Alkoholizm – po czym rozpoznać chorobę?

Zadając statystycznemu Polakowi sondażowe pytanie o to, kto pije alkohol – słyszymy nieodmiennie odpowiedź: wszyscy! Alkohol stał się tak powszechnym elementem naszej kultury, że niemożliwym w zasadzie staje się dotarcie do kogoś, kto nigdy nie zetknął się z tą substancją chemiczną. Tak więc „piją wszyscy”, ale… nie wszyscy piją jednakowo. Gdzie jest granica, za którą zaczyna się choroba – alkoholizm?

Alkoholizm – po czym rozpoznać chorobę?

W wielu przypadkach sposób używania alkoholu zaczyna wzbudzać mniej lub bardziej uzasadnione obawy samych pijących, lub – zdecydowanie częściej – ich bliskich, znajomych etc. etc. Coraz głośniej zresztą mówi się dziś u nas o poważnym, społecznym problemie jakim jest nadużywanie alkoholu. Nikła jest natomiast świadomość dotycząca tego, po czym realnie rozpoznać można ewentualny problem.

Wszystko jest pod kontrolą

Niejednokrotnie właśnie dlatego, że alkohol tak bardzo zakorzenił się w naszej polskiej, towarzyskiej tradycji – mimo niepokojących sygnałów – ulegamy złudzeniu, że „wszystko jest pod kontrolą”. Zwykle także sami pijący – już patologicznie – przekonują nas uparcie i czasem nadzwyczaj skutecznie, że „przesadzamy”, że „źle widzimy”, że jesteśmy „przewrażliwieni”…. Toczy się – w niektórych przypadkach bardzo długa – dramatyczna gra o ustalenie tzw. prawdy. Tymczasem w nas samych lub w naszych bliskich toczy już niezwykle podstępna i groźna choroba – alkoholizm.

Kiedy reagować? Kiedy szukać profesjonalnej pomocy? Jak rozpoznać chorobę w gąszczu błędnych przekonań minimalizujących rozmiary problemu? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, bo… jeśli jest choroba – to są i objawy. Poniżej przedstawiam Państwu kryteria, w oparciu o które rozpoznać można kliniczne uzależnienie od alkoholu.

Przeczytaj: Czym jest alkoholizm?

Przymus picia, czyli tzw. głód alkoholowy

Wbrew pozorom nie jest to żaden wymysł psychologów. Najprostszą odpowiedź na pytanie o istotę głodu alkoholowego znajdziemy wyobrażając sobie, jak to jest być naprawdę głodnym… W głowie jedna, obsesyjna myśl – jeść, a w zachowaniu jeden cel: takim, czy innym sposobem dostać się do tego, czego potrzebuję. W przypadku osoby uzależnionej tym "czymś" jest alkohol. Alkohol jest substancją chemiczną i jako taka – przy częstym lub intensywnym używaniu – powoduje zależność, która przejawia się czasem ogromnym poczuciem braku w sytuacji, w której dostęp do niego jest ograniczony lub niemożliwy. U niektórych alkoholików brak ten odczuwany jest niezwykle dramatycznie. Pojawiają się drżenia, bóle, silny niepokój, lęk, uczucie ssania w żołądku, potliwość, uogólnione napięcie fizyczne i psychiczne, bezsenność, silny niepokój, niezdolność do koncentracji i wiele innych.

Alkohol powoduje także zależność psychiczną. Po pierwsze dlatego, że przyzwyczaja do funkcjonowania w odmiennym niż zwykle stanie świadomości, po drugie zaś dlatego, że odzwyczaja od życia "na trzeźwo". Oba te czynniki powodują, że alkoholik, pozbawiony na dłużej lub krócej alkoholu, zaczyna odczuwać dyskomfort. W wersji skrajnej – opisanej wyżej, lub nieco słabszej, a przez to niestety trudniejszej do zauważenia. Objawem głodu alkoholowego bywa bowiem także: irytacja, poczucie uogólnionego podenerwowania, trudności w koncentracji, problemy ze snem, obniżony nastrój, napięcie fizyczne, nieświadoma koncentracja na alkoholu (np. planowanie dnia tak, aby umożliwić, zabezpieczyć sobie picie, oczekiwanie na moment, w którym można "wyjść" – bo można będzie się napić, prowokowanie okazji lub pretekstów do picia, poszukiwanie sytuacji i miejsc, w których można będzie się napić), konflikty z ludźmi, szczególnie najbliższymi (po których bardzo często idzie się pić). Alkoholik doświadczający głodu szuka przede wszystkim ulgi, wynikającej z redukcji odczuwanego napięcia. Dopóki nie nauczy się radzić sobie z napięciem inaczej – ulgę tę przynosi mu tylko alkohol. Każąc jednocześnie płacić ze tę chwilę ulgi ogromną cenę w postaci coraz bardziej masywnych strat.

Poznaj 8 najważniejszych faktów o kleszczach!

Picie pomimo pojawiających się strat

Najpierw zdefiniować musimy pojęcie straty. Ważne jest bowiem, by rozumieć, że nie mamy tu na myśli wyłącznie strat materialnych. Stratą, z perspektywy osoby pijącej, może być i najczęściej bywa:

  • utrata zdrowia lub narażanie się na utratę zdrowia, czasem życia, utrata szacunku dla samego siebie;
  • doświadczany coraz częściej wstyd;
  • pojawiające się po piciu poczucie winy;
  • problemy w pracy;
  • tzw. kac moralny;
  • problemy w rodzinie, z rozpadem rodziny włącznie;
  • pogwałcenie własnych, ważnych wartości;
  • kłopoty z prawem;
  • straty finansowe;
  • narastający dyskomfort psychiczny.

