Ciekawe sytuacje...

napisał/a: indiend 2006-10-01 13:17
Czy znalezliscie sie kiedys w sytuacji, ktora zapamietacie do konca zycia?
Opowiadajcie Kobitki Kochane!

Ja zaczne:

W kwietniu znajomi zaprosili mnie i Ukochanego na grilla. Moja kolezanka (gospodyni - wlasnie na jej slub sie wybieramy) była akurat w 9 miesiacu ciazy, ale termin miala za jakies 3 tygodnie. Takze to byl sam poczatek. Mezczyzni rabali drzewo, bo planowalismy wieczorem zrobic ogromne ognisko, a ja i Paulina siedzialysmy i rozmawialysmy. I ja pol zartem-pol serio powiedzialam : "tylko nie wykrec nam jakiegos numeru dzisiaj" i ona sie tylko smiala, poniewaz miala i tak miec cesarke, a termin wydawal nam sie odlegly.

Paulina i jeszcze jedna kolezanka pojechaly do miasta po kielbaski i dosc dlugo ich nie bylo. Kiedy wrocily zaszly jeszcze do domu, po talerzyki,ale dosc dlugo nie wracaly. No i Moj Kochany mowi do partnera Pauliny : "cos jej dlugo nie ma" , a ja powiedzialam: "ja Wam mowie, ze ona dzisiaj urodzi"

I nagle kolezanka wybiega i krzyczy: "Bartek chodz szybko, bo Paulina rodzi!!"
Bartek w szoku, my tez i pobiegl do domu, my wszyscy stalismy zdenerwowani pod oknem ich pokoju i nagle patrzymy, a Paulina usmiechnieta wychodzi i mowi, "na co czekacie? przeciez jeszcze musza mi cesarke zrobic|" wsiadla do samochodu i Bartek zawiozl ja do szpitala, po godzinie zadzwonil i powiedzial, ze ma slicznego synka, wiec wszysy (bylo okolo 15 osob) pojechalismy pod szpital i pod oddzialem polozniczym czekalismy na Bartka. Wtedy wyszla pielegniarka i powiedziala, ze jeszcze zadnego dziecka nie przyjmowalo tyle osob
Nigdy tego nie zapomne
napisał/a: samsam 2006-10-01 21:27
Prawdziwa przygoda.
A mi nic nie przychodzi do głowy
-
napisał/a: - 2006-10-02 00:56
Tak były takie sytuacje,ale to jutro napisze.

[ Dodano: 2006-10-03, 00:08 ]
Te jutro przełoże znów na jutro......

[ Dodano: 2006-11-14, 21:51 ]
Ok,wreszcie tu jestem,bo widzę że wątek się wogóle nie rozkręcił,a tak nie może byc żeby były przestje

Miałam taka sytuacje,jak byłam w szkole na zajęciach,byliśmy ostatnią grupą mającą do późna zajęcia.Oczywiscie one się skończyły,grupa już wyszła ze szkoły,a profesorowie jeszcze nie-tak myślałam.Poczym poszłam jeszczedo wc,bo nie nie chcialam wiecie co zrobić.Jak pomyślałam,tak zrobiłam,po załatwieniu sprawy szłam do wyjściowych i jakie było moje zdziwienie,że drzwi były zamknięte A na dworze rozchodzili się ludzie z sekratariatu,pukałam-waliłam w drzwi ale nie słyszeli.Byłam zdenrwowana,bo miałam wizje że tam będe nocować.
Przyszła mi do głowy mysl,zeby zadzwonić do kumpla,bo on zna dyrektora,był w niezłym w szoku kiedy oznajmiłam mu,że zostałam zamknięta w szkole.Wział i zadzwonił do dyra i przyjechał mnie uwolnić.Smialiśmy sie z tego,jak to było możliwe hehe Ot cała historyjka :)
napisał/a: Jeanet.te 2007-08-29 20:12
Takich sytuacji w moim 'zwyczajnym życiu' nie brakuje :P
Na początek opowiem Wam jedną ze śmieszniejszych i najpotworniejszych oraz zachecam Was do opisywania swioch historii bo na pewno ich również u Was nie brakuje...

