Polskie szafy: Ms Sonija

Ms Sonija tego lata stawia na wzory i motywy kwiatowe, co z pewnością będzie miało odbicie na kolejnych wpisach jej bloga. Sama o sobie mówi, że jest uzależniona od mody. Sprawdźcie, czym się to objawia.
Marta Kosakowska / 06.07.2011 07:00

Ms Sonija tego lata stawia na wzory i motywy kwiatowe, co z pewnością będzie miało odbicie na kolejnych wpisach jej bloga. Sama o sobie mówi, że jest uzależniona od mody. Sprawdźcie, czym się to objawia.

Moja przygoda z blogowaniem zaczęła się ponad rok temu, kiedy to szukałam możliwości rozwoju w świecie mody, sposobu na pokazanie światu czym się zajmuję, chciałam zarazić ludzi moją pasją do stylizacji. Wtedy też zostałam wybrana do programu „Szafiarki”, który był emitowany przez interaktywną telewizję Lookr.tv. Na jego potrzeby założyłam bloga, gdyż było to warunkiem uczestnictwa. Nie miałam w planach długoterminowego prowadzenia wpisów, updatowania zdjęć, opisywania swoich zestawów. Od zawsze marzyłam by znajdować się za obiektywem, tworzyć stylizacje, kreować wizerunek innych, pracować przy sesjach zdjęciowych, bloggowanie wydawało się zupełnie nie dla mnie. Jednak postanowiłam podjąć wyzwanie, łącząc mojego osobistego bloga z projektami zawodowymi.

Mój blog jest dla mnie sposobem na pokazanie siebie, swojego stylu w tej wielkiej przestrzeni jaką jest świat wirtualny. Ponadto, blog daje mi możliwość podzielenia się z innymi miłośnikami mody tym co robię, co kocham, co sprawia mi ogromną przyjemność. Oprócz fajnej zabawy i kontaktu z czytelnikami, na pewno otworzył przede mną dużo nowych możliwości. Czekam na więcej niezapomnianych doświadczeń.

Mój styl ewoluował przez długie lata i ciągle się zmienia. Jednak od dawna moją bazą są rzeczy w stylu rockowym, dużo ćwieków, skórzane wstawki, ciężkie buty, które łącze w przeróżny sposób, czasem z bardzo delikatnymi tkaninami. Przeważa kolor czarny, ale zawsze stawiam na ciekawe tekstury. Uwielbiam także hippisowskie klimaty. Lata 70-te zawładnęły moją letnią garderobą. Mam bzika na punkcie sukienek typu maxi oraz dzierganych topów. Nie mogę pominąć biżuterii, jest to poważne uzależnienie. W tym wypadku nie ma ograniczeń co do ilości. Co więcej, wszelakie marynarki, shorty, sukienki pokryte cekinami, także muszą wrócić ze mną do domu.

Najczęściej zakupy robię w Topshopie lub River Island ze względu na oryginalne, krótkie kolekcje. Jestem także stałym bywalcem skandynawskich sieciówek (Ginat, Monki, Lindex, DiNsko, Skopunkten) . Coraz częściej robię zakupy online. Z reguły wybieram szwedzki design, jednak od kilku miesięcy współpracuję z polskim sklepem Szafomania.pl, gdzie można dostać niezwykle unikatowe, pojedyncze rzeczy takich marek jak Motel Rocks czy LOVE.

Inspiruje mnie wszystko dookoła. Ludzie, ulica, architektura, fotografie, filmy, ale chyba najwięcej czerpie z podróży. Wydaje mi się, że wtedy silniej odbieram świat i jestem bardziej skupiona na bieżących wydarzeniach, zauważam dużo więcej , fotografuję każdą rzecz, która wydaje mi się ciekawa.

Nie mam modowego guru, ale jest wiele osób, które podziwiam za różne podejście do mody. Wśród nich znajduje się Kate Moss, której niewymuszony, rockowy styl jest nie do podrobienia. Lubię Anne Dello Russo za przepych na skraju kiczu oraz odwagę. Daphne Guinness urzeka każdą kreacją przypominającą działo sztuki. Natomiast Grace Coddington, dyrektor kreatywny magazynu Vogue, od wielu lat tworzy jedne z najpiękniejszych, najbardziej wytwornych Editoriali w historii mody.

Gdybym miała nieograniczony budżet na ubrania i dodatki, w pierwszej kolejności kupiłabym kurtkę i marynarkę projektu Balmain, kamizelkę Rick’a Owens’a oraz jakąś niesamowitą sukienkę duetu Marchesa.

Tego lata stawiam na wzory i motywy kwiatowe, czyli coś co gości w mojej szafie od dawna. Nie nastawiam się na radykalne zmiany. Jak już wcześniej wspomniałam, nie zabraknie sukienek maxi. Szalenie podoba mi się „color blocking” i jestem zachwycona wieloma zestawami, które obserwuję na modowych portalach społecznościowych. Dziewczyny, wyglądają świetnie w zestawionych kolorach. Jednak sama omijam ten trend i staram się inwestować w sprawdzone, użytkowe rzeczy. Wiem, że „color blocking” na dłuższą metę nie sprawdziłby się w mojej garderobie.