POLECAMY

zachowanie 15miesiecznego dziecka. Czy to normalne?

napisał/a: judytak88, 2014-10-24 13:37
Witam serdecznie .

Jestem mamą 15miesiącznego chłopca.

Syn mój rozwija się w ruchowo ok. Tz biega chodzi podnosi w trakcie chodzenia zabawki wchodzi i schodzi z łózka-krzesełka bez problemu.Mając rok wyruszył sam się nauczył (wszystko sam)chodzic i tak sobie z tym świetnie radzi. Podobnie jeśli chodzi o rączki tj dłonie potrafi odkręcać butelki rzucić piłeczką, a nawet czasem ją złapać. Potrafi bić brawo i od dawna robi to chętnie, ale mimo że potrafi robić "papa" to praktycznie tego nie robi.

Jeśli chodzi o to co jeszcze robi to przytulać się lubi i okazuje to.

Ale jest więcej rzeczy których nie robi.

Z mówieniem to tylko "baba". Nie powie "mama" czy" tata" "daj" ani "nie' czy 'tak'. Nie naśladuje odgłosów zwierząt -ta zabawa go nie interesuje. Oglądanie książeczek ani słuchanie czytania go tez nie interesuje.

Jeśli chodzi o jedzenie to nie próbuje jeść sam, mało tego pić tak weźmie sobie butelkę, ale pije tylko na leżąco(kubek niekapek jest dla niego do dziś dziwną niewiadomo do czego służąca rzeczą). Tz nie próbuje jeść łyżka bo kawałek owoca czy ciasteczko to sam sobie weźmie i zje.

Tv to tylko reklamy żadne bajki go nie interesują.

Bawić się z rodzicami to chowanego akuku i turlanie piłki czy rzucanie, czy zabawy przytulane "idzie raczek"czy gilgotanie.

Jeśli np jest zabawką samochodzik to go je-nie będzie nim jeździł po podłodze -większość zabawek i przedmiotów nadal je-nawet kredki więc o rysowaniu nie ma mowy.

Nie pokazuje na nic palcem nie pokarze że coć chce, nie interesuje go zabawa gdzie jest brzuszek nosek itp. Nie interesuje go tak jakby nie rozumiał.

Jak pytam co woli to nie wskaże palcem jak by nie rozumiał.

Jeśli np chce iść na huśtawkę to stanie koło niej i zacznie ją ciągnąć i krzyczeć.

Nie słucha się, jeśli wie ze czegoś nie wolno to reaguje za którymś razem, ale ze złością krzyczy i bije brawo??Nie rozumiem dlaczego ale brawo jak czegoś mu nie pozwałam w złości często bije.

Ogólnie lubi huśtawkę, a tak po domu to mam wrażenie że chodzi i się nudzi. Bo wala się po łóżku, alb chodzi i robi wszystko czego nie wolno(otwiera szafki wyącza tv, bierze telefon czy pilota), ale zabawki go nie interesują. Ciązko go czymś zająć by usiadł i dał odetchnąć na 10minut.

Jak ja z mężem jestem w pracy to opiekują sie nim pradziadkowie ponoć przy nich jest inny. Bawi się i tylko czasem przyjdzie sie przytuli i reaguje na "nie"-przestaje.

Nie wiem czy po prostu to, że jak ja jestem tak na niego działa ze nie chce odejść na krok i dlatego tak ciągle koło mnie ale nie wiem dlaczego tak ciążko o jakąś wspólną zabawe.

Jak ja gotuje to on wyrzuca wszystkie rzeczy z szafek, ja składam pranie to on rozrzuca pranie. Ja leże i oglądam tv to on leży koło mnie i się "wala" . Póki co ostawił tatę w kont.

Na widok innych osób się cieszy. Jednak czesto gdy ktokolwiek wychodzi to płacze.

Widząc inne dzieci w przychodni dziwie się bo mój jest zwinny szybki ruchliwy wiecznie radosnym i sporym dzieckiem ale o wiele mniejsze dzieci potrafią więcej rzeczy zrobić powiedzieć itp. A jego ciężko czegoś nauczyć bo brak zainteresowania- ciakawosci dziecięcej.

