się, podał jej rękę, którą Anita przytrzymała odrobinę zbyt długo. Uznałam to jednak za typowe dla niej zachowanie – zawsze była bezpośrednia i otwarta. Wieczorem, kiedy zasiedliśmy na tarasie, czułam, jak atmosfera szybko się rozluźnia. Rozmawialiśmy, wspominaliśmy dawne czasy, wymienialiśmy się anegdotami. Jednak z każdą kolejną minutą zauważałam coraz wyraźniej, że Anita niemal zupełnie mnie ignoruje.

Cała jej uwaga skupiała się na Pawle. Siadła obok niego, choć wokół było mnóstwo miejsca, śmiała się z każdego jego żartu, a kiedy zaczął opowiadać o swojej pracy, słuchała go z takim skupieniem, jakby świat wokół przestał istnieć. Opowiadał o projektowaniu wnętrz komercyjnych, a Anita nie tylko dopytywała o szczegóły, ale wręcz przysuwała się coraz bliżej.

Flirtowała z nim

– To musi być takie fascynujące – powiedziała, patrząc mu głęboko w oczy. – Ja kompletnie nie mam gustu. Może wpadłbyś do mnie i doradził mi, co zrobić z moim salonem? Jest strasznie smutny odkąd mieszkam sama.

Paweł, jak zawsze życzliwy, zaczął dopytywać o kolorystykę, metraż i oświetlenie. Anita odpowiadała, co chwilę śmiejąc się głośno, choć rozmowa była zupełnie neutralna. W pewnej chwili położyła mu rękę na ramieniu, a mnie ścisnęło w żołądku.

Następnego dnia sytuacja nie tylko się nie poprawiła, ale wręcz zaostrzyła. Anita jakby uznała Pawła za główną atrakcję wyjazdu. Poszliśmy nad jezioro – ja zostałam z Zuzią na kocu, rozmawiając o jej problemach w pracy, podczas gdy reszta weszła do wody. Po chwili usłyszałam pisk Anity. Odwróciłam się i zobaczyłam, jak Paweł trzyma ją na rękach, a ona udaje, że się wyrywa. Mocno objęła go za szyję, ich twarze niemal się stykały.

– Puść mnie, bo cię utopię! – krzyczała, a wszyscy wokół wybuchali śmiechem.

Zuzia spojrzała na mnie, uśmiechając się szeroko, jakby wszystko było w najlepszym porządku.

– Ale oni się świetnie dogadują – powiedziała z zadowoleniem. – Bałaś się, że Paweł nie odnajdzie się w naszej paczce, a tu proszę. Anita już go adoptowała.

Byłam zazdrosna

Nie odpowiedziałam. We mnie narastała złość i bezsilność. To nie było zwykłe „adoptowanie”. To był jawny flirt, który widział każdy, tylko nie oni. Paweł wydawał się zupełnie niezrażony, wręcz zadowolony z tej uwagi. Wrzucił Anitę do wody, po czym ochlapywali się razem, jak para nastolatków, nie zważając na mnie. Wieczorem próbowałam porozmawiać z Pawłem, licząc na zrozumienie.

– Nie uważasz, że Anita zachowuje się trochę dziwnie? – zapytałam spokojnie.

Zmarszczył brwi, patrząc na mnie z lekkim rozbawieniem.

– Dziwnie? Jest po prostu miła. To fajna dziewczyna z poczuciem humoru.

– Cały czas się do ciebie przystawia. Wczoraj cały wieczór cię dotykała, dzisiaj w wodzie była niemal na tobie. To dla mnie za dużo.

Paweł westchnął, odwracając wzrok.

– Nie rób problemu z niczego. Próbuję być miły dla twoich znajomych, żebyś była zadowolona. To tylko żarty, nie doszukuj się podtekstów.

Zostawił mnie z tymi słowami, a ja poczułam się jeszcze bardziej samotna niż kiedykolwiek.

Zostałam z tym sama

Wieczorem atmosfera zrobiła się jeszcze cięższa. Rozpaliliśmy grilla, Kamil opowiadał historie z dawnych lat, a Anita nadal krążyła wokół Pawła, jakby nic się nie stało. W pewnym momencie przyniosła mu talerz z jedzeniem i usiadła niemal na jego kolanach. Oparła się o niego ramieniem, mówiąc głośno:

– Zobacz, jaka jestem troskliwa. Magda w ogóle o ciebie nie dba. Ja bym cię nie głodziła.

