Dlaczego nie!

Ona jest spontaniczną marzycielką i artystką, on – prezesem agencji reklamowej, który jednakowoż gardzi swoim odrażającym zajęciem.
Większa część „Dlaczego nie!” rozgrywa się w różnego typu akwenach (od basenu przez jeziora po górski strumień) i jest to wybór nadzwyczaj logiczny, skoro twórcy nowej polskiej komedii romantycznej postawili sobie za cel osiągnięcie dna. I udało się!

Ale to nie koniec długiej listy ich wybitnych osiągnięć: udało im się również nakręcić pierwszy chyba w dziejach naszej kinematografii film całkowicie pozbawiony scenariusza – tym zresztą tłumaczyć można brak nazwiska scenarzysty w materiałach prasowych. Ponadto wreszcie udało im się sprowadzić aktorstwo do łypania oczami i prezentowania uzębienia.
„Dlaczego nie!” powiela, rzecz jasna, sprawdzony wzorzec filmopodobnego produktu (skrzyżowanie reklamówki z telenowelą) zapoczątkowany w „Nigdy z życiu!” i „Tylko mnie kochaj”. Ona jest spontaniczną marzycielką i artystką (z bólem oglądałam zdolną Annę Cieślak w roli infantylnej kretynki), on (Maciej Zakościelny) – prezesem agencji reklamowej, który jednakowoż gardzi swoim odrażającym zajęciem i woli z ukochanego dżipa oglądać zachody słońca na Mazurach, gdzie – jak na wrażliwca przystało – nabył kawalątek ziemi. W tle oczywiście mamy Warszawę z wysiłkiem udającą a to Paryż, a to Nowy Jork. Zatorski i jego producenci tymczasem w ogóle się nie wysilają, bo wiedzą, że cokolwiek sklecą, to i tak zarobią swoje. Czy naprawdę twórcy mogą być aż tak cyniczni? Dlaczego nie!

Małgorzata Sadowska/ Przekrój


„Dlaczego nie!”, reż. Ryszard Zatorski, Polska 2007, Interfilm, premiera 26 stycznia
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/13 lat temu
Nie zgadzam się z recenzją filmu. Jest świetnie zrobiony, w trakcie jego oglądania zapomina się o całym złym świecie, całkiem się wyluzowałam. Super komedia romantyczna na długie zimowe wieczory we dwoje i nie tylko :) Koniecznie idzcie na ten film ze swoją drugą połową, my byliśmy razem - Mysza i Krecik
/13 lat temu
Całkowicie nie zgadzam się z recenzją filmu "Dlaczego nie!". Być może scenariusz nie jest szczególnie rozbudowany, ale po co...Miłość nie musi być, i zazwyczaj nie jest, czymś co dodatkowo trzeba przesadnie urozmaicać i komplikować. Jest piękna sama w sobie, bez względu na to, czy ludzie poznają się w Paryżu, Nowym Yorku czy w Warszawie ( nie wiem, dlaczego niby gorszej). Miłość jest, są spojrzenia i nieśmiałe gesty, flirt i radość - i tak własnie została przedstawiona w filmie. Nie widzę potrzeby dodawania czegoś więcej. Przez swoją przyziemność i zwyczajność film "Dlaczego nie!" dużo zyskuje, pozwala uwierzyć że szczęście może być wszędzie. A osobę, która napisała taką pozbawioną emocji recenzję należałoby spytać, czy nie chciałaby przeżyć czegoć "takiego"...Czy każdy z nas, nie chciałby mieć chwilki czasu, aby móc właśnie podziwiać świat, który nas otacza, aby zobaczyć te wszystkie zachody słońca, cieszyc się deszczem, słońcem,beztroską... Film jest o ludziach... po prostu.. i to wystarczy...Miłość, jej narodziny, to najpiekniejszy temat... To wystarczy, aby film był udany i pozwalał mieć marzenia, wierzyć, że się spełnią...Bo niby dlaczegoo nie???