Ma zabawki edukacyjne ale przesuwanie klocków na druciku dawno go znudziło a wkładanie kształtów do zabawki jeszcze jest niepojętą rzeczą.

Nie wiem w co się z nim nowego bawić jak go zainteresować bo już mam brak pomysłów.

I czy to jego zachowanie jest normalne?
napisał/a: Gnull, 2014-10-27 17:22
Jestem tatą malucha, który niedługo będzie miał dwa latka.
Część rzeczy, o których piszesz, wydaje mi się jak najbardziej normalna.
Innymi sam się niepokoiłem, kiedy mały był w wieku Twojego synka, ale potem jakoś z tego wyrósł.
Jeszcze inne sprawy rozwojowe, które nas niepokoją, zależą od czynników, tak różnych w przypadku poszczególnych dzieci, że wrzucanie ich do jednego wora nie ma sensu - uwarunkowania indywidualne, wychowanie, geny, z kim przebywa, jakie jest otoczenie "społeczne", itd., itp.

Jeśli Cię to pocieszy ... chociaż może i zmartwić - zależy pod jakim kątem na to spojrzymy - mną nadal targają podobne wątpliwości jak Twoje, mimo że jestem w karierze rodzica te kilka miesięcy do przodu. Czytaj: jest milion rzeczy, które synek robi świetnie. Emocjonalnie i mechanicznie jest, jak sądzę, doskonale rozwinięty. Natomiast innych, wydawałoby się oczywistych rzeczy najzwyczajniej w świecie nie chce pojąć.

Przykład - mówienie, albo - naśladowanie. Od ponad pół roku dzień w dzień z żoną cierpliwie i niezłomnie próbujemy go nauczyć mycia zębów. Pokazujemy jak to się robi, dajemy szczoteczkę do zębów z pastą, które mu zdecydowanie smakuje. Sami przy nim bierzemy szczoteczki i myjemy zęby. A on nic tylko mamle tą szczoteczkę w ustach ... i tyle. Mimo dotychczasowych 400 podejść nie potrafi wykonać kilku ruchów, które odróżniają bezsensowne mamlanie szczoteczki od czegoś, co z grubsza można potraktować jak mycie zębów.

Albo nazywanie rzeczy. Od miesięcy na spacerach - ze mną, z żoną, z babcią, z dziadkiem - powtarza się rytuał. On wskazuje na dany samochód, mówi "eciś" albo "iciś", a my mówimy jaka to marka.
- Eciś?
- Ford, kochanie.
- Eciś?
- Opel, skarbie.
- Iciś?
- A to jest Fiat.
- Eciś?
- Peguot, wiesz, już przed chwilą żeśmy koło takiego przechodzili.
- Iciś?
- A to znowu Fiat.
I tak to się ciągnie godzinami, dniami i miesiącami. A ten mały skubaniec nie nauczył się wymawiać ANI JEDNEJ marki. Nic, tylko ciągle to "eciś" i "iciś". Przysięgam, że czasami nie mogę już tego słuchać. Naprawdę można zwątpić w inteligencję własnego dziecka. Zwłaszcza jak słyszę na ulicy i od znajomych, jak inne dzieci, czasem znacznie młodsze, pięknie mówią, używając repertuaru z kilkudziesięciu słów.
Gdyby jeszcze od czasu do czasu pocieszył nas jakimś klejnotem w stylu "mama" czy "tata". Ale nie. Tylko "eciś", "iciś", "jaciś" i tym podobne twory. Przy czym doskonale rozumie znaczenie większości rzeczy, bo proszony żeby pokazał nos, ucho, nogę, nos mamy, brzuch taty, książkę, samochodzik, czy znalazł w czasopiśmie samochodowym Toyotę albo Opla - z zadanie wywiązuje się bezbłędnie.
No i jak tu nie być targanym wątpliwościami? :)