Tego było już dla mnie za dużo. Cisnęłam kubek na stół, aż wszyscy zamilkli.

– Anita, mogłabyś przestać? – zapytałam stanowczo.

Spojrzała na mnie z rozbrajającą niewinnością.

– Przestać co? Przecież tylko przyniosłam mu jedzenie.

– Przestać się na nim wieszać i rzucać te dwuznaczne teksty. To mój narzeczony, oczekuję od ciebie szacunku.

Paweł odsunął się od Anity, zupełnie zażenowany. Zuzia spuściła głowę, a Kamil zaczął nerwowo drapać się po karku. Anita zaśmiała się krótko, ale już bez rozbawienia.

– Jezu, Magda, naprawdę? My tylko żartujemy. Zawsze tacy byliśmy. Nagle zrobiłaś się strasznie sztywna.

Nie widzieli problemu

– Sztywna? Bo nie podoba mi się, że przyjaciółka dotyka mojego faceta?

– Nikt nikogo nie dotyka! – wtrącił się Kamil. – Magda, psujesz cały klimat wyjazdu. Anita zawsze była taka, nie rób scen.

Spojrzałam na Zuzię, szukając wsparcia, ale ona tylko wzruszyła ramionami.

– Trochę przesadzasz. Przecież znasz Anitę.

Obróciłam się do Pawła, licząc, że w końcu stanie po mojej stronie. On jednak patrzył w swoje dłonie.

– Paweł? Nic nie powiesz?

Podniósł wzrok, ale nie spojrzał mi w oczy.

– Naprawdę, nie ma co robić afery. Zróbmy krok w tył, dobrze?

Wstałam od stołu bez słowa. Poszłam do domku, zamknęłam się w łazience i długo stałam pod prysznicem. Woda szumiała, zagłuszając moje myśli, ale nie potrafiła zmyć upokorzenia. Bolało mnie nie tylko zachowanie Anity. Najgorsze było to, że cała moja paczka – ludzie, których uważałam za swoją przystań – uznała, że moje uczucia są nieistotne. Zrobili ze mnie zazdrosną histeryczkę, która nie potrafi się bawić. A Paweł, mój narzeczony, nie postawił żadnej granicy, pozwalając, bym wyszła na przewrażliwioną osobę.

Przejrzałam na oczy

Kiedy wyszłam z łazienki, Paweł siedział na brzegu łóżka. W pokoju panowała nieznośna cisza.

– Nie powinieneś tam siedzieć i się z nimi bawić? – zapytałam chłodno.

– Zepsułaś cały wieczór. Teraz siedzą i gadają szeptem. Anita była bliska płaczu po tym, jak ją zaatakowałaś.

– Ona była bliska płaczu? – Zaśmiałam się gorzko. – Biedna, niewinna Anita. A ty jej współczujesz, oczywiście.

– Nie rozumiem, czemu jesteś taka złośliwa. Chciałaś, żebym się z nimi zintegrował, więc się starałem. A ty rzucasz oskarżeniami. Może faktycznie zmieniłaś się od czasów studiów.

Zmieniłam się, to prawda. Wydoroślałam, zrozumiałam, że pewne zachowania nie są już zabawne ani niewinne. Granice istnieją po to, by ich przestrzegać, a szacunek do partnera powinien być podstawą każdego związku. Reszta wyjazdu była koszmarem. Unikaliśmy się nawzajem. Gdy wchodziłam do salonu, rozmowy cichły. Anita omijała Pawła szerokim łukiem, rzucając mi ukradkiem spojrzenia pełne żalu, jakbym to ja była tyranem. Paweł był milczący i chłodny, a między nami narastał mur niezrozumienia.

Do Warszawy wróciliśmy dzień wcześniej, tłumacząc się pilnymi sprawami. Kiedy minęliśmy tablicę z nazwą miasta, dotarło do mnie kilka rzeczy. Moja paczka ze studiów pozostała tylko wspomnieniem – nie mamy już ze sobą nic wspólnego. A mój związek z Pawłem być może nigdy nie był tak silny, jak mi się wydawało. Marzyłam o powrocie do dawnych, beztroskich czasów. Tymczasem rzeczywistość okazała się zimna i bolesna.

Magda, 28 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: