Jak Racewicz pogodziła się z targiczną śmiercią męża w Smoleńsku?

28.01.2013

Przykre wspomnienia gwiazdy TVP o "uleczaniu ran i uśmierzaniu bólu"

Joanna Racewicz

Joanna Racewicz

fot. Gala

Minęły już 3 lata od katastrofy smoleńskiej, a Joanna Racewicz wciąż nie może pogodzić się z tą wielką tragedią, w której straciła męża, Pawła Janeczka. Usilnie próbuje posklejać swój świat i świat syna Igora nieustannie pytającego: "Gdzie jest tata?". Ale śmierć bliskiej osoby to wstrząsająca chwila i nie łatwo jest przejść nad tym do porządku dziennego. W poruszającej rozmowie dla „Gali” prezenterka „Panoramy” wyznaje, co pomogło jej przetrwać trudne momenty.

Zobacz na AfterParty.pl: "Ludzie traktują grób jak festyn"

Rozmowa z psychoterapeutą, wsparcie bliskich, praca, syn – to wszystko pomaga, ale z czasem. Dla Joanny Racewicz metodą na „uleczenie ran i uśmierzenie bólu” była drastyczna zmiana w jej życiu, którą od razu podjęła po odejściu męża:
 

- Mieszkanie. To był rodzaj terapii, choć nie do końca uświadomionej. Zrozumiałam to, kiedy zobaczyłam, jak wiele osób po doświadczeniu straty zmienia adresy, a jeśli nie, to przynajmniej robi w starym domu kompletny remont. Krok w jakimś sensie oczyszczający, jak rytuał przejścia, zamknięcia.


Teraz Joanna pomału zaczyna nowe życie. Powrót do „Panoramy”  oraz ludzie, z którymi współpracuje sprawiają jej znów wielką frajdę. Niedługo otwiera blog, ma zamiar napisać kolejną książkę i z nowym spojrzeniem na otaczającą ją rzeczywistość, chce po prostu spokojnie żyć:
 

- Chcę siebie widzieć uśmiechniętą, spokojną. Spokój to była wartość, którą Paweł bardzo cenił. Spokój to bezpieczeństwo. Siła, której podstawą jesteś ty sam, a nie ktoś z zewnątrz.

Oceń 4,08 / 26 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj

Jak Małgorzata Socha spędziła Dzień Matki?

 

Zobacz także

 
 
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia: