POLECAMY

Moja Historia

napisał/a: Sunriseq, 2017-06-18 13:00
Chciałem się podzielić swoja historią ,jest mi ciężko i mam nadzieje że w jakiś sposób wylanie wszystkiego co we mnie siedzi mi pomoże. Byłem z dziewczyną cztery lata (pierwsza poważna miłość ,pierwsza kobieta - teraz mam 25lat) Wiadomo jak to początki ,intensywne . Kochałem ja nad życie ,poznaliśmy sie w styczniu ,w marcu jej oznajmilem ze to coś więcej niż zwykła znajomość ,tez tak czula wiec postanowiliśmy zostać parą . Pierwsza lampka powinna mi sie zaswiecic gdy mi oznajmiła w kwietniu ,ze mnie zdradziła (tłumaczyła to tym ze nie wiedziała czy nam się uda) ,bez sensu wiem skoro wszystko było dobrze miedzy nami .No ale ok ,wybaczylem jej ponieważ bardzo ja kochałem ,ale troche sie zmieniłem wiadomo . Rok był burzliwy ,wzloty i upadki . Rozstania i powroty . Często zostawiliśmy u moich rodziców na noc ,były dwie przykre sytuacje jedna kiedy moja dziewczyna miała urodziny ,była cały dzień bez humoru czekała aż wrócę z pracy w ktorej oczywiście nie byłem bo przygotowałem niespodziankę wraz z rodzicami . Gdy wróciliśmy z niespodzianką zrobiła taką awanturę kłócąc sie z moja Mama (padały wyzwiska) pobiegła na autobus do domu . Nie wiedziałem co robić tzn wiedziałem co robić ale byłem zaślepiony więc pobiegłem za nią... wróciliśmy do jej domu ,nawet nie widziała swojej winy w tym wszystkim ,zawsze znajdowała powód żeby zrzucić całą winę na kogoś(rozumiem część ale całość?) Druga sytuacja podobna ,moje pierwsze auto już wybrane ,byliśmy z byłą u moich rodzicow na noc żeby z rana pojechAć po auto ,nie fortunnie sie trafiło ze wujkowie podrzucili nam wtedy dzieciaka do opieki . Poprosiłem byłą żeby została popilnowac a ja z ojcem i dziadkiem pojedziemy zobaczyć to auto ,zgodziła się . Kupiliśmy auto ,wracamy i kolejna wojna taka jak przedtem po tych urodzinach (tu juz moja Mama musiala odchorowac ,bo nerwy sobie zszarpala mocno) ale ja znowu za swoja wybieglem ,wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do niej . Takie było mniej-więcej półtora roku . Pomieszkiwalismy z jej babcia ,dosyć dużo się klocilismy ,praktycznie sie nie szanowalismy . Mocne wyzwiska itp itd ,no ale jakoś było ,zrzucalismy winę na to ze gdybyśmy mieszkali sami to by było lepiej . Zaczęliśmy wynajmować w grudniu mieszkanie ,pracowaliśmy razem w sumie nic się specjalnie miedzy nami nie zmieniło ,zawsze mi przeszkadzało jej lenistwo ,brak zainteresowania mną i moimi pasjami . Też ja zaniedbałem ,myśleliśmy ze wszystko samo sie naprawi .W kwietniu dowiedziałem się,ze mnie znowu zdradziła z tym samym gościem co za pierwszym razem , zrobiła to dwa razy przed wynajęciem mieszkania w grudniu i w kwietniu jak sie poklocilismy.... wtedy chciałem to zakończyć ,ale nie potrafiłem wliczając w to jej smsy gdzie mi pisała ze nie chcę już żyć ,wróciłem więc i obiecalismy sobie ze juz zawalczymy o to żeby było wszystko jak najlepiej . Niby było lepiej ,nie jakoś super ale lepiej (Teraz sie zastanawiam czy kiedykolwiek tak nAprawdę wybaczylem jej te zdrady) ,przy klotniach ,zawsze jej wypominalem je ona mi też przykre rzeczy mówiła ,w marcu tego roku mnie olsnilo czy na pewno ją kocham ,szukałem za i przeciw ,słuchałem serca . Dwa miesiące dorastałem do decyzji żeby zakończyć zwiazek (maj) ,od maja do czerwca dziewczyna biegała za mną jak opętana ,wygrażała się ze zrobi sobie krzywdę ,przychodziła mi pod pracę robiąc awantury ,minął miesiąc i już jest trochę spokojniej . Tyle przykrości sobie oboje mówiliśmy na przemiAn z tym ,ze się kochamy ale czy kiedykolwiek się kochalismy tak nAprawdę to nie wiem . Teraz tęsknię za nią ,wiadomo coś do niej czuje ale tyle przykrości mi sprawiła jak i ja jej ,ze juz nie potrafilbym na nia patrzeć jak na kobietę swojego życia . Mam straszne poczucie winy ,zawsze starałem się dla niej na tyle ile potrafię . Dałbym wszystko żeby cofnąć czas o 4 lata żeby to wszystko rozpocząć od nowa tylko ze mądrzej . Pozdrawiam