
Już dziś wybierz się na nową komedię romantyczną czarującego Woody'ego Allena. Tym razem magię będzie roztaczał w blasku księżyca. To może być naprawdę urzekający film, zwłaszcza, jeśli poczytamy recenzje, a te stwierdzają jednoznacznie:„Filmowa perełka najwyższej jakości. Porywające widoki Lazurowego Wybrzeża wyraźnie podkręcają chemię między Firthem i Stone.” (tygodnik Variety)
Gdzie toczy się akcja nowego filmu Allena?
Czym zaczaruje nas "Magia w blasku księżyca"?
Stanley pojawia się tam incognito – Catledge’om, czyli Grace (Jacki Weaver), jej synowi Brice’owi (Hamish Linklater) i córce Caroline (Erica Leerhsen), przedstawia się jako Stanley Taplinger, biznesmen. A wszystko po to, by zdemaskować intrygującą młodą osobę, która podaje się za medium. Jest nią Sophie Baker (Stone), która przybyła tu wraz z matką (Marcia Gay Harden) na zaproszenie Grace, by pomóc jej w nawiązaniu kontaktu ze zmarłym mężem. Sophie robi duże wrażenie na całej rodzinie, a szczególnie na Brice’ie, który całkowicie traci głowę dla pięknej i tajemniczej dziewczyny.

Od pierwszego spotkania z Sophie, Stanley nabiera przekonania, że nie będzie miał najmniejszego problemu ze zdemaskowaniem jej i wyszydzeniem naiwności Catlegde’ów. Ku jego wielkiemu zaskoczeniu, dziewczyna daje liczne dowody umiejętności czytania w myślach i innych ponadnaturalnych zdolności, które wymykają się racjonalnemu wytłumaczeniu. Stanley wychodzi na głupca, co jest wielkim ciosem dla jego dumy.
Pod wpływem Sophie, niezłomne przekonania Stanleya zaczynają chwiać się w posadach. Zwierza się swojej ukochanej ciotce Vanessie (Eileen Atkins), że zaczyna się poważnie zastanawiać nad tym, czy umiejętności Sophie nie są prawdziwe. Jeśliby tak było, Stanley musiałby skonfrontować się ze świadomością, że wszystko jest możliwe – nawet to, że dobro i miłość naprawdę istnieją. A to by oznaczało, że jego cały dotychczasowy system przekonań nie jest wart nawet funta kłaków.
Następujące po sobie wydarzenia mają wymiar magiczny w każdym znaczeniu tego słowa, a bohaterowie zostają całkowicie wciągnięci przez wir tej historii. Ale największy trick „Magii w blasku księżyca” zostaje zachowany na sam koniec – okazuje się, że głupcami jesteśmy my, widzowie.










