POLECAMY

Żona ma romans, ja wiem ona nie

napisał/a: BOGINS, 2009-10-21 09:00
No dobra byłeś świnią, potworem, swoją żonę traktowałeś jak nie wiem? gosposię? No więc ona postanowiła znaleźć sobie nowy lepszy moze nawet młodszy model? Qool
Masz dowody zdrady... qool
No to w sumie na co czekasz? Zrozumiałem, że swoim "nowym zachowaniem" chcesz spowodować, iż to żona zacznie patrzeć na ciebie w pozytywnym świetle, a jej kochanek straci w jej oczach... qool

Ta jasne... Mój starszy kumpel zdradził swoją żonę..., odszedł an 3 tygodnie pobujać się z laską... teraz do żony wrócił, gdyz postanowił tamto coś zakończyć - qool. I teraz go sie pytam co się zmieniło w twoim związku... Mówi że jest dziwnie... że żonka teraz częściej wychodzi, ubiera się seksowniej... bal bla bla no a on w zamian za woje grzechy siedzi w domku i opiekuje się dzieckiem... No to się go pytam czy to czasem nie głupota, bo w sumie wróciłeś do sytuacji która ci się nie podobała w sumie. On na to, że mu np. nie chce sie iść na kręgle z żoną (a z kochanka jak najbardziej to robił - i inne tym podobne motywy). To mu wykrzyknikiem napisałem, że WŁAŚNIE PRZEZ TAKIE DURNOWATE MYŚLENIE DO TEGO DOSZŁO!

Napisałem to dlatego aby ci dać pewien tok rozumowania zdradzającego hmm mężczyzny - ale pewnie kobiet też to dotyczy.
To jest taka hmm przestawka.
W domu jest z żoną... z kochankiem jest kobietą... W domu musi przygotować obiad... z kochankiem może iść się bawić.
Tak więc zastanawiam się - jak ty o swoją żonę się starasz... mozesz to nam opisać? Bo cos mi się wydaje, że jestem właśnie takim moim kumplem, który to właśnie zrozumiał że cos jest nie tak, więc postanowił siedzieć w domu i robić obiadki i niby to COŚ ZMIENI......
napisał/a: arturo1, 2009-10-21 12:47
napisal(a):Myślę, że bardzo dużo zależy od tej rozmowy, która mnie czeka.

A ja mysle, ze przeceniasz jej znaczenie. Za bardzo chcesz ja wyrezyserowac, chcesz wywazyc kazde slowo - byc moze slusznie - ale przez to rozmowa ta bedzie nijaka, a wrecz mdla i nic niewnoszaca do sprawy. Poza tym chyba sklaniasz sie, zeby nadac tej rozmowie przepraszajacy ton... (Ty przepraszasz zone, ze Cie zdradzila)

Oczekujesz od zony, ze zareaguje na racjonalne wywazone SLUSZNE argumenty i przestanie sie puszczac - przeciez sam w to nie wierzysz, bez wzgledu na jej reakcje dalej bedziesz ja inwigilowal, bo nie masz do niej zaufania, bez wzgledu na to co Ci powie, co zrobi przyjmiesz to z NIEDOWIERZANIEM wiec jaki sens ma REZYSEROWANIE tej rozmowy...

Czy ZAUFANIE to nie podstawowy filar zwiazku ?

Rownie dobrze mozesz w tej chwili patrzac jej w oczy powiedziec - wiem, ze mnie zdradzasz. Nic wiecej nie potrzeba.


