Dzieci jedzą śmieci

Coraz częściej mamy do czynienia z nadwagą i otyłością u dzieci. Na obiad już nie ma klasycznych potraw z jakże smacznej kuchni polskiej. Frytki, kurczak z rożna, parówki, pizza – to posiłki, które goszczą coraz częściej na naszych stołach. Bo dzieci je lubią, bo tylko to chcą jeść, bo nic innego tak dobrze im nie smakuje... Na słowa „zupa”, „mięsko”, „ziemniaczki”, „sałata” słychać donośne i wymowne zawodzenie. Płacz błagalny i wymaganie na rodzicach frytek lub parówek.
/ 22.02.2010 07:54
Coraz częściej mamy do czynienia z nadwagą i otyłością u dzieci. Na obiad już nie ma klasycznych potraw z jakże smacznej kuchni polskiej. Frytki, kurczak z rożna, parówki, pizza – to posiłki, które goszczą coraz częściej na naszych stołach. Bo dzieci je lubią, bo tylko to chcą jeść, bo nic innego tak dobrze im nie smakuje... Na słowa „zupa”, „mięsko”, „ziemniaczki”, „sałata” słychać donośne i wymowne zawodzenie. Płacz błagalny i wymaganie na rodzicach frytek lub parówek.

Dużo dzieci paróweczki je codziennie, a do obiadu zamiast gotowanych ziemniaków otrzymuje frytki – bo poręczniejsze, nie wyślizgują się z rączek, smaczniejsze. Do szkoły zamiast pożywnych kanapek, dostają parę złotych, które z pewnością są spożytkowane na chipsy, pączki, drożdżówki, hot-doga itp. Wszystko przez brak czasu, cierpliwości, łatwość i szybkość przyrządzenia...

Dzieci jedzą śmieci

Najczęściej nasze dziecko wybiera:

Parówki, które tak naprawdę nie mają dużo wspólnego z mięsem. Smak jest im nadawany przez odpowiednie przyprawy, ulepszacze i tłuszcz. Parówki nie mają w sobie nic wartościowego. Są to tylko chemiczne i kaloryczne wyroby, które wręcz szkodzą, mimo że smakują nawet dobrze.

Fast-foody: hamburgery, frytki, hot-dogi, kurczaki z rusztu, kebaby - „mięso” z którego są wykonane hamburgery i kebaby, wcale nie musi być mięsem. Jest podobnie wytwarzane jak parówki. Kurczaki zanim są nabite na rożen, smarowane są przeróżnymi marynatami i tłuszczem – żeby skórka była chrupiąca. Frytki z barów czy restauracji, wcale nie muszą być z ziemniaków. Często są wykonane z masy na bazie mąki ziemniaczanej. Jak wiemy, smażenie takich frytek również pozostawia wiele do życzenia. Tłuszcz, w którym się je przyrządza jest zmieniany bardzo rzadko. Przesmażany wielokrotnie wysyca się wieloma szkodliwymi, rakotwórczymi substancjami. Fast-foody często są wybierane na obiad. Zgroza...

Pączki i drożdżówki to ostatnio typowe śniadanie lub drugie śniadanie do szkoły. Nie dość, że są ciężkostrawne i kaloryczne, to głód przychodzi po nich bardzo szybko. Ich wartość odżywcza również jest znikoma. Mają za dużo cukrów, a pączki ponadto smażone są w niskiej jakości tłuszczach, także rzadko zmienianych.

Chipsy są przekąską, po którą nawet i my, dorośli nierzadko sięgamy, dając niepoprawny przykład dzieciom. Chipsy są bardzo aromatyczne. Dzięki tłuszczowi, przyprawom i reszcie chemii, mają dla większości atrakcyjny smak. Nadmiar soli dodatkowo go potęguje. Zawartość tłuszczu jest wysoka, co łatwo zauważyć podczas ich jedzenia, gdy oblepia on nasze palce.

Słodycze to nadużywana zachęta lub nagroda dla dziecka. Dziadkowie zwykle rozpieszczają wnuków łakociami. Logicznie myśląc, cukierki, batoniki i czekoladki swą słodycz zawdzięczają dużej ilości cukrów. Kolor i zapach otrzymuje się przez dodawanie wielu substancji E. Niekiedy znajdziemy w cukierkach witaminy. Jednak czy są one tak wartościowe, jak świeże warzywa i owoce? Nie. W dodatku cukier to świetna pożywka dla bakterii, które przyczyniają się do rozwoju próchnicy. Słodycze sprzyjają też powstawaniu bolesnych zaparć.

