Fantazje w trójkącie fot. serwis prasowy

Fantazje erotyczne - książki o seksie

"Fantazje w trójkącie" to nasz pomysł na walentynkowy prezent. Przeczytaj fragment pierwszego rozdziały i poczuj dreszcz ekscytacji...
/ 06.06.2019 04:52
Fantazje w trójkącie fot. serwis prasowy

JENNA OBSErWOWAłA ubranego w smoking pana młodego, który podawał Suzie kieliszek na wysokiej nóżce, a potem pochylił się nad nią i pocałował ją w szyję, tuż za uchem. Jego ręka głaskała nagie ra- mię wybranki, nieosłonięte przez bogato zdobioną koronkową suknię ślubną. Oczy Suzie błyszczały, gdy się do niego uśmiechała. Suzie i Glen są zakochani, to jasne. Jenna poczuła w żołądku ukłucie zazdrości. Tęsknota za własnym facetem dała o sobie znać. rozbrzmiały dźwięki jej ulubionej melodii. Miała nieodpartą ochotę popłynąć w rytm tej piosenki w ramionach Ryana, ukochanego mężczyzny. Ale jego przy niej nie było. Z własnego wyboru.

Nadal przepełniała ją złość, że w ostatniej chwili zdecydował, że nie przyjdzie. Tłumaczył to nagłą koniecznością wyjazdu do Toronto, by pomóc klientom z Bryer Associates w instalacji nowego oprogramowania opracowanego przez jego firmę. Rozumiała wprawdzie, że prowadzenie własnej firmy jest bardzo wymagające, ale już kolejny raz z tego powodu zostały pokrzyżowane jej plany. A tak się cieszyła na to wesele. Myślała, że przetańczą z Ryanem cały wieczór, a potem spędzą razem upojną noc. Desperacko pragnęła gorącego seksu! Przez ostatnie dwa miesiące rzadko się widywali, a nie kochali się już ponad trzy miesiące.

Cindy, jej najlepsza przyjaciółka, szturchnęła ją łokciem.
– Patrz, kto idzie! Ten napakowany adwokat, Kurt.
Jenna rozejrzała się i zauważyła niebieskookiego blondyna. Zbliżał się do nich, niosąc dwa kieliszki. – Cześć, dziewczyny! – rzucił na powitanie i po- dał im kieliszki z białym winem. – Pomyślałem, że
może się czegoś napijecie. – Dzięki – powiedziała Jenna, żałując w duchu, że to nie ryan. Nerwowo popijała wino, bojąc się, że Kurt poprosi ją...
– Jenna, masz ochotę zatańczyć? – spytał niemal w tym samym momencie.

Cindy zachęciła przyjaciółkę spojrzeniem, by dała się namówić. Ale Jenna ją zignorowała.
– Dzięki, Kurt, ale nie... – Pokręciła przecząco głową.
Wziął ją za rękę, a gdy wstała zaczął ją powoli okręcać.
– Jestem świetnym tancerzem! – nie dawał za wygraną.
– Przepraszam, ale mam chłopaka. Nie czułabym się w porządku.
– Jeden taniec nie zaszkodzi – wtrąciła Cindy.

Jenna nie była tego taka pewna. Tęskniła za Ryanem. To z nim chciała tańczyć i się kochać, mimo że była na niego zła. Miotały nią sprzeczne uczucia. Zaczynała mieć poważne wątpliwości co do ich związku. Kurt przyciągnął jej dłoń do swoich ust i delikatnie musnął ją wargami. Przeszedł ją dreszcz podniecenia. Ten facet był niesamowity – przystojny, inteligentny, błyskotliwy i uważny. Zabójcza mieszanka. Jeśli pozwoliłaby sobie zatopić się w jego ramionach, kto wie, może zapomniałaby, że jest zakochana w Ryanie. Jej pamięć zdążyło już przytłumić kilka kieliszków wina, a żar bijący od tego mężczyzny mógł sprawić, że jeszcze w drodze na parkiet zdecydowałaby, że bycie kochaną jest ważniejsze od tego, z kim się kocha. Choć nigdy nie poszła do łóżka z dopiero co poznanym facetem.
– Jesteś pewna, że nie chcesz zatańczyć? – spytał ponownie Kurt, wyrywając ją z zamyślenia.

Zanim zdążyła otworzyć usta, podeszła Mona, matka panny młodej, i objęła Kurta.
– Obiecałeś mi taniec – powiedziała.
Uśmiechnęła się do Jenny i Cindy i spytała: – Dziewczyny, nie obrazicie się, jeśli porwę go na chwilę, prawda?
Znały Suzie i jej mamę od szkoły średniej. Zawsze lubiły tę tryskającą energią kobietę.
– Jasne, że nie – odpowiedziała Cindy. – Wrócę do was – obiecał Kurt. Cindy pomachała odchodzącej parze, po czym zwróciła się do Jenny. – Kiedy wróci, powinnaś z nim zatańczyć. – Wręcz przeciwnie, w ogóle nie powinnam tu przychodzić bez Ryana. – Oczywiście, że powinnaś. – Cindy poklepała ją po ramieniu. – To, że pan Nudny nie ma ochoty się bawić, nie znaczy, że ty nie możesz. Ta twoja super - kiecka nie mogła się przecież zmarnować.