Na swoj sposob Cie podziwiam, przyznaje ze ja bym tak nie potrafil, z chwila kiedy dowiedzial bym sie o zdradzie - w jednej chwili wystawil bym zone za drzwi.
Mnie wykonczylo by wyobrazenie o tym jak moja zona jeczy z rozkoszy pod innym facetem. A juz film z orgietki (czyli tzw "mocne dowody") na pewno zagotowal by mi krew i wtedy juz bym byl na utrzymaniu podatnikow... :)

W moim garnku sie nie miesci, jak mozna przychylac nieba - zonie, ktora CALY CZAS daje "4litery" innemu. Wytlumacz mi to orionie, to nie jest okarzycielski czy szyderczy ton, pytam z czystej ciekawosci co mnie czeka za te kilka(dziesia) lat - ten chlod a moze poblazliwosc przychodzi z wiekiem ? Czy po 20latch malzenstwa zazdrosc o fizycznosc, zazdrosc o emocje nie istnieje ? Przyjmujesz to wszystko ze spokojem, i na to wszystko pozwalasz (?) - dlatego, ze jestes tak silny czy dlatego, ze jestes tak slaby i ciezar, strach nie pozwala Ci na zaden ruch.
napisał/a: majka 83, 2009-10-21 13:22
Uważam, że odwlekając rozmowę robisz duży błąd Orionie. Romans kwitnie, żona coraz bardziej sie od Ciebie oddala, a ty targany bólem z czasem zaczniesz oddalać sie od niej.Twój sposób myślenia będzie się zmieniał, z czasem zaczniesz przywykać do bólu, zasłaniając sie niejako córką, pracą żony będziesz tak trwał aż...córka skończy szkołę, wyjdzie za mąż, urodzą się wnuki..itd. Za kilka lat zostaniesz ze swoimi dowodami całkowicie obdarty z godności, bo zawsze znajdziesz jakiś pretekst aby odwlec rozmowę.Jak chcesz naprawieć swoje małżeństwo, skoro w tle masz romans żony? Tylko przerwanie tego romansu da Wam możliwość naprawy czegokolwiek, inaczej żona może i zauważy Twoje starania, ale i tak będzie z kochankiem.Sama tego nie przerwie bo niby dlaczego? Skoro nikt nie wie to przecież nikogo ne krzywdzi a jej małżeństwo nie jest zagrożone.
To widocznie związek bez zobowiązań i przyszłości, może trwać latami,jeżeli sie tego nie przerwie.Na co czekasz, aż żona tamtego się dowie i zareaguje? Możesz być pewien, że wtedy powiadomi Ciebie i niejako zmusi Cię do reakcji.
Taką zachowawczą postawą jaką teraz reprezentujesz,zgadzasz sie niejako na trójkąt im prędzej to sobie uświadomisz tym lepiej.
Orionie powinieneś z nią porozmawiać jak najszybciej, powiedz,że dostałeś anonim, zobacz jak zareaguje...jeżeli nie chcesz załatwiać to z żoną kup starter jakiejś sieci i wyślij tamtemu anonim,że poinformujesz jego żonę...może kochanek zacznie się bać a ty zostanies" czysty",możesz też wysłać anonim żonie. Orionie rób cokolwiek tylko nie zgadzaj się na romans pod Twoim bokiem ,bo taka reakcja jest po prostu niegodna człowieka,przykro mi ,że muszę Ci tak powiedzieć ale niestety tak to wygląda.
P.S. Co do córki, to razem z żoną podejmiecie decyzję, czy ją o wszystkim informować czy nie, ale do tego trzeba rozmawiać a nie zastanawiać się czy rozmawiać.
napisał/a: kolejnyzwielu, 2009-10-21 13:56
Przykro mi orion ale Twoje postępowanie nic dobrego nie przyniesie .
Po pierwsze musisz żonie powiedzieć , że wiesz o wszystkim .
Jeżeli nie chcesz pokazywać dowodów - nie pokazuj . Wystarczy , że powiesz z kim ma romans i kiedy się spotykali ( niekoniecznie wszystkie spotkania ). To wystarczy. Rozmowy i tak nie wyreżyserujesz tak jak chcesz - to nie film tylko życie i jedno zdanie Twoje lub żony zmieni wszystkie scenariusze, które masz teraz w głowie , w nicość
Po drugie - musisz to powiedzieć jej kochankowi - to wersja soft , wersja hard- mówisz o wszystkim żonie kochanka . Bez tego rozmowa wyłącznie z żoną nic nie da.
Wiem , że to niełatwe ale w tej chwili Ty liczysz na to że żona sama się opamięta jakimś cudem a to nie nastąpi . Póki - dla żony i jej kochanka - romans trwa w sferze " nikt nie wie , więc nikogo nie krzywdzę " będą to ciągnąć.
Wstrząs musi nastąpić - im szybciej tym lepiej.