Cola i inne gazowane napoje, są chętniej wybierane ze względu na smak i kolor. Zachęcające dla dzieci są barwy sztuczne – niebieskie, rażąco zielone, czerwone. Reklamy tych napojów również wywierają duży wpływ na dzieci. Lepiej je zamienić na soki owocowe, warzywne, warzywno-owocowe, kompoty, wody mineralne.

Owoce z puszki dla dzieci wyglądają atrakcyjnie. Mają ładny, żywy kolor, pełny kształt i są bardzo słodkie. Dzieci bardzo lubią brzoskwinie, ananasy i „koktajle owocowe” z puszki. Zalewa, w której pływają owoce to nic innego jak syrop, bogaty jedynie w cukier.

Taka „dieta” pomoże, ale jedynie w zniszczeniu organizmu. Nie tylko sprzyja rozwojowi nadwagi i otyłości, ale i zaburzeń metabolicznych, takich jak cukrzyca i hiperlipidemia. Żywienie się dzieci produktami o tak niskiej wartości odżywczej często jest jeszcze przyczyną przewlekłego, złego samopoczucia, bólów głowy, obniżenia odporności, drażliwości, trudności w radzeniu sobie ze stresem, a także stwarzają wielkie ryzyko pojawienia się niedoborów (awitaminozy, niedokrwistości).

Dzieci wybierają to, co jest kolorowe, ma kuszący aromat i dobry smak. Smak jest podkreślany głównie przez cukier, tłuszcz i sól, których jest stosunkowo dużo w produktach szczególnie ubóstwianych przez dzieciaki. Od nas też zależy sto czy dziecko będzie pochłaniało słodycze i inne „smakołyki”. Warto zmodyfikować system nagród dziecka, np. zamiast cukierków czy chipsów, proponować owoce, soki. Podobnie można postąpić z deserem – zamiast ciast, ciasteczek, puddingów, bitej śmietany z dodatkami, zaserwować sałatkę owocową lub jakiś konkretny owoc.

Jadłospis naszych pociech musi być urozmaicony, tak by umożliwić prawidłowy rozwój i wzrastanie. Dziecku wówczas potrzebne jest białko, węglowodany, witaminy i minerały. Dużą wagę przykłada się także do kwasów tłuszczowych omega-3 i tłuszczów roślinnych. Zwierzęce tłuszcze też są potrzebne organizmowi, ale w dużo mniejszej ilości. Do każdego posiłku, dobrze gdy dziecko zjada jakieś warzywo.

Witamin, minerałów i węglowodanów dostarczymy małemu organizmowi serwując mu jarzyny i owoce. Węglowodany są również w chlebie, płatkach śniadaniowych, makaronach i kaszach. Białko znajdziemy w mleku, serach, jogurtach, kefirach maślankach, maśle oraz mięsie (cielęcina), drobiu (indyk, kurczak, kaczka) i produktach sojowych. W nich też jest dużo wapnia i witaminy D, które są konieczne do wzrostu kości. Drób najlepiej podawać bez skóry, ponieważ zawiera ona dużo tłuszczu. W rybach i tłuszczach roślinnych znajdziemy nienasycone kwasy tłuszczowe, w tym kwasy omega-3, niezbędne do prawidłowego rozwoju układu nerwowego.

Pamiętajmy też, że oprócz zdrowego jedzenia, dziecko potrzebuje zabaw i ruchu. Jeżeli nie dostanie wartościowych posiłków, nie będzie skore do wesołych zabaw, gdyż po prostu nie będzie miało na to energii. Od najmłodszych lat rodzice muszą dawać przykład także w aspekcie żywienia. Jeżeli dziecko widzi, że mama lub tata je „byle co”, to samo przez „solidarność” i czerpanie wzorców, będzie wybierać i żądać tego samego. Gdy w domu nauczymy, co jest zdrowe, a co szkodliwe i co więcej, będziemy to egzekwować – dziecko z pewnością ograniczy jedzenie i kupowanie lub całkowicie zrezygnuje z tak szkodliwego jedzenia.

Katarzyna Ziaja