Nie żyje Małgorzata Dydek

Po kilku dniach niepewności i śpiączki farmakologicznej, organizm Małgorzaty Dydek nie wytrzymał. Była koszykarka żeńskiej ligi NBA, żona, matka dwójki dzieci, siostra, zmarła w australijskim szpitalu. Nie wytrzymało serce, z którym Małgosia od lat miała problemy, dodatkowo wyczerpane trzecim dzieckiem, które miała urodzić za kilka miesięcy.
/ 27.05.2011 07:49

Po kilku dniach niepewności i śpiączki farmakologicznej, organizm Małgorzaty Dydek nie wytrzymał. Była koszykarka żeńskiej ligi NBA, żona, matka dwójki dzieci, siostra, zmarła w australijskim szpitalu. Nie wytrzymało serce, z którym Małgosia od lat miała problemy, dodatkowo wyczerpane trzecim dzieckiem, które miała urodzić za kilka miesięcy.

Pozostaje żal, smutek i wielki sprzeciw wobec tego, że tak młode osoby muszą odejść z tego świata. Dydek była doskonałym przykładem tego, że po sporcie można ułożyć sobie normalnie życie. Już po zakończeniu zawodowej kariery, wraz z mężem osiadła w Australii. Została mamą. Raz i drugi raz. Pracowała trenując w koszykówce młodzież. Miała spokojne życie, takie jakie jest marzeniem wielu z nas. Mimo problemów ze zdrowiem i nieustającą arytmią, nie liczyła dni. Cieszyła się codziennością, a my z rozczuleniem wspominaliśmy jedną z najwyższych koszykarek jakie kiedykolwiek stały na boisku. 214 centymetrów. To co dało jej przewagę nad innymi, stało się jej osobistym przekleństwem. Serce nie miało siły pracować na takie wysokie ciało. Poddało się. Pozostała rozpacz rodziny i znajomych. I wielki smutek tych, którzy byli jej wielbicielami.

Podobno ten na górze ma jakiś plan. Ale gdy odchodzi tak młoda, pełna życia kobieta, naprawdę trudno jest w to uwierzyć. Małgosiu, ten mecz przegrałaś. Odpoczywaj w pokoju.

Fot. connecticut.cbslocal.com