POLECAMY

Alkoholizm - tak szybko?

napisał/a: Cycota , 2012-08-29 13:52
Witam mam 16 lat.

Zaraz opisze swoj problem, ale najpierw chcialbym cofnąć się do moich początkow z piciem. Sory za zanudzanie, ale moze to być pomocne.

W zeszlym roku jakoś we wrześniu zetknąłem się po raz pierwszy z alkoholem. Było to tylko piwo, ewentualnie wódka ale w tak minimalnych ilościach ze aż śmiesznych. Jednego piwa sam nigdy wypić nie potrafilem, ale lekkie otłumienie odczuwalem juz po paru lykach. I tak do końca roku spozywalem nie wielkie ilości, aż w końcu na sylwestra pierwszy raz sie upilem. Oczywiście nie dużo, czulem faze, wypilem ze 4 kieliszki wodki i duzo szampana.
Na drugi dzień rzygalem oczywiscie :)

Potem stosunkowo jedno piwko wypijalem w początkowych miesiącach roku, aż w końcu nastala przerwa trwająca bowiem 3 miesiące - do maja.

Wtedy zaczalem pić coraz częściej jedno piwo, nawet dwa. Polubialem jego smak i późniejszą faze.
Piłem TYLKO w towarzystwie... inaczej piwo nigdy mi nie smakowalo bo odrazu mialem skojarzenia z moim ojcem, ktory ma z tym problem (sic!).
Tak w sumie spozywalem te piwo dość często ale nie częściej niż raz/dwa na tydzień, a maksymalna dawka to dwie puszki. Najczęściej tylko jedna.

Przyszly wakacje i kumpel zaprosil mnie na impreze we dwoch w jego domu. Otworzyl wino i mialem go tylko dla siebie, bo on nie preferuje tego typu alkoholu więc kupil sobie cytrynowke.
Wypilem tylko dwie lampki, potem trzecią. Widze ze zniknela polowa butelki a ja mam slabą fazę (NIE ZDAZYLA SIE NAWET ZACZĄĆ), wiec stwierdzilem ze na szybko wypije do końca. Wypilem i jeszcze bralem od kumpla ze 4 kieliszki cytrynowki..... i bach. Dopiero teraz poczulem jak uderzylo mnie w leb. Mialem mega zawroty, moj uklad nerwowy byl tak slaby ze ledwo coś czulem i slabo slyszalem, robilem glupie rzeczy, ale pamietam wszystko! Skonczylo sie na pojsciu do toalety, urwaniu filmu i 3 godzinnym trzezwieniu tam.
Po wyjściu juz bylem ogarnięty, choć wciąż pijany, wrocilem do domu aby następnego dnia przezyć gigantycznego kaca.

Od tamtej pory wina nie pije wogole. Zbrzydlo mi.
Tylko samo piwo tak raz/dwa na tydzień w ciągu lipca.

Nadszedl sierpień, ognisko u znajomych i tutaj zaczalem odczuwać skutki utraty umiaru.
Mialem wypić tylko jedno piwo, a potem zdecydowalem ze jeszcze jedno skosztuje.
Gdy wypilem, widzialem ze zostalo jeszcze jedno ostatnie, to mi dali kumple. W sumie mimo ze mialem ochote wczesniej, gdy otworzylem pilem je dość nie chętnie, a gdy poczulem ze upilem się ostro, zapalila sie u mnie czerwona lampka i wylalem reszte piwa.

Tydzień pozniej nastepna impreza. Obiecalem sobie wypić tylko jedno piwo. Owszem wypilem!
Jednak chwile potem znajomi wymusili na mnie kieliszek wodki, to skusilem sie, ale chwile potem naszla mnie ochota na nastepnego, a że bylem juz lekko otłumiony to poprosilem o to.
Zastanawialem sie jeszcze potem nad trzecim ale udalo mi sie zrezygnować stawiając sobie limit czasu - godzine na wstrzymanie. Potem impreza sie skonczyla wiec na szczescie nie mialem okazji sie napić, ochota zresztą i tak przeszla.

Ok wakacje się kończą, kumpel zaprosil mnie na piwo, mialem nawet smaka, a gdy stwierdzil ze jednak dopiero jutro wypijemy to zaczalem czuć podenerwowanie :( Przez jakiś czas bolal mnie żołądek jak bym czuł się głodny, ale jedzenie nie pomagalo. Wytrzymalem do nastepnego dnia, wypilem piwo, ale zolądek bolal mnie nadal, więc aluzja glodu alkoholowego okazala sie chyba nie trafna?
Gdy wypilem to piwo, stwierdzilem ze chyba zrobie przerwe miesiąc conajmniej. Jednak odrazu mialem ochote jeszcze se jedno wypić. To jest takie uczucie jak po kostce czekolady, ze czlowiek ma ochote jeszcze. Piwa nie wypilem bo nie mialem a uczucie nie bylo aż tak silne i powstrzymalem się. Godzine potem juz nie mialem tej ochoty.

