„Jazz 56...”

Płytowa kronika festiwalu jazzowego w Sopocie, czyli rozrywka w Polsce ma 50 lat.
jazz1.jpgW historii rodzimych festiwali młodzieżowych to Sopot był kiedyś Przystankiem Woodstock i Jarocinem. Trudno w to uwierzyć z dzisiejszej perspektywy, gdy jest siedzibą festiwali pop. Na dodatek z główną gwiazdą w postaci wokalistki, której najmocniej eksponowanym atutem jest obwód w biuście. Ale na pierwszym festiwalu jazzowym w Polsce, zorganizowanym tu na fali odwilży w roku 1956, najbardziej liczyła się muzyka. Nielubiany przez władzę dixieland i bebop z przemytu – produkty kultury amerykańskiej naśladowanej wtedy jeszcze po amatorsku w kraju.

Po raz pierwszy ukazuje się na płytach kompaktowych (aż trzech) dokumentacja gorących sierpniowych dni tamtej imprezy. Najbardziej znany jest materiał z płyty numer jeden – występ sekstetu Krzysztofa Komedy. Na drugiej – Melomani i grupa Andrzeja Kurylewicza, zespoły, które każdy fan polskiego jazzu znać musi. Wielka nagroda spotka za to słuchacza na trzeciej płycie – usłyszy tu zaskakująco rasowe nowoorleańskie utwory Zygmunta Wicharego i swingujący, pełen luzu zespół Kamila Hali z Czechosłowacji. Do geniuszu trochę brak, ale i tak wypadają lepiej niż jedyny przybysz z zagranicy, Anglik Dave Burman ze swoją grupą.
Całość prowadził obdarzony humorem w wersji bardzo cool Leopold Tyrmand, utrwalony jako „konfełansjeł” (nie wymawiał „r”) na tej płycie. Plakat (wykorzystany na okładce) projektował Jerzy Skarżyński, a w komitecie honorowym imprezy zasiadał ówczesny naczelny „Przekroju” Marian Eile. Jazz w Sopocie nie gościł długo – wkrótce zyskał stałą przystań w Warszawie na Jazz Jamboree. Ale nasz chrzest w dziedzinie muzycznej rozrywki miał miejsce nad Bałtykiem.

Bartek Chaciński/ Przekrój

Różni wykonawcy „Jazz 56, I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej”, Polskie Nagrania
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)