napisal(a): mówi, że to wszystko widzi te moje starania ale potrzeba na to czasu bo ona tak z dnia na dzień nie potrafi się przestawić, że boi się zawodu bo nie ma gwarancji, że ja taki odmieniony już pozostanę.

Później możesz jej dać czas na " przestawienie się ". Ale pewności już nie będziecie mieć obydwoje i ona też to musi zobaczyć .
napisał/a: orion2, 2009-10-21 18:20
witam,
sorrow napisal(a):Skoro nie możesz powiedzieć jej nic o zdradzie

sorrow, albo nie zrozumiałeś mnie albo ja nie zrozumiałem co napisałeś, nie mogę powiedzieć o jakiejkolwiek zdradzie czy to na filmie czy to wymyśloną sytuację kolegi ale przed właściwą rozmową, aby nie zaczęła podejrzewać, że mogę się coś domyślać. Podczas rozmowy jak najbardziej padnie to słowo i powiem, że mnie zdradziła.
dgw napisal(a):A te zastrzeżenia z oknem i cała z tym związana konstrukcja logiczna są tak niebezpieczne że, chyba sobie z tego nie zdajesz sprawy.

może i nie zdaję sobie sprawy, mógłbyś to rozwinąć ?
BOGINS napisal(a):Tak więc zastanawiam się - jak ty o swoją żonę się starasz... mozesz to nam opisać?

a więc nie siedzę w domy i gotuję obiadki, staram się tym wszystkim co zawsze lubiła, tym co zawsze sprawiało jej przyjemność, spacery, kino, wyjścia z domu, taniec, kwiaty, komplementy, zainteresowanie pracą, jej smutkami i radościami, po prostu staram się uczestniczyć w jej życiu jak najwięcej, nie marnuję tyle czasu przed TV, nie siedzę tyle na kompie, po prostu staram się z nią być, tak jak to powinno być w związku od początku. Ale ona teraz nie ma czasu na spacer bo zmęczona, nie chce iść na tańce bo ma dużo pracy itp
arturo napisal(a):Za bardzo chcesz ja wyrezyserowac... Poza tym chyba sklaniasz sie, zeby nadac tej rozmowie przepraszajacy ton...

nie chcę nic reżyserować, chcę po prostu nie popełnić jakiegoś błędu, zareagować lub powiedzieć coś takiego, że mnie znienawidzi w jednej chwili choć być może tlą się w niej jeszcze jakieś uczucia do mnie. Nie wiem jaki będzie finał ale chcę z czystym sumieniem później sobie powiedzieć, że zrobiłem wszystko aby uratować związek. Ani przez chwilę nie pomyślałem żeby tej rozmowie nadać ton przepraszający, daleko mi od tego.
arturo napisal(a):Rownie dobrze mozesz w tej chwili patrzac jej w oczy powiedziec - wiem, ze mnie zdradzasz.

wiem, już do tego doszłem i tak zrobie ale rozmowa na tym się nie skończy, będzie jeszcze milion słów, gestów, zachowań, reakcji.
arturo napisal(a):ja bym tak nie potrafil, z chwila kiedy dowiedzial bym sie o zdradzie - w jednej chwili wystawil bym zone za drzwi.

ja całe życie tak myślałem i byłem przekonany takich reakcji a na drugi dzień złożyłbym wniosek o rozwód... i co ? dlaczego tak nie zareagowałem ? sam do tej pory nie wiem, może strach, lęk ? przed podjęciem takiej decyzji, diametralnej zmiany życia ? skomplikowania życia nie tylko nam ale wielu osobom blisko nas ? ...
arturo napisal(a):Czy po 20latch malzenstwa zazdrosc o fizycznosc, zazdrosc o emocje nie istnieje ? Przyjmujesz to wszystko ze spokojem, i na to wszystko pozwalasz (?)