Rok temu, kiedy żyliśmy jeszcze w Brighton, mieliśmy takie śliczne mieszkanko, z jednej strony był ogród, a z drugiej wyjście po schódkach w górę i na ulicę. Obudziłam się pewnego pięknego wrześniowego poranka (tak około 10 rano) i zamiast jak normalny człowiek doprowadzić się do porządku tzn. uczesać się itd. itp, wyciągnęłam pranie z automatu i poleciałam je wywiesić na suszarkę, którą sobie zamontowałam przy drzwiach frontowych... Powiesiłam pierwszą bluzeczkę, poczułam porywisty wiatr i BACH!!! Drzwi się zatrzasnęły. Zostałam bez kluczy, telefonu, za to z kapciami Marcina na stópkach, 5 numerów za dużymi, koszulką nocną, satynową, w kolorze zielonym, do połowy uda, oraz z istnym czupiradłem na głowie... Tak, dokładnie tak. Mój Narzyczony był w pracy, komórkę zostawił tego dnia w domciu w celu załadowania baterii, współlokator również w pracy gdzieś za miastem, właściciele domu, mieszkający nad nami, wypłynęli w 6-tygodniowy rejs... Masakra. Oczywiście najpierw się popłakałam siedziałam sobie na schodach pod drzewkiem oliwnym i wyłam. Potem poszłam do takiej skrytki pod schodami, wynalazłam skrzynkę z narzędziami i próbowałam się włamać do domku za pomocą gwoździa - nie powiodło się. Podsunęlam sobie krzesło pod okno i usilnie wciskałam się w lufcik... W tej krutkiej koszulce, straszne. Nie wcisnęłam się przez okno, bo piersi mam zbyt bujne...Połamałam paznokcie, z włosów zrobiło mi się kikiriki z pajęczyną, nogi, ręce i twarz miałam w kurzu. Ponownie usiadłam pod oliwką i się rozszlochałam. Po chwili poszłam do sąsiada, żeby wpuścił mnie przez swój ogród, niestety dowiedziałam się, że on nie ma ogrodu i coś się stało z linią telefoniczną więc nawet od niego nie mogłam nigdzie zadzwonić. Zrezygnowana powlokłam się za swój płotek i grzecznie zatrzymywałam nieliczne osoby przechodzące obok. Każdy patrzył na mnie jak na wariatkę, w końcu przechodził jakiś przystojniak z psem. Sam zapytał co się stało, więc powiedziałam. Obejzał drzwi, okno, powiedział, że za chwilę wróci i poszedł sobie. Czekałam i czekałam aż w końcu się pojawił. Z ośmioma innymi młodzieńcami i jedną panią. Pani była elegancka, z mikrofonem w ręce, za nią stał pan z wielką, ogromną kamerą - taką z futrem... Coś zaczęli do mnie mówić, ja przerażona stałam z otwartą buzią i nie mogłam wydusić słowa. Zeszło do mnie trzech kolesi. Dwóch podsadziło trzeciego, zwinnego chudziutkiego. Wślizgnął się przez okno i otworzył mi od wewnątrz. Uciekłam do środka, zatrzasnęam za sobą drzwi i z tego wszystkiego nawet im 'dziekuję' nie powiedziałam... Godzina była 14.20.
napisał/a: Anetka1 2007-08-29 21:46
Jeanet.te napisal(a):Pani była elegancka, z mikrofonem w ręce, za nią stał pan z wielką, ogromną kamerą - taką z futrem...
a oni po co tam się zjawili ? bo nie rozumiem ich roli...
napisał/a: Jeanet.te 2007-08-29 22:36
Okazało się, że facet z psem był członkiem ekipy telewizyjnej , która wychwytywała jakieś dziwaczne ludzkie sytuacje i potem szło to do lokalnej tv. Coś w stylu ukrytej kamery, tyle że bez scenariusza...
napisał/a: Kinia 2007-08-29 23:15
No to mięli ciekawą historię i w telewizji wystąpiłaś
napisał/a: Butterfly1 2007-08-30 00:01
ahhahaha dobra historia, masakra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
napisał/a: iwa2 2007-08-30 07:17
Jeanet.te, świetne jeśli masz więcej takich historii to opowiadaj
napisał/a: Jeanet.te 2007-08-30 19:06
iwa napisal(a):Jeanet.te, świetne jeśli masz więcej takich historii to opowiadaj


Na pewno opowiem. Mogę Wam opowiedzieć o tym mordercy chirurgu, ale na razie leżę w łóżku i opłakuję moją nogę.
napisał/a: Butterfly1 2007-08-31 14:04
Opowiedz, opowiedz!!!!
napisał/a: jente8 2009-02-04 23:30
Chyba ze względu na śnieg za oknem i na to, że w przedszkolu dziś ciągle się przewijał temat padającego śniegu, przypomniał mi się jeden z najbardziej niezwykłych zbiegów okoliczności, jakie przytrafiły mi się w życiu :)
To było przed maturą, w domu dyskusja właśnie na ten temat i dialog:
Ja: Tak bym chciała zdać pisemne egzaminy na 5 żeby nie zdawać ustnych!
Tata: No przecież zdasz na pewno!
Ja: Jasne... jak ja zdam obie pisemne na 5, to jutro śnieg spadnie...
To była pierwsza niemożliwa rzecz jaka przyszła mi do głowy ;) Była połowa kwietnia i piękna wiosna za oknem... Następnego dnia naprawdę spadł śnieg, nie wiem jakim cudem! Wyobraźcie sobie moją minę W dniu ogłoszenia wyników, kiedy okazało się, że zdałam na te 5 i nie muszę zdawać ustnej matury, zadzwoniłam do siostry i na pytanie jak mi poszło pierwsze co powiedziałam to "Spadł śnieg!"... :)