POLECAMY

Gdy Twój pupil odchodzi...

Posiadanie towarzysza życia w postaci psa, kota, czy innego zwierzaka, jest źródłem ogromnej radości. Niejedna osoba darzy swojego pupila miłością porównywalną do miłości do partnera czy dziecka. Decydując się na zwierzę domowe, decydujemy się na związek „na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie”. Niestety, mimo wszystkich pozytywów, jakie płyną z tego związku, ma on także jeden bardzo smutny aspekt. Nasze zwierzaki zwykle żyją krócej niż my.

Posiadanie towarzysza życia w postaci psa, kota, czy innego zwierzaka, jest źródłem ogromnej radości. Niejedna osoba darzy swojego pupila miłością porównywalną do miłości do partnera czy dziecka. Decydując się na zwierzę domowe, decydujemy się na związek „na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie”. Niestety, mimo wszystkich pozytywów, jakie płyną z tego związku, ma on także jeden bardzo smutny aspekt. Nasze zwierzaki zwykle żyją krócej niż my.

Prędzej czy później przychodzi czas, gdy musimy pogodzić się z tą ogromną stratą, jaką jest śmierć naszego ukochanego pupila. Często następuje to po kilkunastu latach. Latach wspólnych zabaw, bezgranicznego zaufania i przywiązania. Nic dziwnego, że strata ta jest porównywalna do utraty bliskiej osoby, przyjaciela.

Gdy Twój pupil odchodzi...

Jeszcze trudniej jest, gdy trzeba podjąć decyzję o uśpieniu, bo pies lub kot choruje i cierpi. Wielu właścicieli boryka się z poczuciem winy z tego powodu, nawet jeśli naprawdę było to najlepsze rozwiązanie i jedyna możliwość, by oszczędzić zwierzęciu bólu.

Pierwsze dni po śmierci pupila są z pewnością najtrudniejsze. Jak w wielu innych przypadkach, najlepszym lekarstwem jest tu czas.

Do osób, które borykają się z tą stratą, adresowany jest także tekst zatytułowany „Rainbow Bridge”. Powstał on w Stanach Zjednoczonych w latach 80-tych lub 90-tych XX wieku. Jego autorstwo przypisuje się kilku różnym osobom, lecz zasadniczo autor pozostaje nieznany. Sądzę, że warto go przeczytać w tych trudnych chwilach, może nie od razu, lecz gdy pierwsza fala cierpienia ucichnie.

„Jest w Niebie miejsce zwane Tęczowym Mostem. Kiedy umiera zwierzę szczególnie komuś bliskie, trafia właśnie tam. Są tam łąki i wzgórza, całe przeznaczone tylko dla naszych pupili, gdzie mogą biegać i bawić się razem. Zawsze jest tam dostatek jedzenia, wody i słońca, więc jest im ciepło i przyjemnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare, odzyskują tam młodość i wigor. Kalekie odzyskują pełnię sił i sprawności, są takie, jakie je pamiętamy z minionych czasów.
Wszystkie są tam bardzo szczęśliwe, ale brak im jednej rzeczy: każde z nich tęskni pewną wyjątkową osobą, która została na Ziemi.
Zwierzęta całymi dniami biegają i bawią się, aż przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i patrzy w dal. Jego wzrok jest skupiony, a ciało drży. Nagle zaczyna biec oddalając się od grupy, mknie ponad zieloną trawą, a jego łapy poruszają się coraz szybciej i szybciej.
Zauważył Cię!
Kiedy nareszcie Ty i Twój przyjaciel spotykacie się, tulicie się do siebie z całych sił, aby już nigdy się nie rozstać. Na Twoją twarz spada deszcz pocałunków i znów spoglądasz w ufne oczy swojego pupila, który tak dawno odszedł z Twego życia, ale nigdy nie opuścił Twego serca...
Później przemierzacie Tęczowy Most już razem...”

(tłum. własne)
 

Urszula Skirtun
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (185)
/3 dni temu
Witam. Mój kochany króliczek odszedł na teczowy most 2 dni temu :( ..Miał silne zatrucie i niestety pomimo moich starań nie udało się go uratować . Wszystko zaczeło się na weekend gdy zobaczyłem że ma biegunke poleciałem do weterynarza dostał antybiotyk i.pare innych zastrzyków. Wieczorem bardzo się ucieszyłem bo zaczoł pić wode i jeść sianko lecz koszmar powrócił rano króliczek nie mógł złapać równowagi był coraz słabszy ..Spanikowany odrazu zawiozłem go do weterynarza dostał kroplówke i pare zaszczyków na zmocnienie lecz jego stan z godziny na godzine stawał sie coraz gorszy . Serce mi się krajało jak patrzyłem na jego biedne oczka . W dzień odejśćia króliczka podjełem ostatnia próbe ratowania go szybko przeniosłem go do samochodu i pędem do innego weterynarza bo myślałem że ten zrobił jakiś błąd . Przyjeła mnie z nim bardzo miła pani lecz dala mi tylko cień szansy uratowania mojego uszatka..Kazała mi go zostawić i czekać na telefon. Niestety powiem szczerze to był najgorsza rozmowa mojego życia bo dowiedzialem się że moj kochany Trusiek opuścił ten świat..Nie mogę do tej pory się z tym pogodzić a najgorsze że mam straszne wyrzuty sumienia że mogłem może zrobić coś wiecej .. Pojechałem tam odebrać mojego ukochanego uszatka i ostatni raz się z nim zobaczyć ..Leżał biedny miał zamkniete oczka pogłaskałem go ostatni raz i przywiozłem do domku ..Pochowałem go w miejscu gdzie lubiał siedzieć ..A pamieć o nim zawsze zostanie w moim sercu.. Gdy ostatni raz pstrzał na mnie gdy wiozłem go samochodem tych oczek nie zapomne do końca życia chodz teraz wiem że on wtedy się chciał pożegnać .. Łzy same płyną bo to był mój prawdziwy przyjaciel .
/5 miesięcy temu
Tak już jest. Małe psy żyją 16-20 lat i mając tak starego psa trzeba się na to przygotować,że zacznie on chorować i odejdzie. Duże 10-14 lat. Inne oznaki starości to siwienie,pogarszający się wzrok,apatia - kiedyś aktywny pies nie chce się bawić,więcej śpi. Mi też odszedł pies.
/10 miesięcy temu
Mój królik ma właśnie 11-12 lat i nie potrafię sobie poradzić z myślą o jego odejściu, jego futro niszczeje, ma problemy z utrzymaniem równowagi i poruszaniem, rozjeżdżają mu się łapy pisząc to, mam go właśnie na kolanach, płaczę i cały czas wspominam najlepsze lata jego młodości, jeszcze zaledwie 4 miesiące temu wszystko było w porządku, a teraz każdy kolejny dzień jest coraz gorszy, nie mogę przestać myśleć o tym. Spędziliśmy razem ponad połowę mojego życia i jest to dla mnie zbyt trudne. Nie mogę wytrzymać kiedy utykając próbuje do mnie dotrzeć, żebym zabrał go na ręce i wtulił, ten widok łamie mi serce. Mam wyrzuty sumienia, o to że nie zajmowałem się nim wystarczająco dobrze, a on zawsze był cudownym przyjacielem, myślę że mogłem zapewnić mu towarzystwo w postaci innego królika, a teraz jest już za późno na to. Moim marzeniem jest, żeby po drugiej stronie spotkał swoją rodzinę i innych przedstawicieli swojej rasy i samemu móc go zobaczyć tam w pełni sił.
POKAŻ KOMENTARZE (182)