nawet po 20 latach to istnieje, nie przyjmuję tego ze spokojem, wyję z bólu i cierpienia, każdego dnia przyjmuję ciosy bo na pierwszym miejcu nie stoję ja tylko bliskie mi osoby. Dziwne to ale prawdziwe.

do majka 83
majka 83, tutaj musiałbym zacytować Twój cały post, napisałaś go jakbyś siedziała w mojej głowie, podpisuję się pod tym obiema rękami, ja to już wiem. Ta rozmowa wisi już na włosku, już była tuż tuż, ale wiecie, że na tak poważną rozmowę musi być odpowiednie miejsce i czas, spokój, nie mogę jej zacząć kiedy mijamy się w drzwiach albo jak zona późno wraca z pracy i ze zmęczenia ledwo widzi na oczy i wreszcie ja... przecież ta rozmowa nie zajmie nam chwili, może zająć całą noc...i jak mam później iść do pracy, przez moje ręce przewija się mnóstwo kasy (powiedzmy bank), rozumiecie co przy takich emocjach i braku koncentracji mógłbym niechcąco narobic ? muszę wziąść pare dni urlopu albo zabrać żonę na weekend gdzieś w góry i wtedy...ale tego nie da się tak zgrać z dnia na dzień. Myślicie, że nie chcę tego przerwać jak najszybciej ? myślicie, że jestem taki silny ? jestem już na skraju wytrzymałości i tylko środki uspakające i przeciwdepresyjne trzymają mnie abym nierozleciał się całkowicie.
kolejnyzwielu napisal(a):musisz to powiedzieć jej kochankowi - to wersja soft , wersja hard- mówisz o wszystkim żonie kochanka

oczywiście, taki mam zamiar, nie byłoby sprawiedliwości na świecie żeby u mnie w domu rozgrywał się taki dramat a u niego lajt, zona nic nie wie, rodzinna atmosfer, święta...
jego żona się dowie w wersji soft, otworze jej oczy a on dowie się w wersji hard osobiście ode mnie...ale wiecie, że to musi nastąpić później w następnej fazie bo w przeciwnym razie przez to skieruję zauroczonej mojej żony myśli w jego stronę, zacznie się bać o niego, co mu zrobię, jaki będzie biedny jak jego żona się dowie, po prostu będzie myślała o nim.

A na koniec dorzucę Wam jeszcze dwa problemy związane ze sprawą, dla mnie kosmiczne, nie do rozwiązanie na dziś i strasznie dołujące, wywołujące we mnie uczucie beznadziejności sytuacji i myśli bezsensowności mojego starania się o przetrwanie związku.

Po pierwsze żona - po wielu perypetiach zdobyła tę pracę, kocha ją i uwielbia, odnosi sukcesy, ma z niej satysfakcję, czerpie radość, mówiła, że nigdy z niej nie zrezygnuje, odnalazła się tam. To wszystko jeszcze przed romansem. A teraz uwaga: ON jest jej szefem... i co ? żadnych perspektyw na przyszłość na zerowe kontakty tak ważne w naprawianiu związku, mam poprosić żeby rzuciła pracę ? błagać ? żądać ? mam jej to wszystko zabrać ? (nie myślę o romansie), ma być bezrobotną i siedzieć w domu ?

Po drugie córka - ma swoje najpiękniejsze marzenie życia, zbiera sobie na nie pieniądze i dlatego ucząc się poszła do pracy dorobić sobie. Bardzo się cieszy, że jest taka zaradna, że ma pracę, jest dumna z siebie i jest to jej radością, że jest coraz bliżej do spełnienia swojego marzenia...a teraz kto zgadnie kto jest jej pracodawcą ? ... wszyscy pomyśleli to samo ?......no, właśnie, ON.
I jak tu nie myśleć najpierw o bliskich ? jak to zrobić ? nie ma szans żeby córka nie dowiedziała się, i nie ma co ustalać z żoną, i co ona ma zrobić ? napluć mu w twarz i rzucić pracę z którą wiązała taką nadzieję ? czy pracować tam dalej i myśleć o ojcu ? przecież tak można skończyć w wariatkowie.

