Smutna kobieta fot. Adobe Stock

„Po 5 latach związku dostałam maile od kochanki mojego partnera. Oni nie miał odwagi mi powiedzieć...”

Mówił, że mnie kocha, a tymczasem spotykał się z inną. Jakie to banalne, jak w brazylijskiej telenoweli.
/ 15.09.2020 05:42
Smutna kobieta fot. Adobe Stock

Wczorajszy dzień najchętniej wymazałabym z pamięci. Ale, niestety, pamiętałam tego maila aż za dobrze.

W pierwszej chwili wydał mi się pomyłką, koszmarnym żartem, fatamorganą. Zacisnęłam powieki myśląc, że jak otworzę oczy, to zniknie. Ale był... Pochyliłam się nad ekranem i przeczytałam go jeszcze raz.

Do: Magdalena Z.
Od: Nieznajoma
Treść: Pani Magdo!
Przykro mi, ale muszę być szczera. Ja i Kuba spotykamy się… Połączyło nas coś głębszego i chcemy być razem. Załączam zdjęcia potwierdzające moje słowa.

Odpaliłam załącznik. Ona – uwieszona na jego ramieniu, uśmiechnięta i długonoga blondyna. On – mój Kuba. Czułam, że palą mnie policzki. Zaklęłam i z impetem zatrzasnęłam laptopa.

Wtedy zadzwonił Kuba... Nie chciałam z nim rozmawiać, nie mogłam. Niech sobie dzwoni, ile chce. Pierwsze, co mi się rzuciło teraz w oczy, to nasze wspólne zdjęcie z plaży. Uśmiechnięci, objęci, szczęśliwi... Chwyciłam ramkę i ze złością rzuciłam nią o ścianę.
– Masz za swoje, ty świnio. – wrzasnęłam. Byłam wściekła i upokorzona.

Kubę poznałam na ulicy. Potknęłam się i upadłam, a on pomógł mi pozbierać notatki. A potem zaprosił na gorącą czekoladę. Rozmowy, które trwały godzinami, zbliżyły nas do siebie bardzo...
Jak zaczarowani spacerowaliśmy wieczorami brzegiem Wisły. Codziennie wybiegałam jak szalona z pracy, aby móc go spotkać i wreszcie przytulić. Siadaliśmy wtedy w jednej z krakowskich kawiarenek i patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.

Żyliśmy jednym życiem, zachowując przy tym autonomię. Nie zamieszkaliśmy ze sobą, bo mój ukochany twierdził, że codzienność zabije naszą miłość. Wierzyłam  mu, bo dlaczego miałam nie wierzyć?

W swoim utopijnym światku żyłam do wczoraj, gdy wyszło na jaw, że Kuba jest zwykłym męskim sukinsynem.

Wybiegłam z mieszkania. Kraków, który tak kocham, był kiedyś pięknym obrazkiem, na tle którego kwitła moja miłość do Kuby. Teraz nie widziałam już nic, miałam tylko przed oczami to zdjęcie biuściastej blondyny.

Wbiegłam po schodach i z impetem otworzyłam drzwi mieszkania nr 13. Stanęłam twarzą w twarz z moim chłopakiem.
– Magda? – Kuba rozpłynął się w uśmiechu. – Jaka niespodzianka.
Nie podzielałam jego radości...
– Odpalaj komputer. – warknęłam.
– Ale co się stało? – chyba był zaskoczony moim tonem i widokiem. Cóż, nie wyglądałam za pięknie – rozwichrzone włosy, czerwona twarz i podpuchnięte oczy.
– Odpalaj komputer, mówię. – wprost trzęsłam się ze złości.
– Wbiegasz mi do mieszkania jak szalona i żądasz włączenia komputera?
– Po pięciu latach razem chyba mogę czegoś żądać?! Chcę ci coś pokazać.
Szybko zalogowałam się na swojej poczcie i popatrzyłam na niego zimno.
– Masz mi coś do powiedzenia?!
– Ale… – Kuba siedział z otwartą buzią, zmieszany. – Skąd to masz??
– Tylko na tyle cię stać? – krzyknęłam, bo jeszcze tlił się we mnie cień nadziei, że on zaprzeczy. Powie, że to jakiś żart, że jej nie zna…
– Posłuchaj... – zaczął jednak Kuba, ale nie dałam mu skończyć. Już wiedziałam, że to wszystko prawda.
– Powiedz swojej kochance, żeby następnym razem się podpisała, bo chcę jej przesłać gratulacje. Fajnego faceta sobie wyrwała. Kochałam cię, a ty zrobiłeś sobie małe szambo z tego uczucia. – odepchnęłam go i wybiegłam z mieszkania.
– Magda, poczekaj. – dogonił mnie.
– Kocham tylko ciebie...
– Doprawdy? To takie słodkie... Wybacz, ale nie lubię telenoweli, a teraz czuję się jak główna bohaterka. – uśmiechnęłam się cierpko i spokojnym krokiem wyszłam na ulicę. Kupiłam czekoladę truflową i po kilku minutach siedziałam już z nią na ławce w parku. Gnojek… Nie był mnie wart. Oparłam się i wystawiłam twarz ku niebu. W końcu wyszło słońce…

Więcej listów do redakcji:„Powiedziałem żonie: »Sorry skarbie, ale nasz czas minął« i odszedłem do młodej kochanki. Chciałem poczuć, że żyjꔄWybaczyłam mężowi seks ze stażystką, bo każda zdrada ma swoją przyczynę. Ja też byłam winna, że poszedł do innej”„Nie odeszła do kochanka, ale dlatego, że coś się skończyło... To bardziej boli niż zdrada”