Śledziłam żonę byłego fot. Adobe Stock, highwaystarz

„Śledziłam nową żonę swojego eks, żeby znaleźć na nią brudy i się zemścić. Wydawałam wszystkie pieniądze na detektywa"

„– Ty naprawdę wydałaś tyle kasy tylko po to? – spytała. Rozejrzała się po mieszkaniu… – Żyjesz jak bida z nędzą, wyglądasz tragicznie... I to wszystko po to, żeby on się dowiedział, jaka naprawdę jest jego żona?”.
/ 16.09.2021 16:50
Śledziłam żonę byłego fot. Adobe Stock, highwaystarz

– Masz ją, jak na patelni! Powiedz mu wszystko! – stoję przed lustrem i gadam do siebie.

Przymykam oczy, uśmiecham się ironicznie. Ćwiczę, jak mam wyglądać, kiedy spotkam się z moim byłym narzeczonym, żeby mu powiedzieć: „twoja żona ma kochanka. Przyprawiła ci rogi, mam dowody!”.

Wyobrażam sobie, jak nim zatelepie

Jak się będzie kurczył ze wstydu i złości. A ja… nareszcie poczuję ulgę. Pierwszy raz, od kiedy mnie rzucił. Od długich siedmiu lat! Zemsta jest rozkoszna! rzucił mnie dla tej słodkiej kretynki i ani się obejrzał!

Ona jest taka nie do życia” – mówił. – „Beze mnie zginie! A ty dasz sobie radę, jesteś silna…”.

Nie miał racji. Długo byłam na lekach antydepresyjnych. Mam za sobą próbę samobójczą. Byłam pewna, że nie przyszedł do szpitala, chociaż lekarze mówili, że to by mi pomogło, bo ona mu wmówiła, że go szantażuję.

„Chce cię zmusić do powrotu” – tak mu wmawiała. – „Jest cwana. Kręci tobą, manipuluje… Nie daj się!”.

W końcu jakoś się wydostałam z dołka.

Przeżyłam ich ślub, a potem narodziny dzieci

Dwojga, dziewczynki i chłopczyka. Zawsze chciałam mieć z nim taką parkę, więc czułam się tak, jakby te dzieci ktoś mi wyszarpnął spod serca. On robił karierę w biznesie, ona kwitła i piękniała.

Wybudował jej dom z moich marzeń, kupił samochód, jaki ja zawsze chciałam mieć. Ale przede wszystkim był przy niej; zawsze i niezmiennie; tak, jak miał być przy mnie. Ona nie pracowała zawodowo. Ja harowałam na dwóch etatach i jeszcze brałam dodatkowe zlecenia. Mieszkałam w swojej kawalerce, ubierałam się byle jak, nie chodziłam do fryzjera i kosmetyczki.

Zarobione pieniądze przeznaczałam na jeden cel: śledzenie mojej rywalki. Profesjonalne, drogie śledzenie przez specjalistyczną agencję detektywistyczną, która co jakiś czas przedstawiała mi raporty: „Bez zmian. Nic się nie dzieje”. To trwało i trwało…

Nie rezygnowałam.

Byłam uparta i pewna, że się doczekam

I wreszcie dostałam telefon:

– Pani Tamaro, chyba coś mamy…

Minęło jeszcze sporo czasu, zanim dostałam to, o co mi chodziło. Zdjęcia, nagrania, taśmy niepozostawiające cienia wątpliwości, że ta słodka, niewinna królewna jest najbardziej zdradziecką suką pod słońcem. Miałam ją w garści!

Jej kochaś był muskularnym przystojniakiem, a ona miała w sobie niezłego diabła! Aż mi się gorąco robiło, kiedy oglądałam ich w różnych motelach, hotelach, na łonie przyrody, a nawet w domu! Piłam sobie winko i myślałam:

„No i co, kochanie? Przeżyjesz szok… A jednak jest na świecie sprawiedliwość!”. Czułam, że moja zemsta nie będzie pełna, jeśli nie zobaczę strachu także w jej oczach. Tych wielkich, błękitnych, czystych...

On mówił, że tymi oczami go zaczarowała, więc musiałam sprawdzić, co w nich się pojawi, kiedy jej powiem, że wszystko się wydało! Wiedziała, kim jestem, więc kiedy zatelefonowałam i zaproponowałam spotkanie, od razu się zgodziła.