Mam strasznego doła, oczy pełne łez, czuję się taki bezradny i bezsilny, wszystko to mnie przerasta, momentami nie mam już siły i zastanawiam się czy lepiej nie zostawić tego w cholerę i wyjechać na koniec świata.
napisał/a: Magdalena32, 2009-10-21 19:49
to skoro on jest taki wielki bo daje pracę żonie i córce to bierz swoje rzeczy i opuść dom bo po co tkwić w czymś tylko żeby innym żyło się lepiej?

wymyślasz teraz wymówki aby nie doprowadzić do rozmowy, a ją trzeba przeprowadzić szybko i zrobić krok albo w stronę ratowania małżeństwa albo zakończenia go, a nie oczekiwanie na lepszy moment (bo taki może nigdy nie nadejść, bo dzisiaj boli ją głowa, jutro brzuch a jeszcze następnego dnia okres i kółko się zamyka bo zawsze jest coś dlaczego nie można tej rozmowy zacząć, powód zawsze się znajdzie).

jak żona chce być z Tobą, niech odejdzie z pracy, ona wpakowała się w gówno i niech teraz z tego gówna wyjdzie, jeżeli nie to znaczy że wasze małżeństwo jest zakończone. aha i żeby tylko na odejściu z pracy się nie skończyło bo kontakt można mieć na wiele innych sposobów.
napisał/a: majka 83, 2009-10-21 20:23
A dlaczego Ty masz mieć ten dylemat? Żona wchodząc w romans z szefemdoskonale wiedziała,że nie tylko naraża własną karierę zawodową ale i tego przyszłość własnego dziecka.To ona ma o tym myśleć nie Ty. Być może tylko dlatego córka dostała pracę,że matka...chyba nie muszę kończyć...i Ty chcesz by żona pracowała z kimś takim, żeby w ten sposób uatrakcyjniała sobie pracę..., przecież tu dochodzi zależność podwładna szef. Nie dziwię się,żę żona tak lubi tą pracę. Takie związki kończą się w momencie gdy kochanka staje się niewygodna lub ( broń Boże) może narazić małżeństwo szefa.Takie związki również trwają ponieważ jest tu zależność służbowa i bardzo dużo zależy od widzimisie szefa.Żona jest dorosła i doskonale zdaje sobie sprawę na co się naraża.Pracować można nawet w handlu gdzie pracy jest wystarczająco duzo, nie musi siedzieć jako bezrobotna w domu. Jednak do niczego jej nie zmusisz sama powinna tu zadecydować.Szef nie może jej zwolnić bo za dużo wie.Może mieć inne stanowisko. Córka jest dorosła sama zadecyduje co zrobi,dorywczej pracy dla studentów jest dużo, gorzej będzie jak kiedyś się dowie w jakiej sytuacji ją postawiłeś, że nie pozwoliłeś jej na samodzielną decyzję, nie zaufałeś.
Orionie, wygląda na to,że nic nie zrobisz, zbyt się boisz, chociaz naprawde nie wiem czego.Zawsze pozostanie albo nie ta chwila, albo kariera żony, albo świetna praca dla córki. Ale powiedz gdzie w tym wszystkim jesteś Ty, myślisz,że ktoś to kiedyś doceni? Żona stwierdzi, że było Ci wygodnie z jej zarobkami i w ogóle jej nie kochałeś skoro nie walczyłeś o swój związek, nawet nie chcę mówić co pomyśli córka, nie dając jej wyboru. W każdym razie u obu stracisz szacunek.Będziesz biednym , godnym politowania człowiekiem a nie głową rodziny.Pozostaje Tobie albo sie wyprowadzić -romans wtedy będzie sobie kwitł latami, aż szef znajdzie sobie młodszą, ale Ty nie będziesz na to wszystko patrzył za to będziesz miał poczucie,że "zareagowałeś", albo pozostać w domu i siedzieć jak dotychczas siedziałeś czyli jak mysz pod miotłą trzęsąc się ze strachu przed własną żoną, tracąc czacunek do siebie samego a w przyszłości szacunek swoich bliskich.Właśnie Orionie gdzie w Tym wszystkim jesteś Ty?Ciebie właściwie już nie ma. Zrozum, wprawdzie odpowiadasz za swoje małżeństwo, ale nie za romans żony i jego konsekwencje, za to odpowiada tylko Twoja żona.
Przykro mi,że Tobie nagadałam, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać.Jesteś facetem nie chłopcem i zacznij wreszcie postępować jak facet!
napisał/a: arturo1, 2009-10-21 20:24
orion, biorac pod uwage Twoj stan... niezle kombinujesz, - ale za duzo myslisz - tu trzeba dzialac teraz juz natychmiast!