Cindy posłała uśmiech w kierunku trzech drużbów, którzy stali przy barze i patrzyli na nie.
– Jak nie chcesz tańczyć z Kurtem, to wybierz sobie kogoś innego. Zobacz, wszyscy faceci się na ciebie gapią.
Jenna wzruszyła ramionami. Czuła na sobie spojrzenia wielu mężczyzn, ale wprawiało ją to jedynie w zakłopotanie. Tę piękną sukienkę, którą miała na sobie, kupiła specjalnie dla Ryana. To on miał ją w niej podziwiać, to jego zmysły miała rozpalać, i sprawić, by po przyjęciu się z nią kochał.
– Miałby za swoje, gdybyś znalazła sobie nowego faceta, właśnie tutaj, dzisiaj.
– Nie mam takiego zamiaru... Cindy ścisnęła Jennę za ramię. – Wiem, tym gorzej dla ciebie. Zasługujesz na lepsze traktowanie. – Ryan jest po prostu zajęty, to wszystko. – W sobotę wieczorem? – Mówiłam ci, że goni go termin. Nowe oprogramowanie musi działać w poniedziałek rano. Przez ostatnie dni poprawiał błędy, a teraz testuje wszystko od nowa. Jutro leci do Toronto...
– W niedzielę!?
– Tak, w niedzielę. Musi sprawdzić na miejscu, czy wszystko działa. Potem zostanie tam jeszcze tydzień, żeby przeszkolić nowych użytkowników i być pod ręką, gdy by pojawiły się jakieś problemy – usprawiedliwiała Ryana.

Tak naprawdę nie miała pojęcia, kiedy znów go zobaczy.
– A co z zeszłym miesiącem? A dwa miesiące temu? – drążyła Cindy.
– Mówiłam ci, prowadzi własną firmę... – westchnęła Jenna.
– Pamiętaj, masz tylko jedno życie. I mam nadzie- ję, że nie przeżyjesz go sama. Jeśli on nie ma czasu, żeby być z tobą, to jaki jest sens tego związku?

Słowa Cindy zmusiły Jennę do zastanowienia. Przez ostatnie tygodnie coraz częściej dręczyły ją pytania: „Jaki to ma sens? Może ona mu tylko przeszkadza? Gdyby nie musiał spędzać czasu z nią, to poświęciłby go na pracę?...”. Wtem zauważyła zbliżającego się Kurta. Uśmiechał się.
– Idzie. Jesteś pewna, że nie chcesz...? – zawiesiła głos Cindy.
– Jasne! – To nie obrazisz się, jak ja skorzystam? – No coś ty. – Otworzyła torebkę i zawzięcie w niej czegoś szukała, unikając wzroku Kurta.

Uśmiech z twarzy chłopaka zaczął gasnąć, kiedy zobaczył, że to Cindy, a nie Jenna, wysyła mu zachęcające spojrzenie.
– Cindy, masz ochotę zatańczyć? – zapytał. – Z przyjemnością.
Jenna odprowadzała ich wzrokiem, kiedy przemierzali salon, kierując się na parkiet. Gdy Kurt objął Cindy, Jenna poczuła tęsknotę za silnymi ramionami Ryana, za dotykiem jego ust, ciałem. Tęskniła za jego twardą męskością wślizgującą się w nią. Ale nade wszystko pragnęła znów poczuć, że naprawdę jej pożąda. Upał w pomieszczeniu nagle stał się nieznośny. Przechyliła kieliszek, opróżniła go jednym haustem, odstawiła i szybko ruszyła w kierunku drzwi.

"Fantazje w trójkącie" możesz też wygrać w naszym konkursie walentynkowym

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/05.02.2013 21:09
pethi 07 LUT 20:59:24 Mf3j Drogi, to że nie widziałam pimarid – nie znaczy że nie wiem gdzie i czym są! Moja droga Asiu, otf3ż nie wiesz czym są. Pewnie powiesz, że znajdują się w Gizie i to grobowce faraonf3w.Otf3ż nie. Zbudowali je prastarzy ojcowie, dziś nazywani kosmitami.W swych prastarych księgach, ktf3re to napisali ich prastarzy ojcowie, była zawarta pewna przepowiednia. Nosiła ona tytuł. Ballada o Andrzeju. A leciała ona tak: Andrzej chłopiec na zuch i chwał.Skakał sobie w dal.Wielki człek z niego był.Lecz zmarnował się na bum cyk cyk.Powrf3ci on wnet na ziemię w mik.Z kominkiem rozniesie zimie na bum cyk cyk. Nasi prastarzy ojcowie, też posiadali polonistf3w. Zatem prastarzy ojcowie poloniści zinterpretowali owy wiersz, po czym nakazali budowę pimarid. Bowiem jak zapisano w księgach. Andrzej wbiegnie na sam szczyt pimaridy z maczetą w jeden dłoni, a głową dinozaura w drugiej. W tej samej chwili PiS wygra wybory i nastąpi koniec świata.P.S Jeśli kominek zbanuje mnie za spam, to ją za to wińcie. pethi