Nie pytała, po co i dlaczego? Powiedziała, że przyjedzie…

Była naprawdę piękna. Delikatna jak lalka z porcelany. Elegancka. Bez zbędnych wstępów oznajmiłam, że coś na nią mam i pokazałam jej nagranie wideo. Potem następne i następne… Milczała. Nadal była bardzo spokojna. Nawet się leciutko uśmiechała.

– Co chcesz z tym zrobić? – zapytała.

– Pokazać Marcinowi. Niech wie, kim naprawdę jesteś!

Wszystkiego bym się spodziewała, ale nie tego, że zacznie się śmiać. Głośno. Jakbym ją czymś rozbawiła, jakby oglądała świetną komedię...

Ty naprawdę wydałaś tyle kasy tylko po to? – spytała.

Rozejrzała się po mieszkaniu…

– Żyjesz jak bida z nędzą, wyglądasz tragicznie... I to wszystko po to, żeby on się dowiedział, jaka naprawdę jest jego żona? Ależ on wie! Doskonale wie!

– Co ty gadasz? Kłamiesz!

– A po co miałabym kłamać. Oczywiście, że wie. Mało tego… Robi dokładnie to samo, co ja. Daliśmy sobie wolną rękę.

– Nie wierzę ci. Bronisz się po prostu!

– Naprawdę jesteś głupia! Rozwód to dla mnie pestka. Zabezpieczyłam się finansowo do końca życia, więc nie o to chodzi. Przy rozwodzie i tak połowa majątku byłaby moja. Zresztą Marcin nigdy nie pójdzie na rozwód, bo bardzo kocha dzieci i zależy mu na rodzinie. Mnie też jakoś, po swojemu kocha…

– Jakoś?

– Coś ty myślała? Że twój były to ideał? Zapewniam cię, że ma swoje za uszami.

– Co to znaczy?

– Zdradzał mnie od dnia ślubu. Szybko się znudził seksem ze mną, potrzebował czegoś pikantnego. Mnie też w to wciągnął. Mamy wiele doświadczeń…

– Niemożliwe. Wiedziałabym.

Powtarzam, jesteś głupia. Są kluby, prywatne spotkania i miejsca, do jakich nie wejdzie żaden obcy. Nawet najlepszy detektyw! Tylko dlatego mnie namierzyłaś, że już mi nie zależy na dyskrecji… Zresztą Marcina kręci, że mam kochanka na boku. Może i on się nim zajmie?

– Żartujesz?

Nie. Marcin jest biseksualny. To nawet fajne!

– Co w tym fajnego?

– To bardzo urozmaica życie seksualne. Spróbuj!

Wyraźnie kpiła ze mnie. Byłam kompletnie skołowana. Na koniec powiedziała jeszcze:

– Ciesz się, ominęło cię niezłe szambo!

– Ale ty w nim tkwisz?!

Mam dobre i drogie perfumy. Daję radę. Ale nie zazdrość mi, nie ma czego!

Do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć po tej rozmowie

Analizuję różne wspomnienia z naszego życia z Marcinem, przypominam sobie to i owo... Dopiero teraz wiele spraw widzę zupełnie inaczej. Jego upodobanie do pornosów, jego dziwnie bliskie przyjaźnie z rozmaitymi kumplami, sądowanie, czy lubiłabym w trójkącie albo czworokącie?

I to, jak lubił mnie zawstydzać w towarzystwie opowiadając, co robimy w łóżku… Wściekałam się, ale nigdy nie przestał. Był zdolny, inteligentny, dowcipny… Kochałam go nad życie! Czy dałabym jednak radę być taką żoną, jak ona?

– Nie masz mi czego zazdrościć – powiedziała.

Miała rację. Już jej nie zazdroszczę… Dałabym radę być taką żoną jak ona? Raczej nie... 

Czytaj także:
„Po ślubie moja Kalinka zmieniła się w jędze nie do wytrzymania. Szkoli mnie jak w wojsku. Ktoś mi podmienił żonę"
„Urodziłam i mąż stracił na mnie ochotę. Woli po nocach oglądać porno niż pójść ze mną do łóżka. Czuję się jak śmieć"
„Po 12 latach pracy, dzięki której wzbogacił się on, jego dzieci i jego była żona, ja nie mam nic”