Praca zony - a co z wariantem, w ktorym zona sama decyduje. Czy jej zachowanie nie bylo by CENNA wskazowka dla Ciebie i Waszego zwiazku ?

Corka - tutaj wogole bym sie nie martwil o jej prace - bardziej o to jak zmienia sie jej relacje z matka.

orion napisal(a):Mam strasznego doła, oczy pełne łez, czuję się taki bezradny i bezsilny, wszystko to mnie przerasta, momentami nie mam już siły i zastanawiam się czy lepiej nie zostawić tego w cholerę i wyjechać na koniec świata.

No tak najlepiej uciec od problemow. Jestes FACETEM i MASZ OBOWIAZEK stanac na wysokosci zadania. Badz mezczyzna i zalatw to jak mezczyzna... - 3mam kciuki.
napisał/a: ~gość, 2009-10-21 20:28
Jeżeli uda Ci się udowodnić żonie, że na romans ze swoim szefem ( kobieta może przecież iść w zaparte ) to niekoniecznie wybierze ona opcję powrót do męża.
W tym konkretnym przypadku jesteś raczej na przegranej pozycji, chyba, że na kochanka wywrze presję jego żona. Skończy się to wówczas tak - kochanek zrywa kontakty, zwalnia z pracy Twoją żonę i córkę, tak czy inaczej z Twojego życia pozostają zgliszcza. Przewiduję rozwód jako jedyne satysfakcjonujące wszystkie strony rozwiązanie tego węzla gordyjskiego, gdyż Ty żonie nie masz tak naprawdę nic do zaoferowania.

Co daje jej kochanek, a co ty jej dajesz ?

Kochanek daje uczucie, satysfakcjonujący seks, pracę dla niej i dla Waszej córki. Tak na marginesie ona jest zmęczona pracą, romansem ( seksem ), czy po prostu unika kontaktów z Tobą ?
A co ty dajesz - nic, skoro udając zmęczenie nie chce podejmowanych przez Ciebie prób ratowania małżeństwa.
napisał/a: Sara111, 2009-10-21 20:37
Orion,
a nie myślałeś, żeby dotrzeć do tego Kochasia. Może spróbuj wytropić, gdzie są ich spotkania. Jeżeli masz tyle siły i potrafisz przemilczeć cały Swój ból. To odkryj całą prawdę. Zobacz jak wygląda. To, że działamy w emocjach, potem blokuje nam dostęp do tej osoby. MOże to nie jest w tej chwili ważne. Ale potem zastanawiamy się: kto to jest, jak wygląda, co mi brakuje? I najgorsze jest to, że tajemnica zostaje. Zawsze jest niewiadoma.
Trzeba dotrzeć do źródła. Do korzenia, a potem porządnie zniszczyć chwasta. Iść na taką wspólną randkę i powiedzieć, co się czuje. Powiedzieć, że przyjdziesz porozmawiać z jego żoną. Myślę, że ma))