Dyskusje o kobiecej urodzie

Przeglądam sobie portale w celach światopoglądowych – kogo dymisjonują, kto pobił sędziego po meczu, dlaczego pieniądze z UE utknęły…i napotykam na link do zdjęć „najpiękniejszej tyczkarki świata”.
/ 30.04.2008 12:37
Przeglądam sobie portale w celach światopoglądowych – kogo dymisjonują, kto pobił sędziego po meczu, dlaczego pieniądze z UE utknęły…i napotykam na link do zdjęć „najpiękniejszej tyczkarki świata”.

Amerykanka, Alison Stokke, wspaniała ciemna karnacja, egzotyczna twarz, ogień w oczach. Niewątpliwie zjawiskowa. No dobra, przyznam też, że jak to kobieta, rzucam również krytycznym okiem na śliczną Kalifornijkę – trochę za dużo jakby tego piękna tu i ówdzie, zwłaszcza w biodrach, niespecjalnie też zwiewna ani powabna, w roli królewny Śnieżki bym jej nie widziała…

Zerkam na komentarze pod zdjęciami:Dyskusje o kobiecej urodzie
hmmmm przepychota :-)” i kilka podobnych zachwytów, łącznie z bardziej wulgarnymi
Takich jak ona jest pełno w Polsce.” plus inne patriotyczne afirmacje, zwłaszcza z ukłonami dla Moniki Pyrek
z tym tyłkiem to już bardziej zapaśniczka niż tyczkarka...ale ładna”… aha, może nie jestem tak okrutna w swoich kilogramowych ocenach
Chłopy !! Nie widzicie ,że ona ma krótkie nogi ?”, „tyłek za duży, Isinbajewa znacznie seksowniejsza”, „buhahah, zwykła brunetka, takich w łazji i łafryce miliony.” … to już trochę jak na końskim targu. Ale jest też pointa:
Idę o każdy zakład, że 90% negatywnych komentarzy w stylu: PRZECIĘTNA, piszą zazdrosne kobietki... ;)))

No i trafiamy do sedna sprawy. Nie ma co ukrywać, że każda płci pięknej przedstawicielka patrzy na drugą w kategoriach konkurencji o męskie spojrzenia. Nie przegapimy więc grama tłuszczu ani zmarszczki, wyskanujemy każdy objaw cellulitu i każdą oznakę braku gustu. Im mniej się można przyczepić, tym większa nasza frustracja i wtedy z radością wyczytujemy, że boska Naomi z okładki ma pusto w głowie i w złości leje swoją asystentkę smyczą czy czymś takim. Równowaga w przyrodzie musi być, a kobieta nie tylko „puch marny”, ale i zazdrosny.

Z facetami sprawa ma się z goła odwrotnie. Istnieje nawet teoria, że im podejdzie wszystko, co żyje i ma dwie piersi, ale nie wchodząc w podejrzane skrajności, ogólnie wiadomo, że oni o wiele łatwiej wybaczają ten kilogram, z którego my robimy wielki problem. Nawet odwieczna kwestia biustu zwykle kończy się konkluzją, że nie ważne czy duże, czy małe - ważne, że ukochane. Tak do końca różowo jednak też nie jest. Istnieje grupa mężczyzn, którzy z jakiejś nieznanej przyczyny uwielbiają pisać komentarze typu „za mały tyłek” albo „a gdzie ona zgubiła piersi”. Robią to często z wyjątkową zjadliwością i agresją, jakby im czegoś w życiu wyraźnie brakowało.

Skłonna jestem podejrzewać, że to albo faceci wysocy na 1,50 m, z nadwagą i łysiejący zakolami, albo ci słynni metroseksualni złodzieje damskich kremów i odżywek do paznokci. Tak czy inaczej, wychodzi na to, że czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, przyczepianie się do cudzych unikalnych detali (większych lub mniejszych) najwyraźniej oznacza jakiś problem z samy sobą. I nad tym bym się radziła zastanowić oglądając z pełną radością piękne atletki na olimpijskich stadionach.

Fot. www.pobandzie.pl

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)