I wiele, wiele innych. Mimo tego, że osoba uzależniona ma nieświadomą tendencję do zaprzeczania negatywnym konsekwencjom picia – od czasu do czasu dociera do niej fakt, że alkohol powoduje realne straty w jej życiu; albo realne zagrożenia. Mimo to pije dalej…. Chociaż nie chce. Pokazuje się tu w bardzo dramatyczny sposób siła alkoholu i samej choroby, która niejako wyłącza naturalny instynkt samozachowawczy, powstrzymujący ludzi przed powtarzaniem zachowań dla nich niebezpiecznych.

Alkoholik nie przestaje jednak pić – mimo tego, że spirala problemów wywołanych przez alkohol piętrzy się w zastraszającym tempie. Nie przestaje – bo SAM nie potrafi przestać. Coraz bardziej widoczne dla osób otaczających go stają się jednak mechanizmy, służące minimalizowaniu destrukcji, która powodowana jest piciem.

Polecamy: Alkohol i wątroba, czyli para nie całkiem dobrana

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (47)
/3 miesiące temu
Proponuję każdemu taki mały eksperyment, aby zrobić sobie roczną przerwę w piciu, tak dla siebie, dla zdrowia, bez tłumaczeń i bez chwalenia się tym postanowieniem przed znajomymi i tak aby się samemu sprawdzić, oraz tak dla ciekawości jak to może wyglądać rok bez alkoholu. Ja takie postanowienie zafundowałem sobie kilka lat temu przypadkiem jako zamienne postanowienie że przez rok nie wypiję ani jednej kawy - byłem tak senny, że poległem i potrzebowałem innego postanowienia, aby nie urazić własnego ego i padło bez głębszych przemyśleń na alkohol. Początek był bardzo łatwy nie piję to nie piję i nie rozmyślałem o tym więcej. Gorzej było na imprezach, każda impreza urodzinowa/imieninowa lub wesele była nowym i często bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem. Ciągnęło aby się złamać i wypić jednego drinka, ale chęć zachowania twarzy przed samym sobą była silniejsza - kierowałem się myślą, że jeszcze parę miesięcy i koniec okresu próby - i mi to pomagało. Napisałem że to jest eksperymet ponieważ, na mprezach będąc trzeźwym można zauważyć to na co do tej pory nie nie było okazji zwrócić uwagi - chodzi mi o obraz człowieka upitego. Człowiek na poziomie bez znaczenia czy to prokurator, profesor, lekarz, czy pracownik fizyczny, a prywatnie wzorowy mąż i ojciec, jak taka osoba przesadzi z alkoholem to wtedy intelektem, słownictwem i zachowaniem dorównuje menelowi z pod sklepu. Jak wyobrażałem siebie w takim stanie (przecież na pewno nie raz do takiego stanu się doprowadziłem, tylko nie byłem świadom, że to tragiczny obraz) to ogarniał mnie zwykły wstyd za siebie i taki był wynik mojego eksperymentu. Właśnie z tego powodu gdy minął obiecany sobie rok od temtej pory nie wypiłem na żadnej imprezie więcej niż jeden drink. Namawiam wszystkich do takiego własnego postanowienia o czasowym odstawieniu alkoholu. Zapewniam, że zaobserwowane sytuację dają wiele do myślenia i skłaniają do głębokiej refleksji. Największa nagroda to podbudowanie własnego ego, roczną abstynencją. Niby nic wielkiego, ale ja jestem dumny z tego, że moje dzieci nie mają okazji zobaczyć swojego ojca ani pijanego (mówiącego głupoty lub robiącego żałosne żarty), ani na kacu.
/7 miesięcy temu
Jak alkoholik mieszka sam to bardzo ciężko to zauważyć. Mój narzeczony pił. Przez to musieliśmy wesele przekładać bo jego terapia była dla nas najważniejsza, ale nie o tym. W pewnym momencie, po dość długim czasie, zaczęłam zauważać dziwne rzeczy, np. jakaś butelka po alkoholu w pokoju, czy rachunki za alkohol. Zaczęłam się baczniej przyglądać i w końcu wyszło co miało wyjść. Był na leczeniu w ośrodku Wiosenna w Ściejowicach i on sam sobie pobyt tam chwali.
/8 miesięcy temu
Pomimo że żyłam parę lat z alkoholikiem udawało mu się to jakoś zachować przez jakiś czas w tajemnicy. Nie podejrzewałam mojego męża, że może zacząć pić, a niestety tak się stało. Dlatego niczego nie zauważałam, dlatego tego nie oczekiwałam po jego zachowaniu. Jak tylko zauważyłam co się dzieje, kiedy przestał jakoś to ukrywać i porozmawialiśmy kiedy był trzeźwy, udało nam się dojść do kompromisu, że pójdzie na terapie. Udał się do ośrodka Wiosenna w Ściejowicach i tam mu pomogli. Całe szczęście jego uzależnienie nie trwało bardzo długo, więc po włożeniu trochę pracy podczas sesji terapeutycznych szybko wrócił do domu. Ośrodek polecam bo jest wart uwagi, a co do uzależnienia, jak się tylko zauważa jakiekolwiek pierwsze objawy trzeba już działać.
POKAŻ KOMENTARZE (44)