Następny dzień, czyli to już dzisiaj, zaczynam się zastanawiać na czym stoję. Czy to już uzaleznienie?
W tej chwili mam lekkiego smaka na piwko, a gdy bardziej o tym myśle to zaczynam sie tym lekko stresować co powoduje u mnie pewnie odruchowe doszukiwanie się symptonow glodu alkoholowego.

Teraz opisze jeszcze moje reakcje ogólnie.

- Mam slaby łeb - po jednym heinekenie juz czuje się poruszony, bardziej pewny siebie, z duzo lepszym humorem.
- Ochota na piwo jest do wytrzymania, ale gdy zaczynam się denerwować że to alkoholizm to mam wrazenie że potęguje uczucia :(
- Kontrola? Gdy poczuje się najebany to zapala sie u mnie lampka i przestaje pić więcej. Jednak wczesniej gdy nie upije sie duzo to mam ochote na kolejną dawke, tak jak porownywalem z czekoladą po spozyciu jednej kostki. Ochota ta jednak z chwilą od spozycia robi się coraz mniejsza.
- co do glodu alkoholowego, mam wrazenie ze są to falszywe reakcje, tym bardziej ze chyba sam sie ich doszukuje na siłe :/

- I NAJWAZNIEJSZE! - Nie uciekam od problemow. Mam ich co prawda troche, a alkohol pomaga je rozwiązać chwilowo (z tego co zauwazylem), ale NIGDY specjalnie nie pilem aby poczuć ulge oderwania. Stosuje lepsze metody, np. wypad z przyjaciółmi na trzeźwo, muzyka albo nieskromnie mowiąc onanizm. Alkohol pije tylko w towarzystwie, samemu poprostu nie lubie.

Jedyne co mnie martwi to slaba kontrola ilości i poczucie smaka na piwko.

Pozdrawiam,
Łukasz.
napisał/a: Miss_Piggy , 2012-08-30 13:59
Odstaw to chłopcze całkowicie, chyba nie chcesz w przyszłości stać się ............ A ciagnie Cię za bardzo do alkoholu.
napisał/a: ~Anonymous , 2012-09-05 10:46
Zacznę od tego, że nie powinieneś jeszcze sięgać po alkohol!
ale JA bym skaniała się raczej ku nerwicy/depresji, a nie ku alkoholizmowi.
Za dużo o tym myślisz, za dużo analizujesz, denerwujesz się, ogarnia Cię strach przed popadnięciem w alkoholizm i próbujesz- odstawiasz- próbujesz- odstawiasz.
Jesteś w takim wieku, że ciężko Ci jeszcze ocenić ile możesz wypić i nie potrafisz się kontrolować.
Co do ochoty na kolejne piwo to raczej większość ma tak, że po jednym chce sięgnać po drugie.
Z jednej strony masz ochotę się napić, a z drugiej boisz się.
Na Twoim miejscu albo całkowicie bym zrezygnowała z alkoholu skoro aż tak bardzo Ci oddziałuje to na psychikę albo udałabym się do psychologa, żeby ocenił czy w Twoim przypadku słabość do alkoholu występuje i czy powinieneś obawiać się alkoholizmu.

Pamiętaj jednak, że alkoholizm to straszna choroba i jeśli Cię dopadnie to alkoholikiem jesteś do końca życia bez względu na to czy pijesz czy nie.
napisał/a: Marcela111 , 2016-09-21 13:22
Lepiej nie czekać i od razu szukać pomocy. Jest bardzo dobry ośrodek w Turawie, Mental Relax House. Pomogli już wielu osobom, warto się do nich zgłosić.
napisał/a: henryk_saw , 2017-02-09 10:59
W miejscowości Choceń jest ośrodek OAZA i oni tam tez młodzież leczą. Nie ma co czekać bo potem będzie coraz gorzej. Warto walczyć o swoje życie.
napisał/a: zuzanna_k , 2017-04-10 12:31
Popieram ośrodek OAZA to najlepszy ośrodek tego typu w kraju. Ciężko znaleźć coś lepszego a do tego jest tam kompleksowa terapia od detoksu po psychoterapię i leczenie uzależnień. Według mnie warto zapoznać się z tym ośrodkiem gdy chcemy sami się leczyć lub ratować kogoś nam bliskiego.